TYLKO U NAS. Fragment książki "Matka chrzestna" odsłaniającej kulisy polityki Angeli Merkel. "Mistrzowski wyczyn kanclerz: Europa na niemiecką miarę"

Fot. Materiały promocyjne
Fot. Materiały promocyjne

Książka Gertrud Höhler ukazuje prawdziwe oblicze współczesnych Niemiec pod przywództwem Angeli Merkel. "Matka chrzestna Europy" to książka unikalna. Przedstawia Angelę Merkel, jakiej nie znamy – co więcej, jakiej nie chcielibyśmy poznać... Autorka bez zahamowań narzucanych przez kaganiec politycznej poprawności zdziera piarową maskę z twarzy przywódczyni Europy, ukazując sylwetkę i motywy działania kanclerz Niemiec w bardzo niekonwencjonalny sposób. Nie było dotąd tak ostrej jej krytyki z pozycji konserwatywnych. Ze względu na silnie demaskatorski charakter książka ukazała się w Szwajcarii, żadne z niemieckich wydawnictwa nie zdecydowało się na jej opublikowanie.

TYLKO U NAS prezentujemy obszerny fragment książki. Serdecznie polecamy!

 

ROZDZIAŁ III - NOWY DIZAJN ZBROJOWNI WŁADZY

Kanclerz Merkel sięga po Europę. Merkel jest w równie niewielkim stopniu Europejką co konserwatystką.

W warunkach kryzysu strefy euro zapewnia jej to taktyczną przewagę. W 2008 roku, gdy kryzys finansowy ogarnął budżety narodowe, nic nie wskazywało na to, że niemiecka kanclerz podejmie się roli szefowej Europy.

Merkel nie zawsze była odporna na zjawiska kryzysowe. W 2008 roku poruszała się jeszcze niepewnie, po omacku i nieefektywnie na śliskim międzynarodowym parkiecie finansowym, o czym donosił magazyn „Der Spiegel”:

Musi przepchnąć Niemcy przez kryzys i właściwie teraz nadszedł jej czas, tymczasem ona wydaje się tego nie zauważać. Z urzędu kanclerskiego płyną wielkie słowa, ale nadal brakuje wielkich czynów. […] Dotychczas nie wygłosiła żadnego ważnego przemówienia. […] Ten brak zdecydowania może dla Niemiec oznaczać izolację i tym samym utratę wpływu na politykę światową. 53.

Gdyby autorzy cytowanej wyżej wypowiedzi wiedzieli wtedy, jakie obudzą demony, być może nieco ostrożniej formułowaliby swoje tezy. W artykule zarzucili Merkel – tytułowej Madame No – że nie zgadza się przekazać miliardów euro na wspólny europejski pakiet służący rozruszaniu gospodarki, a i u siebie w kraju niechętnie zatwierdza pakiety stymulacyjne, podczas gdy jednocześnie nie szczędzi pieniędzy na ratowanie niemieckich banków.

53 M. Feldenkirchen (i in.), Madame No, „Der Spiegel” 2008, nr 49, s. 22

(http://www.spiegel.de/spiegel/print/d-62332798.html, maj 2013).

Nicolas Sarkozy nie recenzował w tym czasie poczynań swojej koleżanki z wielką sympatią: „Francja pracuje nad przezwyciężeniem kryzysu, a Niemcy się zastanawiają”54. Ta ironiczna uwaga pozostała bez odpowiedzi.

Sarkozy domagał się od Merkel pieniędzy na wsparcie europejskiej koniunktury. Tymczasem ona nie chciała ich dać. By wyprowadzić Niemcy z kryzysu, zdecydowała się postawić na narodową politykę oszczędnościową. W tym czasie Europa będąca projektem Kohla jeszcze ją nieco onieśmielała, na dodatek pani kanclerz pragnęła zostać wybrana na drugą kadencję, a o to musiała zabiegać przede wszystkim we własnym kraju.

Strategia ta okazała się skuteczna. Jednak to nie polityka oszczędnościowa Merkel, ale siła niemieckiej gospodarki sprawiła, że największy eksporter świata przeszedł przez kryzys – w porównaniu z innymi krajami – bez większych strat. Gościnne występy niemieckiej kanclerz na arenie europejskiej ograniczały się w tym czasie do wyczekiwania, bez przedstawienia jasnego stanowiska, oraz kunktatorstwa w procesie podejmowania decyzji.

Merkel potrzebowała czasu, by nabrać wprawy. Tymczasem było do przewidzenia, że wyczekująca postawa Niemiec tylko pogłębi kryzys w Europie. Już pod koniec 2008 roku Paul Krugman, noblista w dziedzinie ekonomii, napominał, że państwo to musi wreszcie uświadomić sobie, jaka jest jego rola na kontynencie:

Europa ma ogromne problemy w dziedzinie współpracy. Każdy kraj zdany na siebie w sprawach deficytu i wyników gospodarczych jest w dużo gorszej sytuacji, niż gdyby Unia Europejska działała wspólnie. Współpraca ma decydujące znaczenie. Jeśli jednak Niemcy, największa gospodarka, będą się izolowały, wówczas takiej współpracy nie będzie. 55.

Europa bez niemieckiego przywództwa była dla pani kanclerz mało atrakcyjna. Niemcy prezentowały się dobrze na tle innych państw. Bardzo szybko miało się okazać, że powściągliwość Merkel przyniosła pożądany efekt. W kraju zapanowała korzystna koniunktura. Niewprowadzenie obniżki podatków – wbrew wyborczym obietnicom liberałów – nagle okazało się dobrym posunięciem; podobnie jak przyznanie zasiłku na dziecko jedynie do ukończenia przez nie 25. roku życia, rezygnacja ze zwiększenia kwoty wolnej od podatku czy też zawieszenie ryczałtu za dojazdy do pracy.

W tej sytuacji wybrana w 2009 roku na drugą kadencję Merkel mogła poświęcić się innym sprawom.

Wraz ze wzrostem autorytetu w kraju umacniała się także jej ranga międzynarodowa. Im gorsza była kondycja Europy, tym lepiej powodziło się Niemcom. Od października 2008 roku cały kontynent trzymała w nieustannym napięciu grecka tragedia, natomiast w Niemczech rosła prosperity.

Państwo to jeszcze bardziej wzmocniło swoją pozycję w 2010 roku, kiedy to pojawiła się groźba kolejnych bankructw, tym razem Portugalii i Irlandii, a Hiszpania i Włochy nie były już w stanie dłużej upiększać swoich budżetów.

Tym samym Sarkozy musiał porzucić swój buńczuczny ton. Europa pilnie potrzebowała pani kanclerz.

55 F. Hornig, Verständlich, aber kleinlich, rozmowa z P. Krugmanem,„Der Spiegel” 2008, nr 51, s. 74 (http://www.spiegel.de/spiegel/print/d-62603870.html, maj 2013).

Nagle Angela Merkel znowu była czczona jako najpotężniejsza kobieta świata – jako ta, która ma kontrolę nad swoim budżetem. Zaczęła odgrywać rolę mistrzyni oszczędzania.

Kontynent nadal mało ją interesował, ale tym razem mogła zyskać coś dla siebie: rozszerzyć swoją władzę na arenie międzynarodowej. Nareszcie czekała ją rozgrywka, w której była kluczowym graczem. Europa, sięgnąwszy dna, była gotowa na przyjęcie koncepcji władzy Merkel, a Merkel szykowała się do rządzenia Europą.

To, co od tamtego momentu zostało uchwalone w sprawie „środków stabilizacji” w strefie euro, jest przełożeniem stylu politycznego Merkel na Europę. Im więcej pieniędzy przeznaczano na pomoc dla nadmiernie zadłużonych państw, tym bardziej widać było rękę niemieckiej kanclerz.

Powiększanie parasola ratunkowego stanowi naruszenie istniejących traktatów unijnych. Na dodatek ze środkami pomocowymi wiążą się mechanizmy kontrolne, które pozbawiają ideę europejską duszy, a przy tym nie mają sensu z punktu widzenia polityki budżetowej.

