1. Zapamiętane w sieci – strona internetowa Radia RMF z 11 lutego 2000 roku:

...Gdyby PKP kupiła szybkie pociągi "Pendolino", mielibyśmy do czynienia z jedną z największych afer finansowych. Tak Janusz Wojciechowski, prezes Najwyższej Izby Kontroli mówił o tym, jak nasze koleje próbowały się unowocześnić.

NIK ogłosił dziś raport w sprawie przetargu na szybką kolej. - Ten przetarg to była improwizacja, wielka improwizacja - podkreślił Wojciechowski. Przygoda PKP z "Pendolino" rozpoczęła się w 1992 r., dwa lata temu przetarg wygrał Fiat. Wprowadzenie włoskiego pociągu kosztować miało 4 mld złotych, finansowanych m.in. ze Skarbu Państwa.

Według kontrolerów NIK także sama procedura przetargu była skandaliczna. Firma, która go prowadziła, zarabiała tym więcej, im gorsze warunki wynegocjowała dla PKP. Dlatego kontrola zakończyła się wnioskiem o unieważnienie przetargu....



Po ogłoszeniu w 2000 roku druzgocącego raportu NIK, z moim podpisem, udowadniającego, że zakup Pendolino w ówczesnych warunkach byłby skrajnym, w miliardach liczonym marnotrawstwem, po wniosku NIK o unieważnienie przetargu – rząd Buzka przetarg unieważnił i z zakupu Pendolino się wycofał. To był czas, gdy rząd jeszcze się bał NIK-u i liczył z jego wnioskami. Uważałem tę kontrolę za jeden z największych sukcesów i przykład tego, że kontrola NIK może nie tylko ujawniać straty, ale również ratować państwo przed wielomiliardowym marnotrawstwem.

Tylko przypomnę, że wtedy, pod koniec lat 90-tych, Pendolino sprowadzono do Polski na próbę i rozpędzono do ponad 200 kilometrów na godzinę, ale potem z najwyższym trudem je wyhamowano, bo torów, na których Pendolino mogło się rozpędzić, było zaledwie 25 kilometrów.

Ponieważ na tory nie było pieniędzy, miał to być szybki, wychylający się pociąg, tyle że jeżdżący wolno i bez wychylania.
I rzeczywiście – firma obsługująca przetarg miała prowizje od wartości kontraktu. Im droższe miało być Pendolino, tym więcej państwo miało reprezentującej je firmie zapłacić...
Sporządziliśmy wtedy taki raport, że z rządu Buzka wióry się sypały. Pendolino to była jedna z tych spraw, na których Buzek się wykoleił.

2. Dziś torów nie ma nadal, ale Pendolino wraca. Oto fragment wpisu red, Janeckiego z dzisiejszego „wPolityce.pl”

...Polska nie jest nowoczesna, bo gadżety i błyskotki są wrzucane w czarną dziurę cywilizacyjną i technologiczną. Pendolino jest tu dobrym przykładem. Bo pociąg mający kursować z prędkością 250 km na godzinę „wrzuca się” na trasy, którymi można jeździć z prędkością nieco ponad 100 km na godzinę, a podczas upałów pociągi poruszają się z ogromnymi problemami (wielogodzinne opóźnienia na trasie Warszawa-Kraków 8 sierpnia 2013 r.). Wyrzuca się ponad 2,5 mld zł (665 mln euro) na błyskotkę, czyli 20 składów (na razie, bo cały projekt szybkiej kolei ma kosztować 15 mld zł), która ma przykryć fatalny stan infrastruktury kolejowej, katastrofę organizacyjną grupy PKP, niskie standardy i beznadziejną jakość usług. Ale błyskotkę można pokazać w telewizji. Może się nią w towarzystwie kamer przejechać minister transportu Sławomir Nowak....


CZYTAJ WIĘCEJ: Rząd Tuska rzuca Polakom gadżety w stylu Pendolino, by przykryć smutne fakty, że Polska jest zacofana, jakość życia niska, a państwo wrogie obywatelom


3. Czego Buzek nie zdołał spieprzyć i zmarnotrawić, bo mu NIK pod moim kierownictwem nie pozwoliła - to Tusk z Nowakiem po latach spieprzą i zmarnotrawią skutecznie. Na razie Pendolino będzie pruło z prędkością przedwojennego parowozu, i to nie lux-torpedy, ta bowiem poruszała się szybciej.

Torów nie ma, ale może wybuduje się je kiedyś.

Jak szaleć to szaleć! Skoro Platforma mimo braku torów sprowadza Pendolino, niech zapatrzone w kosmos PSL, prom kosmiczny zakupi, który Amerykanie właśnie wycofali.

Kosmodromu co prawda nie ma, ale może wybuduje się go kiedyś...