Dym z Polski. Moja ściąga dla niemieckich komentatorów z kraju „an der Weichsel”…

fot. wPolityce.pl
fot. wPolityce.pl

„Europa świętuje!”, te i podobne słowa otwierały większość niemieckich komentarzy po wyborczej klęsce ekspremiera Jarosława Kaczyńskiego. „Awanturski precz! Polska na powrót w Europie!”, obwieścił bulwarowy „Bild” i przedstawił szefa rządu RP: to „pochodzący z kaszubskiej rodziny, proniemiecki, niebieskooki blondyn z sympatycznym grymasem Sonnyboya”…

Nasi zachodni sąsiedzi wprost nie mogli się doczekać, kiedy nowy polski premier zacznie ocieplać stosunki z RFN. W jaki sposób? To proste jak konstrukcja bata: Tusk powinien wycofać sprzeciw wobec położenia niemiecko-rosyjskiej gazowej rury na dnie Bałtyku i milczeć w sprawie budowy tzw. Centrum przeciw Wypędzeniom, a na forum międzynarodowym wesprzeć niemiecką politykę scalania Europy z unią bankową i polityczną, oraz limitami na połowy dorszy włącznie. „Naszą dewizą pozostaje polityka wyciągniętej ręki”, skonstatował wówczas brandenburski premier Matthias Platzeck. Wyciągnęła ją również zawodowa wypędzona Erika Steinbach, która wraz z wygraną Tuska odzyskała „nadzieję na odprężenie”…

W naszych bilateralnych stosunkach miał się otworzyć nowy rozdział, współredagowany przez - jak scharakteryzował Tuska największy niemiecki tabloid - „proniemieckiego, niebieskookiego blondyna z sympatycznym grymasem Sonnyboya”. Jak nie patrzeć, spora część nadziei polityków Bundesrepubliki się spełniła, że nadmienię tylko centrum wypędzonych w budowie i gazową pępowinę, łączącą Niemcy z Rosją. Teraz do pełni szczęścia potrzebna byłaby tylko milcząca akceptacja Tuska wobec prób storpedowania przez rosyjskich i niemieckich lobbystów, a formalnie przez Brukselę, pozyskiwania gazu z łupków w Polsce…

„Zjadliwe karły” („Bild”) odeszły w przeszłość: prezydent Lech Kaczyński z powodu tragicznej śmierci pod Smoleńskiem, Jarosław Kaczyński z woli wyborców. Tak już było pięknie, tak przyjemnie, tak układnie, aż tu nagle…:

Krawallpolitiker Kaczyński ist wieder da”, „Polityk-awanturnik Kaczyński jest znów z powrotem

- obwieścił opiniotwórczy tygodnik „Die Zeit”. Niemiecki spokój został zachwiany przez „masowe manifestacje” -

polityczno-religijno-społeczną, wielką demonstrację jednoczy niezadowolenie. A Tusk szuka słów i nie może ich znaleźć…

Po ostatniej manifestacji „Solidarności” i OPZZ w mediach RFN rozdzwoniły się dzwonki alarmowe. Premier Viktor Orbán napastowany między Odrą a Renem za powrót Węgrów do Węgier ma chwilę wytchnienia, uwaga niemieckich komentatorów zogniskowała się na Warszawie:

Demonstranci rzucali świecami dymnymi i z gwizdkami przemaszerowali na Plac Zamkowy. (…) Związkowcy z Solidarności i OPZZ zarzucają rządowi szkodzenie pracobiorcom i ich rodzinom”. (…) Czy polski rząd się rozpadnie?

- spytał sam siebie „Die Zeit” i ostrzegł:

Większość dobrze pamięta krótkie rządy Kaczyńskiego, jego ostre ataki przeciw politycznym przeciwnikom, a przede wszystkim pod adresem Europy i Niemiec. Dlatego politycy innych partii mówią po części oficjalnie, po części anonimowo, że jego zwycięstwo oznaczałoby katastrofę dla Polski i Europy.

CZYTAJ TAKŻE: Niemiecka gazeta wezwała Tuska do zażegnania katastrofy, jaką miałoby być dla Polski i Europy zwycięstwo PiS. Berlińska carte blanche na siłowe rozwiązanie?

Nieco oględniej zrelacjonowała warszawską manifestację telewizja publiczna ARD:

Masowe protesty Polsce. Dziesiątki tysięcy żądają ustąpienia Tuska”, premier „przyparty do muru”, jego „słabość uskrzydla opozycję. (…) Według najnowszych sondaży Prawo  Sprawiedliwość góruje 11 punktami procentowymi nad Platformą Obywatelską Tuska. Gdyby w tę niedzielę odbyły się wybory, koalicja rządowa prawie nie miałaby szans…

- spekulował korespondent głównego wydania wiadomości.

W piątek posłowie polskiego parlamentu zatwierdzili poprawki do budżetu, które dopuszczają deficyt 51,5 mld zł. (…) Opozycyjni parlamentarzyści z Prawa i Sprawiedliwości w ogóle nie pojawili się na głosowaniu. W zamian poszli do obozu protestujących związkowców

- podkreśliła publiczna rozgłośnia Deutsche Welle.

Masowe protesty ze świecami dymnymi i gwizdkami”. (…) „Tło stanowi szereg niepopularnych kroków” rządu. Demonstranci „nieśli transparenty i mniejsze tablice, m.in. z napisami: "Rząd Tuska musi odejść" i "Jestem niewolnikiem Tuska<". (…) Zyskuje na tym przede wszystkim nacjonalistyczna partia Prawa i Sprawiedliwości byłego premiera Jarosława Kaczyńskiego”

- opisał atmosferę w Warszawie i zaszufladkował politycznych rywali „liberalno-konserwatywnej” PO dziennik „Die Welt”.

