Relacja pochodzi ze strony Blogpressu.

Dlaczego po 18 latach „Paszkwil” ukazał się jeszcze raz? Przede wszystkim dlatego, że pojawiły się nowe rzeczy, ale też dlatego, że to, co miało być doraźną publicystyką, to, co napisali Adam Michnik i Michał Cichy, weszło do kanonów literatury naukowej, to poszło w świat i jest przytaczane jako źródło wiedzy o polskim antysemityzmie

- mówił historyk Leszek Żebrowski podczas zorganizowanego przez Stowarzyszenie KoLiber i Wydawnictwo Capital spotkania premierowego poświęconego nowemu, poszerzonemu wydaniu jego książki „Paszkwil Wyborczej”. Spotkanie z autorem poprowadził red. Tadeusz M. Płużański.
IMG_4237m

Książka „Paszkwil Wyborczej” jest odpowiedzą na publikację „Gazety Wyborczej”, która w 50. rocznicę Powstania Warszawskiego zaatakowała żołnierzy Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych oskarżając ich o mordowanie Żydów w czasie walk z 1944 roku. Autorem jednego z najdłuższych w historii „GW” tekstów, który dotyczył tej sprawy był Michał Cichy. Wstęp do jego artykułu napisał Adam Michnik.

Jak przypominał w trakcie spotkania Leszek Żebrowski, Cichy dokonał wybiórczego doboru źródeł, a także manipulował tymi, które wykorzystał. Jak mówił historyk, publicysta m.in. wyrywał zdania z kontekstu, cytował dokumenty o nieistniejących sygnaturach czy przestawiał znaki interpunkcyjne zmieniając sens tekstu.

Jeśli były jakieś złe rzeczy w naszej historii, to my o nich mówimy, ale jeśli nam się mówi, że Powstańcy Warszawscy zabili więcej Żydów, niż Niemców, to jest potrzebna obrona, przede wszystkim tych, którzy już nie żyją, którzy albo zginęli w powstaniu, albo potem zostali zamordowani, jak Witold Pilecki czy Andrzej Czaykowski ps. „Garda”, którego kazał powiesić Stefan Michnik w więzieniu na Mokotowie

- podkreślał historyk, odnosząc się do publikacji „GW” oraz innych atakujących polskie podziemie tekstów publicystycznych i „dzieł” pseudonaukowych.

Marek Chodakiewicz mi kiedyś uświadomił, że to co mnie wtedy uderzyło w gazecie, na Zachodzie jest normą pisania o Polsce. Ja stwierdziłem, że „GW” na tym tle wypada po prostu blado. Takich publikacji na świecie jest dużo, ale „Wyborcza” je wzmocniła jako głos z Polski

- kontynuował.

IMG_4201m

Działacz środowisk żydowskich dr Stanisław Krajewski, prawnuk Adolfa Warskiego, założyciela komunizmu w Polsce, napisał po tym, jak Michnik z Cichym opublikowali ten materiał, że są w Polsce już trzy fazy dyskusji o relacjach polsko-żydowskich. Pierwszą fazą była publikacja sygnatariusza słynnego apelu krakowskiego ZLP w sprawie procesu kurii krakowskiej, Jana Błońskiego w „Tygodniku Powszechnym” pt.: „Biedni Polacy patrzą na getto”. Druga faza to był rok 1992 i 1993, i wielka dyskusja na łamach „Wyborczej” o zbrodniach rzekomo popełnionych na Żydach przez NSZ. To nic, że nie było dowodów, bo tak jak napisał jeden z historyków PAN zarzucając mi, że w książce o NSZ pominąłem wątek mordowania Żydów, na to nie trzeba dowodów, bo przecież to, że NSZ ich mordował to wiadomo i już. Trzecią fazą miały być publikacje Cichego i Michnika (…) Potem przyszły kolejne kroki np. grossiarstwo

- mówił dalej Żebrowski.

Przez całe wieki Żydzi uciekali do Polski. Tu mieli autonomię, własną kulturę, biblioteki, szkolnictwo. Nagle okazuje się, że jak zaborcy odebrali nam państwo, to Polacy zamiast z nimi walczyć, wzięli się za Żydów. Potem okazało się, że Powstanie Warszawskie miało wybuchnąć przeciwko Żydom

- zaakcentował pokazując absurdy, jakie pojawiają się w publikacjach o polskiej historii.

