"Nasz kraj został opleciony gęstą siecią nieformalnych układów. Przeciętny Polak może dziś co najwyżej pomarzyć o zarabianiu w urzędach i spółkach powiązanych z budżetem. Te zarezerwowane są dla ludzi rodzinnie, biznesowo lub organizacyjnie powiązanych z PO i PSL" - piszą Witold Gadowski i Michał Karnowski w tygodniku "wSieci" w artykule zatytułowanym "Im naprawdę żyje się lepiej".

Jak czytamy w tekście:

Każdy dzień przynosi potwierdzenia. „Super Express” opisał w ubiegłym tygodniu wyznanie przedsiębiorcy z Bielska-Białej. Opowiadał, że aby otrzymać kontrakt na budowę wiaduktu, musiał fundować zleceniodawcom wycieczki do RPA oraz wyprawy m.in. do agencji towarzyskich. Zlecenie na prace otrzymał, ale ostatecznie został z budowy wyrzucony. Wtedy zdecydował się mówić. A ile takich spraw przykrytych jest milczeniem? Przecież od 2006 r. trwa medialna kampania przeciw CBA i walce z korupcją. Sygnał idzie prosty – można kraść.

Jest to tym prostsze, że strukturę państwową oplotła sieć układów, którą nasi czytelnicy w listach do redakcji nazywają jednoznacznie. To niebieska pajęczyna. Skalę zjawiska pokazuje lista, jaką w ubiegłym roku opublikował „Puls Biznesu” – to niemal 500 nazwisk działaczy PO, członków ich rodzin i znajomych, którzy zasiadają lub zasiadali w ciągu pięciu ostatnich lat w spółkach oraz instytucjach państwowych.

Przez niecałe pięć lat od objęcia władzy trafiło do nich z państwowej kasy – jak wyliczyła gazeta – 200 mln zł. Z kolei w 2011 r. okazało się, jak funkcjonowała Polska Agencja Żeglugi Powietrznej w Warszawie w latach 2007–2010. Na 1 715 zatrudnionych tam osób 678 (40 proc.) nosiło powtarzające się nazwiska, 198 pracowników (12 proc.) było ze sobą wprost powiązanych (mieli ten sam adres zamieszkania lub przyznali się, że w PAŻP są zatrudnieni członkowie ich rodzin). W Agencji zatrudniono ówcześnie m.in. dwie córki prezesa PAŻP, zięcia dyrektora Biura Zarządzania Przestrzenią Powietrzną i Przygotowania Operacyjnego, syna dyrektora Biura Szkolenia i Rozwoju Personelu, córkę kierownika Działu Zarządzania i Organizacji. Pracownikami Agencji stały się osoby zatrudnione w Przedsiębiorstwie Państwowym Porty Lotnicze Agencja Ruchu Lotniczego. W tym m.in.: żona prezesa PAŻP, żona i zięć dyrektora Biura Zarządzania Przestrzenią Powietrzną i Przygotowania Operacyjnego, żona dyrektora Biura Szkolenia i Rozwoju Personelu czy synowa głównego księgowego. Średnia pensja? Ponad 15 tys. zł.

Przytaczamy te dane, by lepiej pojąć, co się kryje za wielkimi liczbami pokazującymi lawinowy wzrost długu publicznego za rządów PO z ok. 530 mld zł w roku 2007 do 900 mld w roku 2013. A ile zobowiązań ukryto w instytucjach formalnie pozabudżetowych, faktycznie mających gwarancje Skarbu Państwa? W tym czasie przybyło 150 tys. urzędników, w dużej części członków rodzin, znajomych. Na kogo ci ludzie, świadomi swojej słabości uzależnienia od obecnej władzy, będą głosowali? Nepotyzm sięga coraz niżej. Skandal goni skandal.

To wszystko rodzi pytania, czy jeszcze żyjemy w państwie demokratycznym, a ludzie są wolni, tzn. ich poglądy nie są wynikiem uzależnienia od patrona? Czy demokracja nie staje się fasadowa, czy nie zaczyna być karykaturą swoich idei? Czy nie jest tak, że dyrektor miejskiej instytucji boi się zaprosić kojarzonego z opozycją pisarza na spotkanie autorskie? Opisywał to doskonale Bronisław Wildstein po ubiegłorocznej trasie promującej jego powieść „Ukryty”. Czyż profesorowie szkół wyższych nie boją się zabierać zgodnie z sumieniem głosu w sprawach publicznych, a naukowcy uciekają od tragedii smoleńskiej, bo wiedzą, że zaangażowanie w tę sprawę może ich kosztować karierę? Czy jeszcze jesteśmy wolnym społeczeństwem wolnych ludzi?

Cały artykuł - w tygodniku "wSieci". Polecamy!

Zapraszamy także na profil FB naszego pisma - dołącz do ponad 37 tysięcy przyjaciół tygodnika!

CZYTAJ TAKŻE: Czy długi "zabiły" Andrzeja Leppera? Ile i komu był winien lider Samoobrony? Tygodnik "w Sieci" o kulisach tajemniczej śmierci wicepremiera