Orban będzie na pewno bohaterem Europy. Bez względu na dzisiejsze spiski przeciwko niemu. I warto mu pomagać, bo to się opłaci

fot. facebook
fot. facebook

Na razie wykształciuchy z Brukseli napadają na premiera Orbana przy każdej okazji i z częstotliwością napadów Niesiołowskiego na PiS. W nieco odleglejszej przyszłości Europa będzie dumna z premiera Węgier, będzie stawiać go w rzędzie najwybitniejszych mężów stanu, ratujących nasz kontynent przed tandetą myśli, atakiem prymitywów na szlachetne pryncypia, które zdobiły nasz kontynent przez wieki.

Wiem, że moja przepowiednia w tej sprawie niektórym może się jawić, jako naiwna mrzonka faceta oddalonego od dzisiejszych spraw doczesnych, ale przecież już wiele razy wydawało się, że wandale myśli zawładną światem i nakażą mu wędrować ku zagładzie kultury, unicestwieniu idei najwznioślejszych, byle co stanie się herbem dążeń zacnych i hasłem szlachetności.

Jakieś prymitywy, bodajże z niemieckiej prasy, niedawno napisały, że ojcowie założyciele Wspólnoty Europejskiej na pewno wstydzą się ostatnich doniesień z Polski, które powiadają, że jej mieszkańcy bronią się przed jeszcze większą integracją, nie życzą sobie wspólnej waluty itp. Przecież to jawne kpiny z prawdy.

Ojcowie założyciele Wspólnoty Węgla i Stali, którą uważa się za czcigodną matkę dzisiejszej Unii na pewno chcieli takiej Europy, o jaką walczy dziś premier Orban i ci Polacy, którzy widzą Unię jako wspaniałe stowarzyszenie wspaniałych narodów, a nie zjednoczenie buszujące pod znakiem „biurokraci wszystkich krajów łączcie się”.

Polacy widzieli Unię taką, jaką śniła się najwybitniejszym Europejczykom, takim jak Jean Monnet, Robert Schuman, Alcide de Gasperi, Konrad Adenauer, a nie ich dzisiejszym karykaturom, które zniekształciły wszystko, co dla ich wielkich poprzedników było największą ideą.

Wielcy założyciele Unii opierali swe idee na wartościach chrześcijańskich i one właśnie stanowiły główną oś istnienia Wspólnoty. Czyli myśleli dokładnie tak, jak chce dziś premier Victor Orban. I ta część polskich polityków, którzy nie wstydzą się najpiękniejszych wartości chrześcijan, którymi nie da się manipulować w zależności od rozmaitych koniunktur.

Orban, nawet wówczas, gdyby dało się go w krótkim czasie na Węgrzech obalić, będzie postacią w Europie wielką, bo potrafił przeciwstawić się nawałnicy bezideowej głupoty, podporządkowanej dyktatowi szemranej finansjery, przed którą klękają sprzedajni szmaciarze, chwalący się nawzajem i nawzajem dekorujący się rozmaitymi tytułami i honorami, które z prawdziwym honorem maja tyle wspólnego, co Jan Sebastian Bach z Bachem – Zalewskim.

Europa opanowana wiele razy przez rozmaitych przebierańców i sprzedajnych głupców, zawsze potrafiła się w ostateczności przed nimi obronić. Dlatego trzeba być pewnym, że i teraz właśnie Victor Orban będzie prawdziwym przedstawicielem jej idei, a nie załgani i przekupieni jego przeciwnicy, których imion nie warto jeszcze raz przypominać. Historia wyrzuci je na pewno na śmietnik, ale dobrze byłoby jej pomóc, bo to także będzie świadectwo o nas.

 

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...