Sienkiewicz: "Tu nie chodzi o politykę. Tu chodzi o pewien rodzaj zdziczenia części obywateli polskich. Musimy ich zsocjalizować. Jeśli się nie da, zsocjalizować siłą"

fot. PAP / B. Zborowski
fot. PAP / B. Zborowski

Dla mnie kluczowe pytanie brzmi: jak to się stało, że kibole znaleźli się wśród normalnych ludzi na tyle godzin, bo to jest prawdę mówiąc podstawowy problem

- stwierdził minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz podczas konferencji prasowej, w które odniósł się do starcia kibiców Ruchu Chorzów z meksykańskimi marynarzami.

Wyraził swoje oburzenie na fakt, że "450 kiboli znalazło się wśród 2000 normalnych ludzi". Podkreślił przy tym, że możliwość nadzorowania ich obecności na plaży w Gdyni oraz reagowania na wydarzenia była z natury ograniczona. Zaznaczył, że właśnie z tego powodu będzie żądał od policji odpowiedzi na pytanie, jak kibice znaleźli się na plaży.

Należy separować te środowiska od normalnych obywateli Polski

- powiedział Sienkiewicz i pogroził:

Albo się oni zsocjalizują, albo będziemy musieli sięgnąć po nieco poważniejsze środki państwowe. Być może trzeba będzie przemyśleć zmiany w prawie i nowe metody radzenia sobie z tego rodzaju zjawiskami. (...) Mamy do czynienia ze zjawiskiem bandytyzmu, który nazywa siebie kibicami

- stwierdził minister.

Nie omieszkał przy tej okazji pochwalić się sukcesami:

Marna satysfakcja jest po mojej stronie, że od momentu przyjścia do resortu spraw wewnętrznych staram się nazywać to zjawisko po imieniu. Bo mam takie poczucie, że powinniśmy nieco silniej działać

- powiedział i dodał:

Poradzenie sobie z tym zjawiskiem, które jest dość skomplikowane, musi się odnajdować w pewnym ciągu technologicznym, w którym policja, prokuratura, wojewodowie, władze samorządowe i władze klubów są jakby jednym frontem. Przynajmniej trzy z tych elementów powinny działać w jednej drużynie i mamy wtedy szansę, żeby to zjawisko opanować.

Tu nie chodzi o politykę. Tu chodzi  o pewien rodzaj zdziczenia części obywateli polskich. Musimy ich zsocjalizować. Jeśli się nie da, to zsocjalizować siłą, być może sięgając po nowe narzędzia prawne.

Minister spraw wewnętrznych, mimo że uznał działania kibiców za bandyckie, nie chciał się odnieść do kwestii tego, kto rozpoczął bójkę na gdyńskiej plaży. Nie komentował też doniesień policyjnych mówiących o tym, że to Meksykanie zaczepiali kobiety, a kibice stanęli w ich obronie.

Trwają czynności wyjaśniające. Komendant Główny wysłał specjalną kontrolę do komendy w Gdańsku (...) Zostaną sprawdzone procedury, jakie są stosowane w momencie, gdy dochodzi do mieszania się normalnych ludzi z ludźmi, którzy nie powinni przebywać w przestrzeni publicznej. (...) Muszę mieć twarde raporty w tej kwestii

- odpowiedział.

CZYTAJ WIĘCEJ: "Meksyk" na gdyńskiej plaży wywołali jednak Meksykanie, a nie kibice. Jest zapis z monitoringu, który potwierdza większą agresywność gości zza Atlantyku

Sienkiewicz stwierdził, że dzięki pracy jego rządu, na stadionach jest coraz bardziej spokojnie.

Doprowadziliśmy do sytuacji, w której bandyterka schodzi niżej, do niezabezpieczonych lig wojewódzkich, gdzie kluby nieposiadające odpowiednich środków na ochronę i ogrodzenie są w zupełnie innej logice. Wydarzenia w Łomiankach pokazują, że udało się z najważniejszych imprez w Polsce wypchnąć bandytów, stąd rozwinęły się one w innych przestrzeniach

- stwierdził Sienkiewicz i podkreślił, że nad rozwiązaniem tego problemu będzie pracował wspólnie z premierem Tuskiem, ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym.

Minister podkreślił, że do sprawy bójki z Meksykanami odnosić się nie chce, ponieważ czeka na raport policyjny w tej sprawie.

Sam początek bójki i okoliczności są bez znaczenia wobec faktu, że od rana dochodziło do incydentów na plaży z udziałem kibiców. (...) Nie będę rozstrzygał, kto kogo pierwszy popchnął i kto kogo pierwszy obraził. Na razie nie planuję w tej sprawie konsultacji z MSZ.

- powiedział szef resortu spraw wewnętrznych, podkreślając kolejny raz, że najważniejsze jest "nazwanie tego zjawiska po imieniu".

Mamy do czynienia z przestępczością bandycką, która jest ubrana w szalik, ale jest zwykła bandyterką. W tym podstawowym zakresie kluczową kwestią jest nazwanie tego zjawiska i pokazanie, że nie jest państwu obojętne.

Podkreślił, że policja od dłuższego już czasu pracuje nad środowiskami kibicowskimi.

Proces zbierania dowodów jest niestety długi, ale uruchomiliśmy lawinę działań, która niebawem odniesie skutki

- zapewnił.

Zapowiedział też, że "socjalizowanie kibiców" będzie wymagało przemyślenia całego systemu zabezpieczeń, co powinno zostać poprzedzone konsultacjami wszystkich 4 organów. Z pewnością trzeba będzie jego zdaniem wprowadzić zmiany w procedurze przeprowadzania kibiców na stadion.

Minister spraw wewnętrznych najwyraźniej odnalazł swoja misję w resorcie. Cel oficjalny wygląda na szczytny, nieoficjalny (polityczny) - już mniej. Ale najbardziej mrożąca jest retoryka Sienkiewicza, który chce rozwiązywać problemy socjalizowaniem "na siłę". Sukcesów nie wróżymy.

mall

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...