wPolityce.pl: Premier Donald Tusk rozpoczął procedurę odwołania gen. Janusza Noska ze Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Oznacza to, że w SKW dojdzie do zmiany władzy. Co za tym może stać?

Tomasz Kaczmarek: Media spekulują zastanawiając się, co może stać za tą decyzją. Wspomina się konflikt gen. Janusza Noska z wiceministrem obrony narodowej gen. Waldemarem Skrzypczakiem oraz złożenie zawiadomienia o możliwości popełnienia przez niego przestępstwa. Prokuratura szybko uznała jednak, że te zarzuty i podejrzenia nie są oparte na prawdzie. Inne media mówią o aferze korupcyjnej w Malborku. Jednak to jedynie medialne przypuszczenia, które nie oddają całego obrazu działalności kierownictwa SKW. Sądzę, że ocena działania władz kontrwywiadu, szczególnie haniebna współpraca ze służbami Rosji, przeważyła szalę. Na szczęście Donald Tusk wsłuchał się w słowa opozycji, która od dwóch lat - między innymi ja - nagłaśnia błędy i patologie związane z łamaniem obowiązujących norm prawa przez Janusza Noska. Szala się przelała i Nosek usłyszał decyzję o odwołaniu. Jednak problem jest o wiele poważniejszy.

Co jest zatem istotą tego problemu?

Wystosowałem kiedyś interpelację do szefa MON i ministra spraw wewnętrznych, który nadzoruje służby specjalne, z pytaniem, kto de facto odpowiada za nadzór i kontrolę nad SKW. Minister obrony narodowej wykręcając się odpisał, że odpowiedzialny za tę sprawę jest minister spraw wewnętrznych. Szef MSW powiedział, że odpowiedzialny jest minister obrony. To pokazuje, że nikt w Polsce nie odpowiada za działalność tej formacji. Nikt przez ostatnie lata nie kontrolował tej służby. W mojej ocenie Janusz Nosek stał się narzędziem w rozgrywce służb specjalnych Federacji Rosyjskiej. Te służby chcą uzyskiwać coraz większe wpływy w Polsce.

Decyzja o odwołaniu Janusza Noska to zatem krok w dobrą stronę?

To przede wszystkim dobry dzień dla polskiej demokracji. Liczę, że od dziś obóz władzy na czele z Donaldem Tuskiem będzie się wsłuchiwał w głosy krytyki i głos opozycji. Liczę, że skończą się działania inwigilujące działaczy opozycji, mówię o podsłuchach, obserwacji, które stosował Janusz Nosek wobec polityków PiS. Szafę Lesiaka już przeżyliśmy, znamy to z historii, jak opozycja była inwigilowana przez służby. Dość tych haniebnych praktyk. Janusz Nosek powinien zniknąć ze sceny publicznej w Polsce.

Ma nie zniknąć, ale ponoć wyjechać na jakąś ważną placówkę zagraniczną do USA.

To nie jest tak, jak pisała "Gazeta Wyborcza", że Nosek będzie piastował funkcję attache wojskowego w Waszyngtonie. Minister Tomasz Siemoniak na jedną z moich interpelacji odpowiedział jasno, że Nosek nie jest typowany do takiej funkcji i takiej roli. Jestem przekonany, że w świetle wszystkich kompromitujących rzeczy nie zostanie nominowany do żadnej państwowej funkcji.

Decyzja o rozpoczęciu procedury odwołania Janusza Noska zbiega się w czasie z pańskimi działaniami ws. SKW i afery korupcyjnej w Malborku. Zbieżność czasowa może mieć tu znaczenie?

Oczywiście. Zgodnie z zapisami ustawy to SKW jest odpowiedzialna za to, żeby monitorować przetargi odbywające się w wojsku, czy MON. To przecież SKW ma narzędzia w postaci swoich informatorów. To SKW jest zobowiązana, by wykonywać analizy i sprawdzać osoby, biorące udział w przetargach. Jak wiemy w Malborku tego nie uczyniono. Tam działania prowadziła policja przy wsparciu Żandarmerii Wojskowej. To kompromitacja wysokiej rangi oficerów SKW. W kontrwywiadzie wojskowym są przygotowani eksperci, którzy są w stanie prowadzić działania profesjonalnie, walczyć ze szpiegami, wyłapywać ich itd. Jednak Janusz Nosek nie mógł się pochwalić takimi sukcesami. On stał się narzędziem w rękach rosyjskich służb.

Pan wciąż krytykuje działania SKW, a ostatnio słyszeliśmy w mediach, że to właśnie dzięki polskiemu kontrwywiadowi udało się uwolnić afgańską parlamentarzystkę

Rzeczywiście jakiś czas temu Janusz Nosek wraz z jednym swoim żołnierzem wystąpili na antenie TVN24 i ogłosili sukces, jakoby SKW uwolniła parlamentarzystkę z rąk talibów. To jednak mistyfikacja. Żołnierze SKW brali udział jedynie w przekazaniu z rąk talibów siłom stacjonującym w Afganistanie tej polityk. To żaden sukces, to było pokłosie negocjacji, jakie były w tej sprawie prowadzone.

Rozmawiał Stanisław Żaryn