wPolityce.pl: Pendolino to pociąg o wagonach z "wychylnym pudłem". Natomiast maszyna, która ostatnio do Polski przyjechała, takich nie posiada. Jak zakup polskich pendolino wygląda od strony technicznej?

Czesław Warsewicz, były prezes PKP Intercity: Sama nazwa pendolino pochodzi z j. włoskiego: pendolino, czyli wahadełko. To jest standardem w tego typu składach zespolonych szybkich pociągów. Można to porównać do klimatyzacji samochodowej: jak się kupuje auto, to klimatyzacja jest elementem standardu wyposażenia. Tak samo wychylne pudło jest elementem podstawowym pociągów, które się kupuje. Nieliczne pociągi dzisiaj są sprzedawane bez niego. Jeśli chodzi o firmę Alstom, to chyba jeden – czy dwa – takie składy bez wychylnego pudła były sprzedane do Chin. W moim przekonaniu to wychylne pudło jest standardem komfortu wyposażenia. Natomiast, co mnie dziwi, w Polsce tego nie ma. Nie zgadzam się z opinią obecnych władz kolejowych, że to wychylne pudło skróciłoby podróż zaledwie o 5-6 minut. Patrząc na trasę Warszawa – Gdańsk, jest tam sporo łuków - szczególnie na północ od Iławy. Podobna sytuacja jest na trasie Kraków–Katowice. Zastosowanie wychylnego pudła mogłoby przyspieszyć podróż nawet o kilkanaście minut i zwiększałoby przede wszystkim komfort. Wychylne pudło polega bowiem na tym, że jak pociąg wchodzi w łuk, to może szybciej jechać, a pasażer nie czuje gwałtownego skręcania. Dlatego właśnie tego typu składy mają jako podstawowe wyposażenie wychylne pudło – na co wskazuje sama nazwa. Tworzy to swoiste serce produktu, którego my nie mamy.

Czyli rząd się chwali cudownym, nowoczesnym, nabytkiem, a myśmy kupili pendolino dla ubogich?

To jest jedna interpretacja. Druga jest taka, że być może to stało na półce: ktoś zamówił taki skład i następnie z tego zrezygnował, więc trzeba było ten produkt na rynku dobrze uplasować. Być może Polska dobrze się na to nadawała. Jeżeli się kupuje samochód, to nie płaci się współcześnie dodatkowo za klimatyzacje. Tak samo w przypadku pociągu: kupując pociąg, one są w pewne rzeczy wyposażone standardowo. Szczególnie, jeśli chodzi o tak drogi produkt. Dziwi zatem brak tej podstawy. Tłumaczenie, że dodatkowe rzeczy kosztują, jest w tym przypadku nie do końca zgodne z prawdą. Jeżeli płacimy 20 mln euro za pociąg i godzimy się na stan taki, że nie jest on wyposażony w wychylne pudło czy inne rzeczy, które powinny być w standardowym produkcie to postępujemy na korzyść dostawcy. "Pendolino dla ubogich", za cenę nie dla ubogich. 20 mln euro za skład jest wysokim pułapem cen tego typu pociągów. Na rynku można nabyć tańsze produkty. Wychylne pudełko nie jest jedyną wadą techniczną wyposażenia polskiego pociągu, druga istotna to materiał. Okazuje się, że materiały, z którego jest wykonane pendolino, nieprawidłowo funkcjonują, gdy temperatura spada poniżej -20 stopni Celsjusza. Słyszę, że jest konieczność kupna dodatkowych systemów odladzania, aby zniwelować ten problem. Po co się kupuje coś, co w warunkach polskich może mieć problemy? -20 stopni to nie jest rzadka temperatura zimą. Jestem szalenie zdziwiony, że kupuje się produkt niedostosowany do warunków klimatycznych Polski.

Może warto było kupić jakiś polski produkt? Są takie?

Pociągi pendolino mogą jeździć powyżej 200 km/h. Krajowi producenci są w stanie wyprodukować tego typu składy poruszające się do 160 km/h. Oczywiście, biorąc pod uwagę polskie tory i braki infrastrukturalne, gdzie nie ma dostosowanych linii do tej prędkości, pendolino nie wykorzysta swojego potencjału. Zasadne jest pytanie czy krajowi producenci nie mogliby wyprodukować – a myślę, że mogliby, z pomocą europejskiej myśli technicznej, maszynę będącą odpowiednią na polskie warunki techniczne. Prędkość 160km/h pokrywa w zupełności na chwilę obecną wszelkie potrzeby komunikacyjne w Polsce. A byłoby to przynajmniej cztery razy tańsze.

Rozmawiała Magdalena Czarnecka