Polacy protestują przeciw emeryturze w wieku 67 lat. (…) Polskiemu premierowi grozi upadek”. I dalej: „Gazeta Wyborcza" skomentowała te zdarzenia nagłówkiem: "Związkowy zaczęli sezon łowiecki"…

- podparła się cytatem z polskiego dziennika stołeczna gazeta „Berliner Zeitung”.

Protesty w Polsce przeciw rządowi premiera Donalda Tuska osiągnęły tymczasem punkt kulminacyjny. Związkowcy domagają się rozwiązania parlamentu

- doniósł tygodnik „Der Spiegel”.

Podobne przykłady można mnożyć; prócz niepokoju związanego z groźbą utraty władzy przez rząd Tuska, niemieckich sprawozdawców łączy jeszcze jedna cecha: mówienie półgębkiem o przyczynach szerzącego się niezadowolenia wśród Polaków. Jak na ironię, wyjątkiem jest „die tageszeitung” („taz”, ten od wizerunku polskiego prezydenta-kartofla), który demonstracje związkowców w Warszawie ocenił jako efekt nieróbstwa rządu i bazowania na kredytach.

Nagle jedna wieść hiobowa goni drugą: zakotwiczony w konstytucji hamulec długów musiał być poluźniony. (…) Gdy w 2011r. Donald Tusk po raz drugi z rzędu wygrał wybory, cieszył się wielkim zadatkiem zaufania. Społeczeństwo oczekiwało od niego reform. Najważniejszą, dotyczącą środków publicznych unikał dziś. Postawił na inwestycje - miliardowe dopłaty z Brukseli leżały niemalże na ulicy. (…) Polscy wyborcy są rozczarowani Tuskiem. I słusznie. Rząd w jego pojmowaniu gospodarki to zaufanie przegrał.

- skwitował „taz” w komentarzu pt. „Kryzys gospodarczy teraz także w Polsce”. Ale nawet w tym przypadku gazeta ograniczyła się do zdawkowego opisu objawów, nie zaś prawdziwych powodów zniechęcenia polskiego społeczeństwa do „Sonnyboya”. Ze zgodnego chóru niemieckich mediów czytelnicy w RFN mogą jedynie wyciągnąć wnioski, że polscy robotnicy nie chcą pracować do 67 roku życia, ani przystać na rozluźnienie czasu pracy. Słowem, lenie patentowe, żyjące na kredyt i polityczni wichrzyciele, którzy rzucają kłody pod nogi premiera „z sympatycznym grymasem”, a za którym już czają się do skoku na władzę „awanturski”-Kaczyński i drugi „zjadliwy karzeł”, duch jego brata… Więc, Drodzy Niemieccy Komentatorzy, jeśli szanujecie swój zawód, zważcie, że:

- gdyby z Niemiec musiało emigrować za chlebem 2 mln obywateli, a rząd federalny nie potrafiłby opracować i wdrożyć sensownej polityki wzrostu zatrudnienia

- gdyby młodzi, wykształceni ludzie w poszukiwaniu pracy odbijali się od ściany

- gdyby znaczna część społeczeństwa była zatrudniana na umowach śmieciowych, bez prawa do wszelkich świadczeń socjalnych teraz i w przyszłości

- gdyby realne bezrobocie per saldo, wliczając w nie emigrantów, dotknęło prawie 30 proc. waszego społeczeństwa

- gdyby wicekanclerz, jak swego czasu polski wicepremier i jego rządowi koledzy zatrudniali swych pociotków na lukratywnych posadach

- gdyby wasi emeryci po przepracowaniu całego życia musieli zadowolić się jałmużną wynoszącą 200 euro miesięcznie

- gdyby rząd dla doraźnego załatania dziur budżetowych skonfiskował wam prywatne fundusze emerytalne

- gdybyście na pilne operacje czy przyjęcie przez lekarza specjalistę musieli czekać latami, a wasze dzienniki telewizyjne przekształciły się w żebracze forum błagających o wsparcie na leki, czy - jak ostatniej niedzieli - kwestę na protezy dla kalek, bez żadnych widoków na uzdrowienie rzekomej opieki zdrowotnej

- gdyby wasz kraj coraz bardziej pogrążał się w gigantycznym zadłużeniu

- gdyby wielkie zagraniczne firmy nie płaciły podatków w waszym kraju

- gdyby Bundestag zasłaniał się Unią Europejską i wyzbywał się swych kompetencji na rzecz Brukseli

- gdyby rząd federalny prowadził spolegliwą, żeby nie powiedzieć uwłaczającą godności narodu politykę zagraniczną, jak w przypadku rosyjskiego „śledztwa” w sprawie zbiorowej, polskiej tragedii pod Smoleńskiem

- to w każdym z tych przypadków z osobna wysłalibyście taki rząd do diabła! I to z pewnością nie po sześciu czy więcej latach.

Chyba, że w odniesieniu do relacji z naszego kraju Waszą maksymą jest wytyczna pierwszego kanclerza Otta von Bismarcka, który mawiał do podwładnych:

My nie pełnimy urzędu sędziowskiego, naszym zadaniem jest wykuwanie niemieckiej polityki!.

W takim przypadku moja ściąga, którą przygotowałem specjalnie dla Was, Drodzy Niemieccy Komentatorzy, jest funta kłaków warta…

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych