"Instytut Książki może mieć słabość do UB." Marek Nowakowski o wysłaniu Zygmunta Baumana do Lwowa na forum wydawców. NASZ WYWIAD

Adam Włodek. Fot. instytutksiazki.pl/ Wikipedia
Adam Włodek. Fot. instytutksiazki.pl/ Wikipedia

Instytut Książki podlegający Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego na lwowskie forum wydawców wysłał Zygmunta Baumana, ochotnika do sowieckich sił bezpieczeństwa w latach 40, agenta zbrodniczej Informacji Wojskowej oraz majora Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Dyrektor Instytutu Grzegorz Gauden przyznał w wywiadzie dla wPolityce.pl, że "interesuje go jedynie dorobek intelektualny Baumana".

CZYTAJ WIĘCEJ: "Mnie interesuje jedynie jego dorobek intelektualny." Grzegorz Gauden, dyr. Instytutu Książki o tym, dlaczego wybrał Zygmunta Baumana na reprezentanta Polski na lwowskie Forum Wydawców

Ten sam Instytut pod koniec roku rozpoczął starania przy współorganizacji z Fundacją Wisławy Szymborskiej konkursu literackiego o Nagrodę im. Adama Włodka – byłego męża literatki oraz donosiciela Urzędu Bezpieczeństwa w najczarniejszym stalinowskich okresie. Pod wpływem presji medialnej IK wycofał się jednak z tego przedsięwzięcia.

CZYTAJ TAKŻE: Skandal! Państwowy Instytut Książki z Fundacją Wisławy Szymborskiej przyznają nagrody imienia konfidenta UB!

O dziwnych wyborach personalnych dokonywanych przez państwową Instytucję rozmawiamy z pisarzem i scenarzystą Markiem Nowakowskim.

 

wPolityce.pl: Skąd biorą się takie pomysły, aby na promocję Polski wysyłać osoby takie jak Zygmunt Bauman?

Marek Nowakowski: Festiwal Baumana trwa już od dłuższego czasu. We Wrocławiu była gala Europejskiego Kongresu Kultury, na której gwiazdą był Bauman. Pisano o nim w sposób panegiryczny.

To jest związane z manipulacją, z wybiórczością, która zmienia system wartości i tworzy nową hierarchię ludzi.

Był głośny niegdyś „książe krytyki niemieckiej” Marcel Reich-Ranicki. Związany z Polską, przeżył wojnę, gdyż po ucieczce z getta Warszawskiego ukryła go polska rodzina na Grochowie. Po wojnie wstąpił do UB, gdzie był wysokiej rangi oficerem i działał w służbach wywiadowczych, ściągał ludzi z emigracji, czy jakieś inne działania sowieckiego wywiadu przeprowadzał. W 1958 r. wyjechał z Polski do Niemiec Zachodnich, gdzie pisał o literaturze, także tej z NRD, bo był specem też od literatury socrealistycznej. Rozkwitł.

 

Tak, jest w Niemczech autorytetem od spraw wschodnioeuropejskich.

Zdaje się, że jego gwiazda trochę jednak przybladła po ujawnieniu jego przeszłości, którą on jednak nie epatował w Niemczech. Natomiast Bauman zrobił z tego reklamę dla siebie. Eksponuje ją, opisuje jak jakąś przygodę, wielkie uniesienie młodzieńcze itd.

 

Czyli co? Ten człowiek nie czuje w ogóle wstydu?

Myślę, że jest to raczej tworzenie sobie takiej szczelnej biografii z hańbiących elementów tej biografii. Wysłanie tego człowieka tam do Lwowa kompromituje tych ludzi, którzy to zorganizowali.

 

W czasie wywiadu z dyrektorem IK Grzegorzem Gaudenem powiedział on, że interesuje go jedynie dorobek intelektualny Baumana.

CZYTAJ WIĘCEJ: "Mnie interesuje jedynie jego dorobek intelektualny." Grzegorz Gauden, dyr. Instytutu Książki o tym, dlaczego wybrał Zygmunta Baumana na reprezentanta Polski na lwowskie Forum Wydawców

Ciężko jest oddzielić dorobek czyjś od życie danego człowieka, bo to jednak się jakoś łączy. Nie można amputować jednego od drugiego. Nie jest w porządku wystawianie takiej osoby jak Bauman do promocji polskiej kultury, bo to tworzy jakąś nową i sztuczną jakość. Robi się z niego guru świata współczesnego. Guru zachowań ludzi, społeczeństw. To trochę wygląda tak, jakby Polska była parobkiem nowych prądów w Europie, bo niewątpliwie jest on modny w jakimś tam mainstreamie.

 

Pod koniec ubiegłego roku ten sam Instytut Książki chciał ufundować nagrodę im. Adama Włodka, konfidenta UB. Czyli, że ten Instytut może mieć jakiś problem z Ubekami?

Widocznie tak. Albo jakąś słabość. Pamiętam tamtą sprawę. Ludzie Instytutu mogą mieć jakąś słabość, może rodowodową, albo po prostu jakąś aberrację intelektualną. To pewnego rodzaju totalitaryzm w myśleniu, bo może nawet mają inne zdanie, ale narzucają sobie inny pogląd, obcy, nie wiadomo skąd przyniesiony.

 

W Polsce roku 2013 jest mnóstwo środowisk, w tym medialnych, które mają słabość do Ubecji.

Bo ciągle tak naprawdę jest u nas PRL. I to nie jego widmo, ale realny. Są ludzie PRL-u, czy jeszcze w pierwszym pokoleniu, czy w następnych. I nie mam na myśli czasowych związków z tamtą rzeczywistością, ale realne związki. Z tym luksemburgizmem, który rzucił kiedyś Rymkiewicz, jest jakaś prawda. Uwłaszczyła się nomenklatura komunistyczna w sensie ekonomicznym, to teraz uwłaszcza się na kulturze.

Rozmawiał Sławomir Sieradzki

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych