Mocno zdenerwowany Arkadiusz Mularczyk (SP) postanowił przebić Ligię Krajewską z PO i ogłosił, że „podejmie odpowiednie działania prawne” wobec mnie. Nie spodobał mu się wywiad, jakiego udzielił

fot. wPolityce.pl
fot. wPolityce.pl

To był kiepski weekend posła Mularczyka. Szef klubu Solidarnej Polski cały czas prowadził pyskówki z dziennikarzami „Gazety Polskiej Codziennie”, rzucał na prawo i lewo „szmatławcami” i „cynglami”, groził internautom pismami procesowymi, szalał, a na koniec zaczepił i mnie. Próżnoś repliki się spodziewał, panie Mularczyk, chciałoby się powiedzieć, ale bez obaw, frazy Tuwima nie dokończę.

Niemniej wyjaśnić muszę. Poszło oczywiście o wywiad dla „Rzeczpospolitej”. Robię cotygodniowe wywiady od kilku lat. Głośne i te przechodzące bez echa łączy jedno – niemal nigdy nie mam problemów z autoryzacjami. Miller, Żalek, Rozenek, Bugaj, Pitera, Brudziński, Kluzik-Rostkowska, Suski, Olejniczak, Schetyna, Zdrojewski, Lipiński … - mogę wymieniać bez końca. Wielu z nich w ogóle nie chciało autoryzacji, nikt nie miał pretensji.

Ale raz na pół roku, czasem na kwartał coś się zdarzy. Ostatnio posłanka Krajewska szydziła z programu PO i Donalda Tuska myśląc, że kpi z PiS. Wyśmiana w internecie uznała, że „skonsultuje się z prawnikiem”, bo nie autoryzowałem wywiadu. Potem wpis o tym skasowała i sprawa ucichła.

Z Arkadiuszem Mularczykiem było tak: spotkaliśmy się w sobotę 31 sierpnia w kawiarni na pl. Trzech Krzyży. Było miło, pan poseł kilkakrotnie podkreślał, że się cieszy ze spotkania, żartowaliśmy, gdy zafundowałem mu kawę i ciastko. Sama rozmowa też przebiegła bez napięć, poza chwilą, gdy poseł uznał, że moje kpiny mogą zaszkodzić sukcesowi kandydata SP na Podkarpaciu. Rozstaliśmy się w jak najlepszych nastrojach.

W autoryzacji pan poseł zmienił dosłownie kilka drobiazgów. Godzinę po odesłaniu rozmawialiśmy telefonicznie. Wspólnie – podkreślam: wspólnie – ustaliliśmy, że dwóch zmian nie zamieszczę.

Po pierwsze, wystarczy sformułowanie, że Kazimierz Ziobro „był odznaczony przez Lecha Kaczyńskiego” i nie musimy dodawać, że krzyżem zasługi. Lepiej krócej i dobitniej.

Druga sprawa jest bardziej skomplikowana. Otóż, w odpowiedzi na moje pytanie o to którego prezydenta najwyżej ceni Arkadiusz Mularczyk naprawdę powiedział (dyktafon nie kłamie):

To bardzo trudne pytanie, ale z perspektywy czasu zaczynam doceniać politykę Aleksandra Kwaśniewskiego

i zaczął wyliczać w szczegółach co mu się podobało.

Na moją uwagę, że jego wyborcy będą zdumieni dorzucił: –„Oczywiście, że wyżej cenię prezydenturę Lecha Kaczyńskiego.” I tak też mogli przeczytać czytelnicy „Rzeczpospolitej”.

W autoryzacji Mularczyk chciał napisać tak:

To bardzo trudne pytanie, myślę, że Lech Kaczyński, ale z perspektywy czasu zaczynam doceniać politykę Aleksandra Kwaśniewskiego”

I dalej mówił o zaletach byłego lidera lewicy.

Przekonałem go, że taka konstrukcja powoduje, że moje następne pytanie i jego odpowiedź staja się nonsensowne, a przecież jego uznanie dla Lecha Kaczyńskiego i tak zostaje wyrażone. Przyznacie państwo, że detal, a w dodatku – powtórzę to – uzgodniony z posłem. Znając jednak nerwowość posłów Solidarnej Polski i tę rozmową nagrałem. Arkadiusz Mularczyk po raz kolejny uznał, że rozmowa bardzo mu się podobała i że moja opinia potwora jest przesadzona. „Niech pan to napisze na twitterze” – rzuciłem. „Dobrze, napiszę” – odpowiedział rozbawiony.

Wywiad pojawił się w sieci w piątek. Arkadiusz Mularczyk był zachwycony. W sobotę wciąż zadowolony z siebie odpierał zarzuty niektórych internautów. Dopiero w niedzielę uznał, że nie autoryzowałem jego wypowiedzi. Po dwóch dniach dyskutowania o wywiadzie.

Pan poseł obrażał mnie w sms-ach, na które nie doczekał się ode mnie odpowiedzi i we wpisach na Twitterze, na które również nie mam zamiaru odpowiadać. Ale gdy idzie w ślady pos. Krajewskiej to muszę zareagować.

Panie pośle – chce pan procesu z dziennikarzem? Voila, czekam na pozew. Każde spotkanie z panem wywrze na mnie niezatarte piętno i da asumpt do wielu felietonów.

 

 

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...