W pseudonaukowych publikacjach autorów żydowskich pojawiła się nawet Międzynarodowa Żydowska Brygada Armii Ludowej, która do 23 września 1944 roku miała bronić Starego Miasta, chociaż od 3 tygodni byli już tam Niemcy. Co ważne, autor tego „odkrycia” wyliczył kilka tysięcy Żydów w powstaniu. Jak to zrobił? Wszyscy ci, którzy są NN w Powstaniu, to są według niego Żydzi, którzy musieli się ukrywać przed polskim antysemityzmem. Proszę iść do Muzeum Powstania Warszawskiego. Jaka tam jest tablica?! Proszę przeczytać. Gdy pytałem pracowników, czemu na tej tablicy są fałsze, powiedzieli, że oni do tego nic nie mają, to jest ekspozycja przygotowana przez Żydowski Instytut Historyczny. I okazuje się, że Żydów walczących w Powstaniu było dwukrotnie więcej niż NSZ-owców, których naprawdę było kilka tysięcy, a są dyskryminowani nawet po śmierci

- kontynuował prelegent.

IMG_4218m

Nam się wyciąga rzeczy wątpliwe jak Jedwabne, a proszę pokazać, ile było publikacji w „GW” o Koniuchach, Świńskiej Woli, Kraśniku, Nalibokach, gdzie nie ma wątpliwości kto zrobił, co zrobił i jak zrobił. Relacje mieszkańców polskiej wsi Koniuchy, która znajduje się na dzisiejszej Litwie są straszne. Mamy przynajmniej kilkudziesięciu namierzonych po nazwiskach uczestników tej zbrodni. Gdzie jest akt oskarżenia? Rozmawiałem kilka lat temu ze świadkami tamtych wydarzeń. Oni się wciąż bali o tym mówić głośno, żeby ci mordercy nie wrócili

- podkreślał.

W 1994 roku odbył się taki sabat w Towarzystwie Społeczno-Kulturalnym Żydów w Polsce. Ja tam poszedłem. Była dyskusja m.in. o Powstaniu Warszawskim. Jakiś Żyd z Francji wrzeszczał, żeby nie mówić w ogóle o „Powstaniu Warszawskim”, bo to nie było „powstanie”, bo „powstanie jest wtedy, jak giną ludzie, czyli tak jak w getcie w 1943 roku”. W książce Piotra Gontarczyka o wydarzeniach w Przytyku, gdzie pierwszą ofiarą był polski chłop zastrzelony przez bojówkę żydowską, bo chciał we własnym miasteczku prowadzić handel, jest zacytowana wypowiedź żydowskiego senatora Ozjasza Thona, że „były dwie ofiary ludzkie w Przytyku”. A reszta to co? ”Ludzkie bydlę”? Wiecie państwo co to jest „ludzkie bydlę”? W „The Times” jeden z recenzentów książki Grossa napisał właśnie tak o Polakach

- przypominał Żebrowski.

1 sierpnia 1994 roku w TVP było widowisko telewizyjne napisane przez Jerzego Stefana Stawińskiego, byłego żołnierza AK i tam jest taka scena, gdzie jest narada dowódców AK o tym, czy robić powstanie, czy też nie, i wkracza nagle łącznik i melduje, że Niemcy i NSZ-owcy wystąpili już przeciwko ludności cywilnej. Nie w 1954 roku, ale w 1994 roku! Ta linia szkalowania jest cały czas. Koledzy Stawińskiego albo zapłacili życiem, albo byli obywatelami drugiej kategorii w PRL, a on miał się dobrze (był autorem scenariuszy do najgłośniejszych filmów Wajdy, Forda, Munka - red.). To nie są tylko ataki z zewnątrz. My jesteśmy także atakowani od środka

- zaakcentował historyk.

IMG_4225m

Gdy pracowałem w Urzędzie ds. Kombatantów, przyjeżdżał do mnie człowiek, który był inwalidą po ubeckim śledztwie. I żalił się, że wychodzi rano do sklepu i spotyka na rynku swojego oficera śledczego. On idzie sobie z pieskiem w garniturku, podchodzi do niego i mówi: „I co dziadu, warto było?! Zobacz, mi nic nie zrobili. A wiesz jaką ja mam emeryturę? Ty takiej przez rok nie dostaniesz. A mówiłem: wydaj kolegów, idź na współpracę, to byś teraz wyglądał tak jak ja”. I on nawet nie miał siły, żeby podnieść laskę i mu dać w łeb. Postawa tego ubeka jest znamienna. Oni z nas szydzą i uważają, że można to robić bezkarnie

- podkreślał Żebrowski.