Ratowanie euro: licencja na naginanie prawa

Gdy w 2011 roku coraz głośniejsze stawały się protesty przeciwko przyznawaniu Grecji kolejnych pożyczek, „kryzys długu państwowego” przemianowano na „kryzys strefy euro”. Kanclerz Merkel mogła być pewna, że jej nowa formuła dotknie silnie fundatorów starej Republiki Federalnej.

A w związku z tym, że kryzysy potrzebują swoich wybawców, kryzys strefy euro również wymagał „ratowania” wspólnej waluty. Tym samym wypuszczono bańkę mydlaną napełnioną moralizatorskimi argumentami niczym z podręcznika władców autorytarnych, która każdemu działaniu miała nadawać pozór „bezalternatywności”.

Europa bez euro jest nie do pomyślenia

– mówiła Merkel w wywiadzie udzielonym prasie w Berlinie w lipcu 2011 roku, dzień po brukselskim szczycie Unii Europejskiej, na którym większość z 27 państw praktycznie ogłosiła się – wbrew wszystkim wcześniejszym traktatom – wspólnotą gwarancyjną. Nawet jeśli był to najczarniejszy dzień w najnowszej historii Europy, trzeba powiedzieć wprost, że nie stanowiło to żadnego novum. Rząd Merkel był gotów naruszyć obowiązujące prawo także w strefie euro, podobnie jak to czynił wcześniej na własnym podwórku.

Należy zacząć od tego, że artykuł 125 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej zawiera tak zwaną klauzulę no bail-out, która zabrania krajom partnerskim przejmowania odpowiedzialności za długi innych państw. W świetle prawa na tym samym grząskim gruncie stał już Europejski Mechanizm Stabilizacji Finansowej. Mimo to miał on jednak jeszcze częściowe umocowanie w nowym rozporządzeniu Unii Europejskiej, które pozwalało udzielać kredytów krajom członkowskim strefy euro.

Pod dyktando duetu „Merkozy” kraje Unii Europejskiej poszły jeszcze krok o dalej i powołały do życia Europejski Instrument Stabilności Finansowej (EFSF), który nie opierał się już na żadnym unijnym akcie prawnym, ale na unikatowej umowie państw członkowskich strefy euro zawartej na podstawie prawa międzynarodowego. Porozumienie to miało tuszować naruszenia traktatu lizbońskiego, pozwalając na wzrost wolumenu kredytów, które już wcześniej zostały przyznane z pogwałceniem prawa. Pierwotnie zakres zobowiązań gwarancyjnych EFSF ustalono na poziomie 440 mld euro, jednak w drugiej fazie zwiększono go do 780 mld euro.

Ta pozorna hojność wobec bankrutujących państw mogła w niedługim czasie przysporzyć Merkel problemów z wiarygodnością w samych Niemczech. Jak mogła bowiem wytłumaczyć owe horrendalne wydatki wyborcom, których od 2008 roku przekonywała do swoich pakietów oszczędnościowych jako recepty na sukces w przezwyciężaniu kryzysu?

Z ostrą krytyką spotkało się już wspomaganie przez nią niemieckich banków, ponieważ kontrastowało to z jej polityką oszczędnościową, której główny ciężar został przerzucony na obywateli. Tym razem chodziło jednak o ratowanie całej waluty! Dlatego należało umiejętnie pozyskać przychylność opinii publicznej. Merkel zażądała pieniędzy od banków – tych samych, które wcześniej z całych sił wspierała, uznając je za fi lary gospodarki. Dobrowolne uczestnictwo prywatnych wierzycieli w nowym pakiecie ratunkowym ostatecznie zakończyło się fiaskiem. Stefan Homburg, dyrektor Instytutu Finansów Publicznych na Uniwersytecie Leibniza w Hanowerze, wyjaśnił w rozmowie z tygodnikiem „Der Spiegel”:

To wszystko było grą obliczoną przede wszystkim na uspokojenie niemieckiej opinii publicznej. Merkel chciała obowiązkowego uczestnictwa, Sarkozy nie chciał żadnego. De facto Sarkozy postawił na swoim.

56 C. Schömann-Finck, Volles Risiko für die Euro-Rettung, „Focus Online”, 29.09.2011 (http://www.focus.de/fi nanzen/news/staatsverschuldung/ rettungsschirm-efsf-volles-risiko-fuer-die-euro-rettung_aid_670171. html, maj 2013).

