Sytuacja w Puszczy Białowieskiej jest bardzo niepokojąca. Problemem są przepisy, które zakazują jakiejkolwiek ingerencji człowieka w Puszczy. To zdaniem prof. Jana Szyszki, leśnika i byłego ministra środowiska, może skończyć się katastrofą.

Czegoś takiego jeszcze nie widziałem. To katastrofa ekologiczna. W lasach zalegają setki ton drewna, które gnije, tymczasem mieszkańcy pobliskich miejscowości chętnie wykorzystaliby je na opał. Mieszkańcom nie pozwala się zbierać na opał zalegającego drewna, palą więc węglem, a i to prawdopodobnie także zostanie zakazane. Nie dostają też zgody na podciągnięcie gazu

- mówi prof. Szyszko.

W jego ocenie Puszczy potrzebny jest zrównoważony rozwój, a jest on niezbędny dla utrzymania unikatowego stanu puszczy. Obecna polityka, która błędnie zakłada całkowite nieingerowanie człowieka w ekosystem puszczy, zdaniem naukowców jest błędna i może doprowadzić do drastycznego wyludnienia okolic Puszczy.

Na alarm biją również naukowcy ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, którzy w sprawie gospodarki leśnej wystosowali pismo do ministra środowiska Marcina Korolca. W przyszłym tygodniu w Sejmie ma się odbyć debata o przyszłości Puszczy. Organizuje ją parlamentarny zespół ds. zrównoważonego rozwoju Europy.

KL,GPC