Dlaczego jest wrzask jak wychodzi na jaw, że sędzia czy prokurator ma tradycje ubeckie? W USA syn przestępcy nie zostanie sędzią. Nawet nie będzie się o to starał. U nas to jest normalne, że ludzie z tradycji partyjnej i ubeckiej nadają ton wymiarowi sprawiedliwości

- kontynuował.

Nas może bronić tylko wiedza. Czym więcej wiemy, tym bardziej jesteśmy wolni

- mówił dalej prelegent i odniósł się do kolejnych przykładów manipulacji historią przez osoby, które w III Rzeczypospolitej uchodzą za autorytety.

Nie może być tak, że pseudoprofesor Maria Turlejska, która była ulubienicą „Wyborczej” i publikowała na tych łamach w latach 90., pisze w podręcznikach szkolnych, że Powstanie Warszawskie wybuchło w porozumieniu z Niemcami. Z tego się uczyły dzieci w polskich szkołach

- podkreślił i przypomniał nekrolog, który po śmierci Turlejskiej napisał ku jej pamięci Adam Michnik.

Historyk przypominał też, że próby krytyki środowiska „Gazety Wyborczej” spotykają się z ostrymi reakcjami. Wspomniał m.in. o procesie byłego dziennikarza gazety Stanisława Remuszki, który odszedł z redakcji i napisał krytyczną wobec Michnika książkę „Gazeta Wyborcza. Początki i okolice (kalejdoskop)”. Żebrowski zacytował fragment orzeczenia wydanego w jego sprawie przez sędzię Agnieszkę Matlak:

Negatywne treści na temat Adama Michnika redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej” i wydawcy tej gazety Agory SA są sprzeczne z zasadami współżycia społecznego.

Jak mówił historyk, on sam także stał się przedmiotem nagonki.

Były próby wytaczania procesów. Złożony został pozew za mój tekst w „Naszej Polsce” o kłamstwach na temat żydowskiej brygady AL. Były pogróżki. Dziś już można to powiedzieć - także pogróżki dotyczące dzieci

- ujawnił.

IMG_4192m

Prowadzący spotkanie z autorem książki „Paszkwil Wyborczej”, Tadeusz M. Płużański odnosząc się do jednego z wątków wypowiedzi Żebrowskiego, przypominał o tym, że brat Adama Michnika – Stefan w Szwecji, do której wyemigrował po 1968 roku, uchodzi za ofiarę polskiego antysemityzmu.

Podobnie Helena Wolińska w Anglii. Gdy były próby ekstradycji, pojawiły się argumenty, że jak ci ludzie mogą przyjechać do kraju, w którym były piece krematoryjne. Michnik broni brata pisząc, że po prostu był młody, a jego gazeta pisała również o Wolińskiej, że jej późniejszą działalność jako prokuratora ma usprawiedliwiać pobyt w getcie. Ona miała do końca życia pozostać ofiarą tamtego przeżycia

- podkreślił.

Teksty Michnika i Cichego możemy uznać za początek zmasowanej kampanii antypolskiej, która owocuje nienawiścią wobec Powstania Warszawskiego czy propagowaniem terminu „polskie obozy koncentracyjne. Kolejnym punktem tej kampanii jest artykuł Michnika w „Der Spiegel” i kolejne curioza, de facto wypowiadające wojnę Polakom. To jest oczernianie nas za granicą. On napisał wyraźnie, że jeżeli ta „czarna sotnia” czyli np. „kaczyści” dojdą do władzy, to „będzie potop”, więc trzeba będzie bojkotować Polskę. Mieliśmy zresztą ostatnio sabat na Czerskiej, gdzie dyskutanci, z Rafałem Dutkiewiczem włącznie, opowiadali o faszyzmie. Potem Dutkiewicz zaprosił pewnego znanego „intelektualistę” Zygmunta Baumana. Był to profesor, który zbudował swoją karierę na służbie w stalinowskim aparacie zbrodni, który został oddelegowany z frontu walki na front nauki. Podobnie było z prof. Brusem, który też był politrukiem w LWP, a potem został ekonomistą. I to są wszystko te „ofiary Marca 1968”. Żona Brusa czyli Wolińska zresztą dokonała rzeczy wyjątkowo perfidnej, bo wyjeżdżając do Anglii sfałszowała dokumenty. Podała nieprawdę, mówiąc, że nie brała udziału w represjach politycznych, dlatego dostała brytyjskie obywatelstwo. Do końca życia szła w zaparte wyzywając polskiego prokuratora. Mówiła, że nigdy nie przyjedzie do kraju, który jest odpowiedzialny za Holocaust

- przypominał Płużański.