57 A. Mahler, Das System wird gesprengt, rozmowa z S. Homburgiem, „Der Spiegel” 2011, nr 26, s. 66 (http://www.spiegel.de/spiegel/print/d-79175764.html, maj 2013).

To, że „dobrowolne” uczestnictwo nie było niczym innym, jak tylko środkiem uspokajającym dla rozgrzanych umysłów w kraju, Homburg wyjaśnił, przywołując podstawową zasadę ekonomii: „Banki nie mogą w czymś takim dobrowolnie uczestniczyć. Zarząd jest zobowiązany działać dla dobra firmy, a nie dla dobra ogółu. Rezygnacja z wierzytelności kosztem własnej spółki jest sprzeniewierzeniem i podlega karze”58.

Nawet gdyby Merkel zdołała przeforsować swój pomysł obowiązkowego uczestnictwa, byłby to instrument niewłaściwy.

Ostatecznie idea gospodarki rynkowej opiera się na tym, że wierzyciele starannie wybierają sobie dłużników, ponieważ w przeciwnym razie sami zostaliby z niespłaconymi długami – tłumaczył dalej Homburg. I ostrzegał: „Państwowe działania ratunkowe dostarczają bodźców o charakterze zniechęcającym, które jeszcze bardziej zaostrzają problemy rynków fi nansowych”59.

Mistrzowski wyczyn Merkel: Europa na niemiecką miarę

Zwiększanie pakietów pomocowych jest zatem źródłem fałszywych bodźców. To, co sprzedaje się opinii publicznej pod hasłem „pomocy”, jest tak naprawdę ślepym zaułkiem.

Blokada zagrożonych państw staje się nieuchronna poprzez zobowiązania, które przede wszystkim za sprawą Angeli Merkel są ściśle skorelowane z tak zwanymi działaniami stabilizacyjnymi. 58 Tamże. 59 Tamże.

Na szczycie Unii Europejskiej w Brukseli w styczniu 2012 roku zatwierdzono ostatecznie nowy traktat o permanentnym funduszu ratunkowym zwanym Europejskim Mechanizmem Stabilności (EMS), który w 2013 roku ma zastąpić EFSF. Europejski Mechanizm Stabilności zobowiązuje państwa do prowadzenia „solidnej polityki budżetowej” powiązanej z tak zwanym hamulcem zadłużenia – rozwiązaniem forsowanym przez szefową Niemiec.

Kanclerz Merkel nazwała przyjęcie paktu w tak krótkim czasie »mistrzowskim wyczynem«. […] Unia Europejska posunęła się ładny kawałek naprzód na swojej długiej drodze ku temu, by Europa odzyskała zaufanie. 60

– referował słowa Merkel dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Ów „ładny kawałek” mógłby brzmieć jak satyra, gdyby opinia publiczna już wtedy wiedziała, że rząd Hiszpanii zamierza zamknąć rok 2012 deficytem finansów publicznych w wysokości 5,8 proc. PKB, a nie – jak to zostało uzgodnione wcześniej – w wysokości 4,4 proc. Ale opinia publiczna nie chce przyjmować do wiadomości tego, o czym dobrze wie.

O jakim zaufaniu mówiła kanclerz Merkel? O zaufaniu do quasi-państwowo zarządzanej gospodarki na poziomie Unii Europejskiej? Gospodarki, która nie tylko pojedynczym państwom, ale i całym obszarom europejskim odbiera najważniejsze prawo do swobody działalności gospodarczej?

Narzucony przez panią kanclerz hamulec zadłużenia to nic innego, jak autorytarna groźba wprowadzenia sankcji karnych o wątpliwym działaniu, ponieważ jako źródło wzrostu gospodarczego jest on całkowicie nieskuteczny.

60 N. Busse, W. Mussler, EU-Gipfel beschliesst Fiskalpakt und EMS-Vertrag, „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, 30.01.2012 (http://www.faz.net/aktuell/politik/schuldenkrise-eu-gipfel-beschliesst-fi skalpakt-und-esmvertrag- 11631953.html, maj 2013).

