Dzisiaj rozpoczyna się głosowanie na przewodniczącego Platformy Obywatelskiej. Po tym jak swoją kandydaturę zgłosił Jarosław Gowin, przed działaczami partii rządzącej wybór szefa jest jednocześnie wyborem kształtu Platformy w kolejnych latach. Możliwość oddania swojego głosu członkowie PO mają do 19 sierpnia, a wyniki poznamy 23 sierpnia. Tymczasem kontrkandydat premiera, były minister sprawiedliwości, zwiększa intensywność swojej kampanii. O szansach Jarosława Gowina i jego politycznej przyszłości rozmawiamy z politologiem dr. Bartłomiejem Biskupem.

wPolityce.pl: Co, poprzez start w wyborach wewnętrznych na przewodniczącego Platformy próbuje ugrać Jarosław Gowin? Zdaje sobie przecież sprawę, że jego szanse na zwycięstwo są znikome.

Dr Bartłomiej Biskup: Rzeczywiście ma małe szanse, jednak Jarosław Gowin nie gra na zwycięstwo w wyborach wewnętrznych, tylko walczy o byt na scenie politycznej. Ma zbudowany dosyć duży kapitał polityczny dzięki pełnieniu funkcji ministra sprawiedliwości, więc teraz przyszedł czas, kiedy spróbuje ten kapitał wykorzystać. Prawdopodobnie nie będzie to już za jego bytności w Platformie. W tej chwili musi robić wszystko, aby nie zostać zapomnianym przez opinię publiczną i aby swoją popularność utrzymać.

 

Czyli będzie zmierzał w kierunku założenia własnej partii?

Oczywiście, że tak. Skoro mówimy, że będzie wykorzystywał kapitał polityczny poza Platformą, to prawdopodobnie będzie to już robił w jakiejś własnej organizacji. Nie przewiduję, żeby Jarosław Gowin miał przejść do Prawa i Sprawiedliwości. Zakładam, że może stworzyć jakieś ugrupowanie zrzeszające inne, małe partie centroprawicowe.

 

Myśli pan, że po wyborach wewnętrznych Jarosław Gowin zostanie z Platformy wyrzucony, stając się „męczennikiem”?

Na pewno by tego chciał. Natomiast Platformie zupełnie nie opłaca się robienie z byłego ministra męczennika, dlatego myślę, że jeszcze trochę go „przeczołgają”. Będzie to zapewne przeciągane jak najdłużej się da. Władze PO mogą stosować na początku jakieś inne kary w postaci nagany czy zawieszenia w prawach członka w związku ze złamaniem dyscypliny partyjnej. To wszystko może potrwać nawet do później jesieni. Jednak w efekcie odejście Gowina z Platformy nastąpi: bądź to w formie wyrzucenia z partii, bądź w postaci indywidualnej decyzji byłego ministra. To wydaje się w tej chwili nieuniknione.

 

Gowin powiedział, że poprze ustawę budżetową, natomiast nie zagłosował za zniesieniem pierwszego progu ostrożnościowego. Czy to nie jest swoiste granie na nerwach premierowi?

Albo jest się w partii koalicyjnej, albo nie. W takich ważnych głosowaniach nieprzestrzeganie dyscypliny partyjnej może skutkować znalezieniem się poza strukturami partii. Jarosław Gowin robi wszystko, żeby postawić się premierowi i żeby wzbudzić zainteresowanie opinii publicznej sobą i swoimi poglądami. W tej chwili to jedyne, co może robić – nie dysponuje dużymi pieniędzmi z partii, które mógłby rozdysponować na kampanię, dlatego stara się przyciągnąć uwagę pojawiając się w mediach. Platforma, skręcając w lewo, może już nie dbać tak bardzo o elektorat centroprawicowy, przez co wyrzucenie Gowina nie odbiłoby się tak bardzo na poparciu dla niej.

 

Wspomniał pan o kampanii prowadzonej przez ministra. Czy kierunek, który obrał Jarosław Gowin, czyli częste konferencje, a także prezentowanie luźniejszego wizerunku (jeździ rowerkiem, spaceruje boso po plaży), jest dobrym wyborem?

To się dopiero okaże. Jeśli chodzi o wzbudzanie zainteresowania, to to mu się na pewno udaje. Cały czas jest o nim mowa; jego idee, pomysły na zreformowanie Platformy przebijają się do opinii publicznej. To jest jedyna droga, żeby Jarosław Gowin dalej istniał w polityce. Wydaje mi się, że robi to dosyć sprawnie. Natomiast – czy skutecznie – to się dopiero okaże jak już będzie poza Platformą.

 

Dzisiaj rozpoczyna się głosowanie w tych wyborach. Czy myśli pan, że w czasie do zakończenia wyborów Jarosław Gowin czymś jeszcze może zaskoczyć Tuska?

Na pewno będzie chciał. Mamy teraz czas wakacji, aktywność na scenie politycznej jest spowolniona, a Jarosław Gowin próbuje o sobie przypomnieć. Media teraz mają trochę mniej tematów, więc jest to dobra okazja dla byłego ministra. Współpracownicy Gowina prawdopodobnie obmyślają różnego rodzaju eventy, więc sądzę, że jeszcze o nim usłyszymy.

 

Ta „trójka muszkieterów” będzie działać cały czas razem? Czy może prawdopodobny jest scenariusz, że po potencjalnym wyrzuceniu Gowina z partii Żalek i Godson się od niego odetną?

Myślę, że oni odejdą razem z Gowinem. Zagadką jest, czy jeszcze kogoś uda im się za sobą wyciągnąć z Platformy. Będą już raczej grali wspólnie – zrobili to w ostatnim głosowaniu i sądzę, że będą to kontynuować.

rozmawiała Magdalena Czarnecka