Jan Pospieszalski był w Szwecji i poszedł z kamerą do Stefana Michnika. Starszy pan powiedział, że pytanie o przeszłość to jego prywatna sprawa. Michnik był wtedy za młody, żeby go oceniać, a teraz jest za stary, żeby go sądzić

- dodał i powiedział, że w książce Leszka Żebrowskiego zainteresował go cytat z tekstu Stanisława Aronsona, który został przez „Gazetę Wyborczą” ocenzurowany. Żebrowski opowiedział więcej o tej historii.

Stanisław Aronson ps. „Rysiek”, polski Żyd, był podporucznikiem AK. Brał udział w Powstaniu Warszawskim. Po wojnie był komandosem w Izraelu (jako uczestnik „drugiej konspiracji” został aresztowany przez funkcjonariuszy UB, po czym im uciekł i wyjechał z Polski Ludowej – red. ). Przytoczyłem jego list, który „Wyborcza” przeinaczyła robiąc z niego idiotę. On zadzwonił do mnie do pracy, do Urzędu ds. Kombatantów, jego kierownikiem był PSL-owski działacz prof. Adam Dobroński. Gdy pan Aronson zadzwonił, przedstawił się i powiedział, że dzwoni z Izraela i chce ze mną rozmawiać. Kierownika wbiło w ziemię, myślał, że zaraz przyjdą po niego, że on tu takiego „antysemitę” trzyma w Urzędzie. Został w gabinecie i przystawiał ucho do słuchawki w trakcie mojej rozmowy z Aronsonem. On powiedział, że czyta moją książkę i żebym się nie przejmował atakami. Powiedział też, kim według niego jest Michnik.... Ja mówię, że to, co powiedział, chyba jest obelżywe. A on odpowiedział, że jest przedwojennym Żydem z Warszawy i to właśnie sądzi o Michniku. Powiedział, że „Wyborcza” wyrządziła wszystkim straszne zło. Mówił mi też, że wie, iż w Yad Vashem jest wielu stalinistów. Po stronie żydowskiej jest wielu normalnych ludzi. Dbajmy o nich. Ich trzeba wydobywać, przypominać

- zaakcentował Żebrowski.

IMG_4193m

Tadeusz Płużański odniósł się następnie do aktualnych kłamstw historycznych, które propagują np. seriale pokazywane w polskich telewizjach. Mówił też o próbach umniejszania rangi Powstania Warszawskiego przed jego 69. rocznicą. Leszek Żebrowski odniósł się do tej jego wypowiedzi, przypominając o tym, jak kłamstwa na temat Powstania propagują nawet stołeczni radni z opcji rządzącej.

Pamiętajmy, że tuż przed Powstaniem komuniści wzywali lud Warszawy do walki, ale mieli własny plan Powstania - plan strzelania w plecy powstańcom. Jest rzeczą haniebną, że w Warszawie jest ulica Armii Ludowej, której nie można zdekomunizować, bo radni PO mówią, że oni brali udział w Powstaniu Warszawskim. Całościowa ocena dowódcy Powstania jest taka, że tam było kilkadziesiąt osób z AL, a reszta to byli dywersanci przeszkadzający powstaniu. AL uciekała z barykad, a dzisiaj wszyscy epatują tym, że „Bór” Komorowski przyznał członkom tej formacji dwa polityczne Virtuti Militari, próbując w ten sposób uzyskać wsparcie Sowietów w walce

- mówił historyk.

Normalne państwo by odebrało takie ordery i stopnie wojskowe. Komuniści wciąż mają też swoje mauzolea. Jak to jest możliwe, że tuż obok „Łączki” na Powązkach Wojskowych w marmurach leżą Jakub Berman i Luna Brystygierowa? Ostatnio pomagałem załatwiać godny pochówek Zdzisława Zakrzewskiego, polskiego pilota, obrońcy Września 1939, żołnierza Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, uczestnika bitwy pod Narwikiem i kampanii francuskiej. Pierwsza reakcja wobec rodziny: „Nie ma miejsca”. A w tym czasie pochowano na Powązkach Floriana Siwickiego

- podkreślił.

Tadeusz Płużański dodał, że niezależnie od działań w sferze symboli należy także dążyć do rozliczenia sądowego i skazania tych przywódców komunistycznych, którzy jeszcze żyją.

Kiszczak i Jaruzelski niby są chorzy, ale to im nie przeszkadza w wylegiwaniu się na działce lub wyprawianiu urodzin i przemawianiu przez 40 minut

- przypominał.

