Folwark Świętochłowice. Prokuratura sprawdza, czy prezydent Świętochłowic zatrudniał opiekunkę swojego dziecka na fikcyjnym etacie w Urzędzie Miasta

Fot. Prezydent Świętochłowic / www.kostempski.pl
Fot. Prezydent Świętochłowic / www.kostempski.pl

Dawid Kostempski jest jak skała. Niewzruszenie trwa na posterunku, niewiele robiąc sobie z opinii publicznej. Można powiedzieć – „złote dziecko Platformy Obywatelskiej na Śląsku”, typowy „brojler”.

Prokuratura w Bytomiu sprawdza, czy prezydent Kostempski zatrudnił na stanowisku swojej asystentki w Urzędzie Miasta kobietę, która opiekowała się jego małym dzieckiem. Mówiąc wprost: Czy publiczne pieniądze były defraudowane?

Trwają przesłuchania urzędników, sprawdzane są billingi. Nieoficjalnie dowiedziałem się, że śledczy dysponują zdjęciami „asystentko-opiekunki” w czasie pracy z potomkiem prezydenta Świętochłowic.

Na razie nikomu nie przedstawiono zarzutów – postępowanie prowadzone jest „w sprawie”, a nie „przeciwko”. Na tym etapie sprawy nie przesłuchaliśmy prezydenta

stwierdził Artur Ott, szef bytomskiej prokuratury.

Poziom merytoryczny prokuratorów z Bytomia jest wysoki. To oni wraz z ABW doprowadzili na ławę oskarżonych Eugeniusza Mosia, byłego prezydenta Świętochłowic oskarżonego wraz z kilkorgiem wspólników m.in. o korupcję. Proces E. Mosia toczy się przed sądem rejonowym.

W tle procesu dzieją się zaskakujące rzeczy. Prezydent Kostempski pozbawił stanowisk lub zwolnił z pracy kilku kluczowych świadków oskarżenia w procesie swego poprzednika. Jego działanie to argument dla obrońców Mosia, którzy od samego początku próbują zdyskredytować zeznania, złożone przez m.in. urzędników i przedsiębiorców. Moi rozmówcy z ABW i prokuratury nie ukrywają, że to bardzo niepokojący sygnał.

 

Medialny macher

Kostempskiemu trzeba przyznać, że wie jak postępować z mediami. Przynajmniej tym lokalnymi. Zresztą z większością urząd miasta ma podpisane umowy o współpracy.

W radzie nadzorczej miejskiego szpitala prezydent Świętochłowic dał stanowisko mężowi kierowniczki programu informacyjnego i publicystyki regionalnego Oddziału TVP w Katowicach.

W ubiegłym roku zatrudnił na stanowisku doradcy do spraw mediów dziennikarza Polskiego Radia Katowice Jerzego Zawartkę. Zapewne po to, by często występować w jego programach w publicznej rozgłośni.

Po ujawnieniu tego skandalu Zawartka z posady u Kostempskiego zrezygnował, ale nie stała mu się krzywda. Od niedawna zasiada w Radzie Nadzorczej Miejskiego Zakładu Składowania Odpadów Sp. z o.o. z siedzibą w Sosnowcu. MZSO to spółka, w której miasto ma 100 procent udziałów, i zarządza m.in. wysypiskiem. Dawny doradca medialny prezydenta Dawida Kostempskiego jest teraz sekretarzem Rady Nadzorczej w tej spółce.

Wiceprezesem sosnowieckiej spółki jest Agnieszka Kostempska, radna PO Sejmiku Województwa Śląskiego i zarazem przewodnicząca klubu radnych, rzeczniczka prasowa Platformy Obywatelskiej regionu śląskiego. Żona prezydenta Świętochłowic.

Kiedy na portalu wPolityce.pl opisałem sprawę wyroku (1,5 roku w zawieszeniu na lata) za ukrywanie dowodów i nieudzielenie pomocy ofiarom wypadku, 9 sierpnia o sprawie napisał „Fakt”. Czytając łzawą wersję historii opowiedzianą słowami prezydenta Świętochłowic, zastanawiałem się przez moment, czy chodzi o to samo wydarzenie spod Częstochowy z września 1997 roku?

Dawid Kostempski otwarcie przyznaje, że był młody i głupi. – Gdy byłem w trzeciej klasie szkoły średniej, popełniłem błąd, który będzie ciążył na mnie do końca moich dni. Jednak na miejscu nie miałem świadomości, że to zdarzenie jest tak poważne. Gdybym wiedział, zachowałbym się zupełnie inaczej. To również osobista tragedia moja i rodziców – czytamy w oświadczeniu Kostempskiego

– Teraz przez służbę społeczeństwu chcę spłacić dług. Wierzę, że to nieumyślne zdarzenie sprzed 16 lat będzie przestrogą dla młodych ludzi. Ja wyciągnąłem z tego wnioski i teraz chcę przed podobnymi sytuacjami chronić swoje dzieci – stwierdza Kostempski. Brawo panie prezydencie.

Jedna osoba, niemal równolatek obecnego prezydenta, ginie na miejscu, dwie zostają ciężko ranne. Ten dramat Kostempski tak opisuje:

Nie miałem świadomości, że zdarzenie jest tak poważne. Gdybym wiedział, zachowałbym się zupełnie inaczej.

Czyli jak? Wypłacił odszkodowanie ofiarom wypadku? Nie zabrał tablicy rejestracyjnej, która odpadła w czasie uderzenia, jadącego z prędkością kilkudziesięciu km/godz. samochodu w grupę młodych ludzi?

Niejasna, na dodatek o kilkanaście lat spóźniona, jest także deklaracja prezydenta:

Teraz chcę przed podobnymi sytuacjami chronić swoje dzieci.

Czy Dawid Kostempski chce chronić swoje dzieci przed karierą polityczną w samorządzie? Czy może wozić do przedszkoli i szkół opancerzonym audi Q7?

 

Dług do spłacenia?

Otwarte zostaje pytanie, czy społeczeństwo (szczególnie Świętochłowic) chce, aby Dawid Kostempski nadal „spłacał dług służąc społeczeństwu”? Skrucha wymaga szczerości, a nie sztuczek public relations.

Z tego co wiem, to o skazaniu prawomocnym wyrokiem (uległ zatarciu po 5 latach od jego uprawomocnienia, czyli w 2005 roku) nie wiedzieli nawet członkowie jego sztabu wyborczego w 2010 roku.

Nie wiedział o wyroku nawet jego polityczny promotor - eurodeputowany Jerzy Buzek. A powinien, bo obecny prezydent Świętochłowic w latach 2004-2009 był (podaję za życiorysem na oficjalnej stronie Dawida Kostempskiego) „dyrektorem Biura Posła”.

Kostempski chwali się swoją aktywnością w Akcji Katolickiej i przywiązaniem do chrześcijańskich wartości. Dlaczego zatem o wyroku nie powiedział proboszczowi parafii w Świętochłowicach, z którym spotkał się po wygranej w wyborach w 2010 roku?

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...