Kompetencje Angeli Merkel w dziedzinie polityki budżetowej podają w wątpliwość tacy eksperci, jak legendarny inwestor George Soros. Soros traktuje dyrektywy oszczędnościowe przyjęte na szczycie UE w Brukseli w styczniu 2012 roku jako

Początek błędnego koła, które każdy może sobie łatwo wyobrazić. W sytuacji, gdy dany kraj tylko oszczędza, drastycznie spada popyt, a to oznacza niższe zyski przedsiębiorstw. Firmy zmniejszają zatem płace i wynagrodzenia swoim pracownikom, którzy przez to mają mniej pieniędzy w kieszeni. Popyt jeszcze bardziej maleje, a wzrost gospodarczy drastycznie się kurczy. John Maynard Keynes, wybitny ekonomista, podsumował to w sposób jasny i zrozumiały: Gdy tylko słabnie prywatny popyt, polityka musi wyrównać ten deficyt. Tylko Niemcy zdają się o tym nie wiedzieć. 61.

Kanclerz wierzy w skuteczność sankcji karnych, jeśli nawet nie wobec adresatów pakietów pomocowych, to na pewno wobec niemieckich wyborców. To przecież oni wyostrzyli jej zmysł na owe sankcje już podczas pierwszego kryzysu finansowego. Soros mówił w lutym 2012 roku o fatalnej polityce komunikacyjnej Merkel, obliczonej na zachowanie władzy i spychającej kraje strefy euro w jeszcze głębszą przepaść:

Ten kryzys jeszcze się nie zakończył, dlatego musimy nadal wydawać państwowe pieniądze, by zatrzymać fazę wirowania. Dopiero potem będziemy mogli zmienić kierunek. W przeciwnym razie powtórzymy błędy, które doprowadziły Amerykę w 1929 roku do wielkiej depresji. Angela Merkel po prostu tego nie rozumie. 62.

61 G. Mascolo, G. Schmitz, M. Hesse, Angela Merkel versteht nicht, rozmowa z G. Sorosem, „Der Spiegel” 2012, nr 7, s. 70 (http://www.spiegel.de/ spiegel/print/d-83977233.html, maj 2013). 62 Tamże.

Oszczędnościowa polityka pani kanclerz nie narobiła w Niemczech wielkich szkód, ponieważ natrafiła tam na silną gospodarkę, która już od 2006 roku była gotowa zmierzyć się z kryzysem ekonomicznym, ale na zasadach rynkowych, a nie politycznych. Soros należy do tych ekspertów, którzy podzielają niepokój odczuwany przez wielu obywateli odnośnie do podejmowanych przez rząd działań antykryzysowych. Fachowcy tego kalibru mogliby okazać się niebezpieczni dla kanclerz, działają bowiem poza polityką i są nietykalni przez wzgląd na swoją niezależność.

Merkel mogłaby jeszcze usunąć z drogi jakiegoś odszczepieńca frakcyjnego, ale nie Sorosa. Osoby takie jak Soros cieszą się wśród mądrych obywateli większym autorytetem niż ona. Brak fachowej wiedzy, który Soros i inni eksperci zdiagnozowali u pani kanclerz, jest w przypadku polityka w zasadzie czymś naturalnym. Niebezpieczna jest jednak mieszanka niewiedzy i arogancji władzy. Zagraża ona przyszłości całej wspólnoty państw europejskich.

Na szczycie brukselskim w styczniu 2012 roku wraz z traktatem o funduszu ratunkowym dla strefy euro zawarto jeszcze jeden pakt, bez którego EMS nie mógłby w ogóle zostać zrealizowany. Był to tak zwany pakt fiskalny, stanowiący pierwszy krok do ustanowienia władzy centralnej w Europie.

W owej umowie międzynarodowej ma uczestniczyć 25 państw członkowskich Unii Europejskiej.

Zmiana traktatów unijnych, którą pierwotnie próbowano przeprowadzić, nie powiodła się z powodu sprzeciwu brytyjskiego premiera Davida Camerona. Cameron domagał się wyłączenia z przyszłych regulacji dotyczących rynków finansowych oraz planowanych podatków od transakcji finansowych londyńskiej finansjery, City of London.

