Ponieważ nadal pojawiają się teksty i komentarze jakby "idące w zaparte” wobec faktów, przywołujące wycinkowe świadectwa emocjonalnych konkluzji, proponuję spokojne ustosunkowanie się przynajmniej do tych fragmentów tekstu: Powstanie Warszawskie nie mogło nie wybuchnąć. Sowiecka radiostacja „Kościuszko” wzywała z Moskwy: Polacy do broni!, które można potraktować jako kondensat decyzji dotyczącej tragedii Warszawy. Warszawy ale i całej Ojczyzny. Wszak Powstanie było jakby drugim Katyniem – wyniszczeniem kwiatu patriotycznej Polski.                                                                                               ***

7 czerwca `44 Mikołajczyk przyjacielsko przyjęty w Białym Domu, usłyszał od prezydenta Stanów Zjednoczonych, iż

Polska odrodzi się znów silna i niepodległa,

a sam Roosevelt wierzył – jak oświadczył – całkowicie słowom Stalina, który zapewniał, że nie zamierza narzucać Polakom swojej dominacji.

Stalin nie zamierza pozbawić Polski wolności. Nie ośmieliłby się tego zrobić, gdyż wie, iż rząd Stanów Zjednoczonych udziela wam zdecydowanego poparcia. Czuwać będę - dodał Roosevelt - aby Polska nie doznała  krzywd w wyniku wojny. /…/


W tej materii Mikołajczyk miał również twarde poręczenie Churchilla,

Armie rosyjskie stoją obecnie u wrót Warszawy. Przynoszą one sobą oswobodzenie Polski. Ofiarowują Polsce wolność, suwerenność i niepodległość

- twierdził brytyjski premier jeszcze 2 sierpnia `44 roku. /…/

Zatem rząd polski w Londynie miał prawo rozumieć, że o ile sprawa granic wschodnich nie wygląda dobrze, to Polska może odrodzić w rodzinie wolnych narodów /…/ - Kto miałby zakładać, że wyśmienicie wyszkolona polska brygada spadochronowa gen. Sosabowskiego nie zostanie skierowana – zgodnie z założeniami – do kraju, a lotniska sowieckie zostaną zamknięte dla alianckich samolotów mających nieść pomoc powstańcom z odległych baz w Anglii czy we Włoszech (Brindisi) /…/ Już od 2 czerwca nadawano z Moskwy, po polsku, audycje radiostacji „Kościuszko” w których jednoznacznie nawoływano do działania  a 29 lipca o godz. 20, 15 usłyszano w Warszawie:

Nie ma wątpliwości, że Warszawa już słyszy salwy dział uczestniczących w bitwie, która przyniesie jej wyzwolenie. /.../ Dla Warszawy, która się nie poddała , lecz walczy, wreszcie wybiła godzina szturmu. /.../ Polacy! Czas wyzwolenia jest bliski! Polacy do broni! Niech każdy Polak stanie do walki przeciw najeźdźcy! Nie ma chwili do stracenia! /…/

Jak pisał Arthur Bliss Lane:

Być może generał Bór był naiwny, lecz kto mógłby przypuszczać, że znajdą się ludzie, którzy z zimną krwią zastawią pułapkę skazując tym samym na zagładę 250 tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci? Generał Bór takiej możliwości nie brał pod uwagę.

Czy naiwny był premier Mikołajczyk, który otrzymał w Moskwie zapewnienie Stalina, ze zostanie udzielona pomoc Warszawie? /…/ Dlaczego miano przypuszczać, że lotnictwo rosyjskie zniknie z nieba nad Warszawą a pojawi się dopiero z pojedynczymi, mało efektywnymi zrzutami (bez spadochronów) w połowie września. /…/
-Dlaczego miano zakładać, że oddziały podziemia śpieszące na pomoc walczącym z innych terenów, będą zatrzymywane i rozbrajane przez Armię Czerwoną a żołnierze AK zostaną przez Stalina określeni „bandą kryminalistów” ? /…/
- Dlaczego miano podejrzewać o kłamstwa Roosevelta i o niemal schizofreniczną postawę Churchilla, którzy swoimi pociągnięciami wręcz podawali Stalinowi Polskę na tacy?
*
Dlaczego?!Dlaczego wciąż i wciąż wtłacza się tysiącami słów „swój ogląd”, podszyty emocjami a i ignorancją - przynajmniej emocjami i ignorancją - a unika się zmierzenia z faktami i dokumentami?Dlaczego?....