Odkąd zmieniła się władza czyli od pięciu lat, my młodzi ludzie, którzy przyszliśmy do pracy po 1989 roku do służby, jesteśmy na emeryturach, a panowie z SB dalej rządzą w firmie, bezpośrednio albo jako cywile, doradzając szefom czy kierownikom komórek organizacyjnych. Albo wprowadzili rodzinę czy znajomych

- mówił płk Andrzej Pawlikowski, b. szef BOR na spotkaniu poświęconym służbom specjalnym.


IMG_5397m

W klubie Ronina odbyła się debata z udziałem byłych szefów służb specjalnych z czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości. O przyszłości służb i zmianach w ich strukturze rozmawiali:
Bogdan Święczkowski - były szef ABW,
płk Grzegorz Małecki - były sekretarz Kolegium ds. Służb Specjalnych,
gen. Zbigniew Nowek - były szef Agencji Wywiadu,
płk Andrzej Pawlikowski - były szef BOR, a także
Maciej Wąsik - były zastępca szefa CBA oraz Ernest Bajda z CBA.
Niestety, zabrakło szefa SKW, płk Andrzeja Kowalskiego i szefa CBA Mariusza Kamińskiego.
Gości zaprosił i dyskusję poprowadził Cezary Gmyz.

Jak stwierdził prowadzący, dobór dyskutantów sprawił, że odtworzone zostało w pewnym stopniu dawne kolegium ds. służb specjalnych z czasów rządu PiS, choć oczywiście brakuje tych, którzy polegli w katastrofie smoleńskiej - Zbigniewa Wassermanna, Aleksandra Szczygło i Władysława Stasiaka.

Dyskutanci zastanawiali się na wstępie nad tym, jak silne są dziś wpływy komunistycznych służb specjalnych. Jak zaznaczył Gmyz, CBA jest jedyną instytucją, w której ustawowo nie mogą pracować byli pracownicy komunistycznych służb oraz tajni współpracownicy.

Według Bogdana Święczkowskiego, nastąpił powrót wielu oficerów dawnego SB do szeroko pojętych struktur systemu bezpieczeństwa państwa w Polsce. "Władza PO korzysta z doświadczenia tych osób". Przykładem powołanie przez Krzysztofa Bondaryka na swojego zastępcę byłego SB-eka, Zdzisława Skorżę. Nastąpił także powrót tzw. konsultantów czyli osób, które szkolą nowych funkcjonariuszy, zostają nimi byli funkcjonariusze SB.

IMG_5368m

Z kolei Zbigniew Nowek przytoczył przykład gen. Janusza Bojarskiego, b. szefa WSI (w latach 2004-2005), który 1 sierpnia został komendantem Akademii Obrony NATO w Rzymie, więc jak przyznał Nowek

nie tylko w kraju b. funkcjonariusze obejmują stanowiska, ale zrobił się to towar eksportowy. Jak to jest możliwe w strukturach NATO? Nie mam pojęcia. (...) Tam gdzie wpływy postkomunistyczne są silne, tam też silna jest pozycja b. funkcjonariuszy w służbach, tam gdzie zdecydowano się na radykalne zerwanie z przeszłością i budowę od nowa, tam ich nie ma.

Według Zbigniewa Nowka o wiele groźniejsza jest obecność b. funkcjonariuszy w życiu publicznym, gospodarce, mediach, "gdzie normalny odbiorca tego nie rejestruje, nie kojarzy, i nie zdaje sobie sprawy, że jest to jedna wielka rodzina wywodząca się z PRL-owskich służb specjalnych".

IMG_5374m

W odpowiedzi na pytanie Gmyza, jak tacy ludzie jak Tomasz Turowski mogli przejść przez sito weryfikacji, ilu takich ludzi jeszcze jest w służbach i czy prawdą jest że część naszych zasobów kadrowych przejęli Amerykanie na przełomie lat 90., odparł, że Zbigniew Siemiątkowski pisząc o tej ostatniej sprawie w swojej książce "Wywiad i władza" uprawia "beletrystykę wywiadowczą". "To nie jest oparte na faktach" - zaznaczył Nowek. Jeśli chodzi o proces weryfikacji, to poddano jej przede wszystkim oficerów, którzy byli na etatach jawnych. "Za moich czasów, jeśli takie osoby, jak Tomasz Turowski, były w służbie, to musiały się z nią pożegnać w tempie ekspresowym".

Maciej Wąsik, b. szef CBA stwierdził:

Obecna władza niszczy służby, bo one mogą stanowić dla niej zagrożenie. Wszystkie osoby, które obecnie przychodzą do CBA to są policjanci. Za naszych czasów była garstka policjantów, garstka funkcjonariuszy ABW, którzy znali się na rzeczy oraz młodzi ludzie, których często to była pierwsza praca, absolwenci prawa, ekonomii. Policjanci, którzy obecnie przychodzą do CBA, nie zajmują stanowisk szeregowych, lecz kierownicze, są w tej służbie rok, pół roku czy trzy miesiące. Przychodzą tylko po to, żeby podnieść sobie podstawę do wyliczenia późniejszej emerytury, bo w CBA mają dużo wyższe wynagrodzenie niż w policji. W dodatku każdy dostaje odprawę. Sprzyja to patologii. W ten sposób służba jest niszczona, dużo mniej się tam dzieje, ściganie przestępstw jest dużo mniej skuteczne

- podkreślił.

