Fundacja Edukacji Przedszkolnej na swoją działalność dostała od Unii Europejskiej 15 milionów złotych, ale wcześniej jej prezes musiał się zobowiązać do wprowadzania gender do przedszkoli - ujawnia portal wSumie.pl.

Projekt jest wdrażany po cichu od trzech lat. Dlaczego tak mało o nim wiemy? Komu zależy, żeby nie nagłaśniać sprawy? Dwa lata temu powstało 12 równościowych przedszkoli w woj. śląskim (pisał o tym m.in. "Dziennik Zachodni"). Prezes Fundacji Edukacji Przedszkolnej z Wrocławia, Tadeusz Szmigiel, za dotację z UE otworzył placówki między innymi w w Rudzińcu, Siewierzu, Żarkach, Olsztynie, Włodowicach, Niegowej. Przedszkola nie przetrwały.

Prezes Fundacji Edukacji Przedszkolnej, wymijająco tłumaczy dlaczego śląskie przedszkola upadły:

Dwa lata temu funkcjonowało kilka, ale nic z tego nie wyszło. Zwykle wychodzi 70 proc. projektów. 30 proc. umiera. Tak się stało w Śląskiem - powiedział Szmigiel dla "DZ".

Może ktoś dostrzegł wówczas ryzyko płynące z programu i intencje jego autorów? Szmigiel winą za upadek przedszkoli obarcza samorządy i kurię:

Może trochę zawiniło to, że był to okres przedwyborczy i samorządowcy nam bynajmniej nie pomogli. Mieliśmy np. taką sytuację, że liderem grupy tworzącej przedszkole był miejscowy proboszcz. Wszystko szło pięknie do momentu, kiedy z kurii nie dostał zakazu angażowania się w to przedsięwzięcie.

Nie dziwi fakt, że kuria powiedziała STOP. Przypomnijmy choćby fragment skierowanego do pedagogów przedszkolnych "projektu" "Równościowe Przedszkole":

Po pół roku w przedszkolu czterolatek dostaje płeć. Odgórnie, bez możliwości zmiany, nagięcia, bez szans na rys indywidualny. Wpływ domu jest bez znaczenia. Posyłasz do przedszkola miłą androginiczną istotę nieświadomą wartości metek; której obojętne jest, czy wkłada majteczki w wyścigówki, czy z kokardkami, o ile tylko nie spadają ani nie wbijają się w pupę. (...) A kogo odbierasz? Dziewczynkę w różowej baletowej spódnicy (zdejmowanej wyłącznie do snu i kąpieli), w białych skarpetkach z falbanką (mogą być brudne), świadomą swoich umiejętności i możliwości (...). Jeśli posłałaś do placówki chłopca, odbierasz chłopca.

Fundacja Edukacji Przedszkolnej działa w województwach dolnośląskim, łódzkim i mazowieckim. Działalność fundacji z pozoru wygląda szczytnie. Dociera ona do malutkich miejscowości, gdzie otwarcie przedszkola jest nierentowne, żadna prywatna firma się tego nie podejmuje. Tworzy grupy z 8 do 15 dzieci i tak powstaje kolejne "Małe Przedszkole". Jak to możliwe, że coś, co nie opłaca się nikomu, opłaca się panu Szmiglowi? Może gdy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze? Od 2007 roku, dzięki dofinansowaniu z Unii Europejskiej Fundacja Edukacji Przedszkolnej utworzyła 88 placówek w 80 miejscowościach. W sumie objęła edukacją przedszkolną 1877 dzieci. W tym okresie na realizację celów statutowych pozyskała prawie 15 mln złotych. I wszystko wygląda pięknie: pan Tadeusz, niczym misjonarz, dociera z edukacją do zapomnianych przez innych zakątków Polski. Jest jednak jedno małe ALE: nim Fundacja Edukacji Przedszkolnej otrzymała dotację, jej prezes musiał się zobowiązać do promowania równości płci.

Realizujemy unijne projekty z EFS-u. Jesteśmy zobowiązani do promowania równości płci. Dlatego taki poradnik zamówiliśmy. Jest na naszej stronie internetowej już trzeci rok. Nie wiem, dlaczego nagle teraz ktoś się nim zainteresował -

powiedział Pan Szmigiel po serii publikacji na wSumie.pl i po tym jak "Równościowymi Przedszkolami" zainteresowaliśmy opinię publiczną. Równość płci pan Szmigiel zdecydował się promować właśnie przy pomocy poradnika "Równościowe Przedszkole". Publikację przygotowały feministki: Anna Dzierzgowska, Joanna Piotrowska i Ewa Rutkowska. Na sam ten projekt fundacja otrzymać miała 1 400 000 zł. O takiej kwocie mówiła posłanka Elżbieta Rafalska w interpelacji poselskiej do Ministra Edukacji Narodowej.

Czytaj cały artykuł Katarzyny Kawlewskiej na portalu wSumie.pl.

wSumie.pl