Wielu konserwatystów – nie tylko w Wielkiej Brytanii – uznało jego weto za czyn bohaterski. Wydaje się on obecnie jedynym szefem państwa w ramach UE, który przeciwstawia się koncepcji władzy „królowej Europy”. Przez jakiś czas kanclerz Merkel obdarzana była za granicą przydomkiem „żelazna lady”. Cameron, który jest wierny tradycji Margaret Thatcher, wyprostował ten fałszywy obraz.

Krytyczna wobec rządu prasa brytyjska zarzuciła Cameronowi, że zdegradował Wielką Brytanię w ramach Unii Europejskiej do roli obserwatora63. W niedługim czasie okaże się, czy słowa te były uzasadnione.

Tymczasem Angela Merkel unikała jakichkolwiek wypowiedzi w sprawie swojej „brytyjskiej” porażki. Jej zdaniem wycofanie się Camerona z hazardowego przedsięwzięcia Europejczyków nie powinno być odbierane przez inne państwa jako istotny sygnał. Brytyjskie weto dotkliwie ugodziło panią kanclerz. Okazało się, że na zmianę traktatu lizbońskiego trzeba będzie czekać całe lata. Tym samym dalsze „środki stabilizacyjne” stawały się bezprzedmiotowe. Można było jedynie zawrzeć pakt regulowany prawem międzynarodowym.

Trzeba wspomnieć, że już w październiku 2010 roku we francuskiej miejscowości kąpieliskowej Deauville Merkel zawarła z Sarkozym porozumienie, w którym oba kraje żądały wprowadzenia zmian w unijnych traktatach.

Samowolę szefów Niemiec i Francji ostro skomentowała Viviane Reding, wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej, a zarazem komisarz do spraw sprawiedliwości:

Gonienie za chimerą nowych traktatów wydaje się absolutnie nieodpowiedzialne. […] Czy ta dwójka nie pojmuje, że potrzebowaliśmy 10 lat, by szczęśliwie zakończyć sprawę traktatu lizbońskiego? Czy nie rozumie, że traktat ten zawiera wystarczająco dużo elementów, by zagwarantować środki ratunkowe? […] Europejskie decyzje nie będą zapadały w Deauville i nie będą podejmowane tylko przez dwie osoby”.

63 C. Volkery, Britischer Premier Cameron: Der Mann, der nein zu Europa sagte, „Spiegel Online”, 9.12.2011 (http://www.spiegel.de/politik/ ausland/britischer-premier-cameron-der-mann-der-nein-zu-europasagte- a-802842.html, maj 2013). 124

Wypowiedź Reding świadczy o tym, że także w Unii Europejskiej nie brakuje krytycznych obserwatorów, którzy nie podzielają koncepcji Angeli Merkel.

Brak czasu na demokrację: europejskie państwo centralistyczne

Celem paktu fiskalnego jest kontrola. Silni wymierzają karę słabszym – albo i nie, jak uczy nas wspomniany już przypadek Hiszpanii. Pakt fiskalny jest przede wszystkim kamuflażem, który ma zmylić obywateli. Jego prawdziwym celem jest niemiecka dominacja w Europie.

Unia finansowa [ewoluuje] stopniowo w kierunku struktury, która pod względem polityki budżetowej bardziej przypomina państwo niż luźną wspólnotę

– pisał już w lipcu 2011 roku „Financial Times Deutschland”65. W Europie Angeli Merkel panuje kontrola – nie tylko nad Grecją, która jest przypadkiem szczególnym, ale – zgodnie z wolą niemieckiej kanclerz – nad wszystkimi potencjalnymi grzesznikami.

Rząd federalny zaznaczał, że niemieckie rozważania nie dotyczą jedynie przypadku Grecji, ale dopuszczają też możliwość „ogólnego nadzoru nad państwami”.

 

Prof. dr Gertrud Höhler, literaturoznawczyni, publicystka, ekspert w sprawach związanych z gospodarką i polityką, wieloletnia doradczyni Helmuta Kohla oraz zwierzchnika Deutsche Bank, Alfreda Herrhausena. Autorka wielu bestsellerów o tematyce społecznej, gospodarczej i politycznej, odznaczona Orderem Zasługi Republiki Federalnej Niemiec.

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...