IMG_5386m

Cezary Gmyz przypomniał ubeckie korzenie BOR (KBW, Jednostki Nadwiślańskie) i podkreślił, że b. szef BOR Marian Janicki zaczynał jako funkcjonariusz SB i na skutek złagodzenia ustawy lustracyjnej nie musiał się do tego przyznać, gdyż nie obejmowała ona kierowców (Janicki był kierowcą WUSW w Krakowie).

Andrzej Pawlikowski stwierdził, że BOR nie jest organem centralnym, jak AW, ABW czy CBA, lecz podmiotem odpowiadającym za bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie, który ma jednak słabą pozycję w systemie bezpieczeństwa państwa. Zaznaczył, że początkowo wielu funkcjonariuszy SB (w tym, ci którzy wykonywali brutalne zadania), żeby uniknąć weryfikacji, przechodziło do BOR.
Zaś "odkąd zmieniła się władza czyli od pięciu lat, my młodzi ludzie, którzy przyszliśmy do pracy po 1989 roku do służby, jesteśmy na emeryturach, a panowie z SB dalej rządzą w firmie, bezpośrednio albo jako cywile, doradzając szefom czy kierownikom komórek organizacyjnych. Albo wprowadzili rodzinę czy znajomych".

IMG_5389m

Cezary Gmyz dodał, że BOR 10 kwietnia 2010 okrył się hańbą i jako formacja powinien zostać zlikwidowany. Przychylił się do tego Pawlikowski i dodał, że trzeba w miejsce BOR powołać nową formację o innej nazwie.

Zwracając się do kolejnego dyskutanta, Gmyz stwierdził, że mamy obecnie do czynienia z replikantami czyli wielopokoleniowymi rodzinami resortowymi o korzeniach wywodzących się z PRL-owskich służb.

Przeprowadzenie "opcji zerowej" po 23 latach dotyczące także potomków czy osób powiązanych z dawnymi funkcjonariuszami byłoby trudne z punktu widzenia formalno-prawnego, ale rzeczywiście problemem jest duch dawnej SB, mentalność resortowa, metody zarządzania, terminologia - odparł Grzegorz Małecki.

Sposób funkcjonowania jeszcze z czasów SB bardzo mocno się zakorzenił. Wymiana kadr to jedno, ale zastąpienie metodyki działania i kultury organizacyjnej to rzecz druga i w tym zakresie jest bardzo dużo do zrobienia.


IMG_5395m

Ernest Bejda (b. CBA) powiedział:

Stworzyliśmy nową służbę, która składała się z ludzi młodych. Ci z doświadczeniem w policji czy służbach byli wówczas w mniejszości.

I dodał: Najbardziej mnie boli to, że ci ludzie zostali złamani. Promowany jest koniunkturalizm, bylejakość, zachowawczość". Podkreślił także: "Niezwykle istotne w służbach specjalnych jest kierownictwo, które nie ma deficytu odwagi". Liczy się także uczciwość i kompetencja.

P1450264m

Tematem drugiej części dyskusji były planowane przez rząd zmiany w służbach specjalnych, które mają polegać m.in. na powierzeniu władzy nad służbami dwóm ośrodkom: MSW oraz Kancelarii Premiera oraz zastąpieniu Kolegium ds. Służb Specjalnych, Komitetem ds. Bezpieczeństwa Państwa, przy czym przewodniczącym ma być szef kancelarii premiera, a w skład komitetu ma wejść pięciu ministrów (w tym obrony, spraw wewnętrznych, spraw zagranicznych i finansów), bez szefów służb.

IMG_5352m

Według Cezarego Gmyza jest to kolejna odsłona walki "dużego pałacu" z "małym pałacem". Dziennikarz przypomniał prezydencki projekt (gen. Kozieja) reformy służb pt. "Strategiczny przegląd bezpieczeństwa narodowego", który zakłada wprowadzenie modelu rosyjskiego czyli skupienie władzy nad służbami w jednym ręku (w domyśle - prezydenta Bronisława Komorowskiego).

Byli szefowie służb skomentowali przygotowywane w tej kwestii zmiany i zastanawiali się nad ich skutkami. Więcej o reformie służb specjalnych oraz odpowiedzi na pytania uczestników spotkania na filmie:

 

 

IMG_5458m

P1450263m

IMG_5360m

IMG_5358m

P1450271m

P1450269m

Relacja: Margotte i Bernard

http://www.blogpress.pl/node/17333

 

 

 

 

 

--------------------------------------------------------------------------------

-------------------------------------------------------------------------------

Polecamy wSklepiku.pl książkę:"Najnowsze kłopoty z historią. Publicystyka z lat 2008-2012"

autor:Gontarczyk Piotr

Znany historyk Piotr Gontarczyk porusza w swej publicystyce niełatwe i kontrowersyjne tematy z polskiej historii najnowszej. Jest przewodnikiem po sprawach, które inni zbywają milczeniem. W niniejszym zbiorze czytelnik znajdzie m.in. teksty dotyczące mało znanych epizodów z życia Wojciecha Jaruzelskiego, w tym jego roli w ukrywaniu prawdy o zbrodni katyńskiej. Omówione są tu też dokumenty, które rzucają więcej światła na przestępcze działania władz komunistycznych.
Ważną część książki stanowią teksty dotyczące głośnej pracy SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii i sporów, jakie wywołała. Autor zabiera też głos w burzliwej dyskusji wokół książki Złote żniwa Jana Tomasza Grossa.
Piotr Gontarczyk nie jest też obojętny wobec bieżących wydarzeń i pokazuje, jak ważną rolę w naszej teraźniejszości odgrywa przeszłość.

Najnowsze kłopoty z historią. Publicystyka z lat 2008-2012