"To żart z wyborców." Opozycja o pomyśle Tuska, aby powołać HGW na komisarza Warszawy, gdy przegra referendum

PAP/Bartłomiej Zborowski
PAP/Bartłomiej Zborowski

Opozycja krytykuje pomysł, określając go mianem "arogancji" i "żartu z wyborców". Politycy PO przyznają, że powołanie Hanny Gronkiewicz-Waltz na komisarza stolicy w wypadku udanego referendum w sprawie jej odwołania z funkcji prezydenta Warszawy, to możliwy scenariusz.

CZYTAJ TAKŻE: Piotr Guział, jeden z inicjatorów referendum warszawskiego: "powołanie Gronkiewicz-Waltz na komisarza stolicy, jak zapowiada Tusk, byłoby przejawem kpiny i pychy"

Donald Tusk zapowiedział w środę wieczorem na posiedzeniu zarządu swej partii, że jeśli Gronkiewicz-Waltz zostanie odwołana w referendum, to zamierza właśnie ją powołać na komisarza stolicy.

Andrzej Halicki, szef mazowieckiej PO, pytany w czwartek przez dziennikarzy, czy na posiedzeniu zarządu była mowa, by ewentualnym komisarzem w Warszawie została Gronkiewicz-Waltz, odpowiedział: "rozmawialiśmy o tym".

Bardzo możliwy scenariusz. Natomiast zarząd nie podejmuje takich decyzji. W tym sensie jest to taka wymiana zdań co by było gdyby

- zaznaczył Halicki.

Dopytywany, czy była taka wola premiera, Halicki odpowiedział, że "taka wola premiera, który w sytuacji gdyby miał być paraliż (Warszawy) mówi o tym, iż drogą do tego, aby uniknąć zastopowania funkcjonowania miasta", jest "przedłużenie pracy pani prezydent już jako komisarza, w warunkach skutecznego, na wniosek obywateli, zakończenia kadencji".

Halicki zaznaczył jednak, że wierzy "w rozsądek warszawiaków".

Coraz więcej osób ma świadomość gromu inwestycji, które zostały zrealizowane w ciągu ostatnich sześciu, siedmiu lat, ale też tego, że mamy w bardzo bliskiej perspektywie wybory samorządowe, które oferują realną alternatywę: albo taki prezydent, albo inny, albo taki budżet, albo inny, albo priorytety, które są realizowane, albo inne

- mówił polityk PO.

Z kolei wiceszef PO Grzegorz Schetyna, pytany o kwestię ewentualnego powołania Gronkiewicz-Waltz na komisarza stolicy, powiedział w czwartek dziennikarzom, że rozmowa na posiedzeniu zarządu PO dotyczyła różnych scenariuszach związanych z referendum i czasem między referendum a wyborami samorządowymi, które będą jesienią 2014 r.

Rozmawialiśmy o różnych scenariuszach, także o tym, o czym mówią dziś media. Mówiliśmy, czy wariant bezpieczniejszy i oszczędniejszy to wariant komisarza i wybory w normalnym terminie, czy podwójne wybory co kilka miesięcy. Sprawa jest otwarta

- powiedział Schetyna. Podkreślił, że on jest przekonany, że Gronkiewicz-Waltz nie zostanie odwołana i "nie będzie takiego kłopotu.

Podobną opinię ma poseł koalicyjnego PSL Stanisław Żelichowski, który uważa, że powołanie Gronkiewicz-Waltz na komisarza byłoby dobrym pomysłem. Według niego pozwoliłoby to lepiej rozliczyć prezydent Warszawy z całokształtu jej działań, czyli z całej kadencji.

W interesie warszawiaków jest to, by nie było sytuacji, że nie ma osoby odpowiedzialnej

- dodał Żelichowski.

Krytyczni wobec pomysłu Tuska przedstawiciele opozycji. Wiceprezes PiS Beata Szydło powiedziała, że Platforma nie rozumie na czym polega demokracja.

To jest albo żart z wyborców, albo Platforma zupełnie straciła poczucie przyzwoitości

- uważa Szydło.

Dodała, że jeśli ktoś zostaje odwołany w referendum, to znaczy, że mieszkańcy uważają, że jest złym prezydentem.

Nie wierzę, że powołanie takiej osoby na komisarza stolicy, mogłoby się wydarzyć w Polsce. To absurdalne, to kpina z wyborców, instytucji referendum

- powiedziała wiceszefowa PiS.

Podobnie uważa poseł Ruchu Palikota Łukasz Gibała, który ocenił w rozmowie z PAP, że scenariusz przedstawiony przez premiera, jest "bardzo nieelegancki wobec warszawiaków" i "nie fair" wobec zasad demokracji.

Premier Tusk mówi, że niezależnie od tego, czy mieszkańcy stolicy uznają, czy Hanna Gronkiewicz-Waltz nadaje się na prezydenta, czy nie, to ona i tak będzie rządziła mocą jego decyzji. To mocno prowokacyjne twierdzenie

- ocenił. Dodał, że jest tym pomysłem "bardzo zbulwersowany, ale paradoksalnie może to wpłynąć na zwiększenie frekwencji" w referendum.

Warszawiacy zadziałają na zasadzie „jeśli on nas tak traktuje, to my mu pokażemy”. Premier sam sobie strzela w stopę

- powiedział Gibała.

Z kolei rzecznik SLD Dariusz Joński ironizował, że premier "może jeszcze zaproponować dziedziczenie urzędu prezydenta Warszawy". Joński powiedział, że pomysł ewentualnego powołania Gronkiewicz-Waltz na komisarza jest zgodny z prawem i "teoretycznie można to zrobić".

Ale gdyby to premier zrobił, to pokazałoby pełną arogancję władzy, że nie liczą się z głosem ludzi. Jeśli premier coś takiego zrobi, to wyrok zostanie odroczony na rok. Wtedy warszawiacy pokażą czerwoną kartkę PO

– ocenił Joński.

Również szef Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro ocenił, że premier Tusk okazał "butę" wobec warszawiaków oraz lekceważenie zasad demokracji.

Premier mówi warszawiakom: „cokolwiek zrobicie i tak zagram wam na nosie i moja koleżanka Hania będzie prezydentem stolicy" - zaznaczył.

Referendum w sprawie odwołania prezydent Gronkiewicz-Waltz odbędzie się 13 października. Będzie ważne, jeśli weźmie w nim udział 3/5 liczby wyborców, którzy wzięli udział w wyborze odwoływanego organu - czyli co najmniej 389 tys. 430 osób. Wynik referendum będzie rozstrzygający, jeżeli za jednym z rozwiązań w sprawie poddanej pod referendum oddano więcej niż połowę ważnych głosów.

Slaw/ PAP

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...