IMG_4221m

Następnie odbyła się dyskusja historyków z publicznością. Reżyser Krzysztof Wojciechowski mówił o swoim filmie na temat marca 1968. Leszek Żebrowski odniósł się do jego słów pytając o to, kto wreszcie zrobi film o wydarzeniach, które miały miejsce dwa lata wcześniej.

Kto zrobił film o Millenium 1966 roku? Wtedy było prześladowanych kilkadziesiąt tysięcy ludzi, zapadały wyroki wieloletniego więzienia. Wtedy SB wkroczyła na Jasną Górę. Rozpędzano pałami procesje. Dzisiaj tej rocznicy w ogóle w historii Polski nie ma. Gdybyśmy natomiast ludzi, którzy wyjechali w marcu 1968 podzielili na kategorie, to się okazuje, że ok. 10% z nich powinno stanąć przed polskimi sądami. Tego wszystkiego w tym kontekście nie ma. Dlaczego zresztą marzec przypisuje się nam? Wtedy miliony Polaków chciały wyjechać za granicę. Niech Jaruzelski, kolega Michnika odpowiada za to, co się działo. Jak można mówić, że to Polacy zrobili? To była komunistyczna okupacja zewnętrzna i wewnętrzna. Był aparat przymusu, który to zorganizował. Niech ich rozliczają po nazwiskach

- podkreślił historyk.

Jedną z kolejnych osób zabierających głos w czasie dyskusji był historyk i socjolog, a także były poseł Mariusz Marasek

W kwestii tego, czy należy karać katów, jeśli są starzy, warto wspomnieć o akcji Szymona Wiesenthala. Chcę też zapytać panów o to, czy podzielają moją refleksję odnośnie współczesnego języka. Heidegger napisał, że jeżeli nie potrafimy czegoś nazwać, to nie umiemy o tym mówić. Z kolei Ludwig Wittgenstein, filozof języka powiedział, że granice naszego języka wyznaczają granice naszego świata. Tymczasem żyjemy w czasach, w których pewne słowa są zniekształcane, usuwane lub zakazywane w ramach poprawności politycznej. Równocześnie w filozofii, historii i polityce przyjmuje się perspektywę ponowoczesną, czyli, że nie ma jednej prawdy. Jest to próba wyeliminowania pewnego słownictwa, które jest niewygodne. Jest to walka o to, o czym możemy myśleć, co możemy myśleć i co mówić

- powiedział m.in. w odniesieniu do języka, który miał odebrać człowieczeństwo przeciwnikom władzy ludowej, a obecnie jest wykorzystywany do zakłamywania historii.

Historycy zgodzili się z jego tezą. Tadeusz Płużański natomiast dodał, że mistrzem takiej relatywizacji rzeczywistości jest według niego Zygmunt Bauman. Leszek Żebrowski odniósł się natomiast do słów Maraska, mówiąc, że komuniści nie tylko poprzez nazywanie swoich przeciwników w sposób obelżywy chcieli odbierać im człowieczeństwo. Ich propozycje szły dalej.

W 1953 roku stalinowski prawnik Leon Schaff, brat Adama Schaffa, który jest bożyszczem lewicy, wymyślił taką kategorię prawną, żeby przeciwników reżimu uznawać sądownie za „byłych ludzi”, czyli traciliby oni osobowość prawną i mieli taki status jak zwierzęta. Przed realizacją tych planów uratowała nas śmierć Stalina

- podkreślił historyk.

IMG_4269m

W czasie serii pytań, głos zabrał również Jacek Stykowski, syn kpt. Wacława Stykowskiego ps. „Hal”, który był jednym z tych bohaterów podziemia i Powstania Warszawskiego, których kilkanaście lat temu opluła „Gazeta Wyborcza”. Podziękował Leszkowi Żebrowskiemu za jego książkę i wszystko co robi.

W spotkaniu wzięło udział kilkaset osób, które szczelnie wypełniły największą salę warszawskiego Domu Dziennikarza. Na widowni obok już wymienionych zasiedli także m.in. socjolog dr Barbara Fedyszak-Radziejowska, dziennikarka Maria Adamus czy historycy Jacek Pawłowicz i dr Wojciech Muszyński.

Relacja:

Piotr Mazurek (tekst) i Margotte (foto i wideo)

IMG_4228m

IMG_4170m

IMG_4254m

IMG_4260m

IMG_4268m

IMG_4247m

IMG_4168m

IMG_4307m

IMG_4290m

 

 

 

-------------------------------------------------------------------------------

-------------------------------------------------------------------------------

Książka "Paszkwil Wyborczej"do nabycia w naszym wSklepiku.pl!