Grzegorz Bierecki: "Ta sama grupa chce przeprowadzić to, czego nie zdążyła za pierwszym razem"

"Mamy polskie obowiązki" - mówi w rozmowie z tygodnikiem "Sieci" sen. Grzegorz Bierecki, współtwórca Spółdzielczych Kas Kredytowych w Polsce, prezes Światowej Rady Związków Kredytowych (WOCCU).

Prezentujemy fragment wywiadu:

Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe, i pan osobiście, dbacie bardzo, by pamięć o śp. Prezydencie nie zgasła. Wspieracie budowę pomników, choćby ostatnio w Radomiu, prezentujecie i sponsorujecie liczne wystawy, koncerty, filmy.

Polacy muszą dowiedzieć się, jak wielkiego mieli prezydenta. I jak wielką stratą jest brak śp. Lecha Kaczyńskiego i tych ludzi, którzy wokół niego się skupili.

 

Takie zaangażowanie - i polityczne, i w sferze pamięci - budzi kontrakcję, wywołuje agresję drugiej strony. Twórcy III RP i ci, którzy dziś pilnują tu "porządku", wiedzą, że najgroźniejsi są ci, którzy umieją budować, i mają za co.

Kiedyś z tego powodu zaatakowano Romana Kluskę. Strażnicy III RP atakują wszystko, co może stać się zapleczem ugrupowań niezwiązanych z tzw. Salonem. My jesteśmy przedmiotem tych ataków od 2004 roku. Wówczas stwierdzono, że rozmiar Kas doszedł do poziomu, w którym może stanowić zagrożenie dla tego układu. I od 2004 roku prowadzi się wobec nas nieustanny ostrzał.

 

Co konkretnie zdarzyło się w 2004 roku?

To było za czasów rządu Marka Belki. I w sferach rządowych powstał wówczas plan uderzenia w nas. Chciano już wówczas zmienić ustawę o SKOK-ach. Medialną osłonę zapewniały "Polityka" i "Gazeta Wyborcza", tam pojawiały się artykuły mające dać uzasadnienie do ataku. Celem było albo zniszczenie Kas, albo przynajmniej zepchnięcie ich do niszy. Chciano wywołać spektakularną panikę, zmusić ludzi do wycofania pieniędzy. Mierzono też politycznie - na wybory prezydenckie, w których, jak wiemy, wygrał śp. Lech Kaczyński. Wówczas to się nie udało, bo zabrakło czasu, nie zdążono ze zmianami ustawowymi. Ale to był klasyczny spisek, który dziś jest kontynuowany. Ten plan zresztą wciąż jest aktualny. Ta sama grupa chce przeprowadzić to, czego nie zdążyła za pierwszym razem. W internecie można zresztą znaleźć wpisy wprost wskazujące, że chodzi o zlikwidowanie instytucji kojarzonej z opozycją, o zablokowanie szans prawicy już na zawsze.

 

Wówczas chodziło o wywołanie "afery", którą można by obciążyć śp. Lecha Kaczyńskiego, teraz chodzi o to samo w odniesieniu do Prawa i Sprawiedliwości?

Tak. Są wyraźne ślady niezgodnego z regułami zaangażowania służb państwowych przeciwko nam już wówczas, 10 lat temu. Później miały miejsce inne zdarzenia. Jednocześnie, tego samego dnia, w jednym województwie, do kilkudziesięciu oddziałów Kas weszli policjanci, komornicy, telewizja TVN była natychmiast na miejscu. To widać, że akcja była sterowana z wysoka. Sztucznie wplątywano w sprawę ludzi związanych z Prezydentem. Znów chodziło o cele wyborcze.

 

Doprecyzowując: kto ten plan stworzył, i kto go realizuje?

Z całą pewnością mamy do czynienia z użyciem służb państwowych. Mamy też sytuację, w której minister finansów bezpodstawnie wydaje rozporządzenie dotyczące rachunkowości SKOK, jednego dnia zmieniając wyniki Kas. Nie ma podstawy prawnej, ale wydaje! To chyba pierwszy w najnowszej historii przypadek wydania rozporządzenia bez podstawy prawnej. To trzeba będzie wyjaśnić. Do inspirowania medialnych ataków na SKOK-i przyznał się Donald Tusk mówiąc w 2006 roku na antenie TVN24 - „widzieliśmy kwestię SKOK-ów, informowaliśmy opinię publiczną. Stąd m. in na przykład seria artykułów w tygodniku „Polityka” wiele, wiele miesięcy temu”.

 

Było dobrze, to trzeba zmienić reguły gry, w trakcie gry, żeby było źle?

Dokładnie tak. Potem minister finansów swoje rozporządzenie jeszcze zaostrza, żeby jeszcze sztucznie pogorszyć nasze wyniki, bo widzą, że pierwsze uderzenie nie zadziałało. Prokurator generalny, po wniesieniu skargi do Trybunału Konstytucyjnego przez grupę posłów, przyznaje, że rozporządzenie ministra finansów było niezgodne z prawem. Minister cofa się, zapowiada uchylenie tego skandalicznego dokumentu, przyznaje, że działał zbyt restrykcyjnie, ale wcześniej Komisja Nadzoru Finansowego publikuje - w oparciu o owe zaniżone sztucznie dane - swój raport o SKOK-ach. Mimo, że KNF wie, że następnego dnia mają się rozpocząć oficjalne konsultacje nowego rozporządzeniem. Chodziło więc o zapotrzebowanie polityczne, a nie o prawdę.

Cały wywiad - w najnowszym numerze "Sieci". Polecamy!

Zapraszamy także na profil FB tygodnika "Sieci".

CZYTAJ RÓWNIEŻ: W tygodniku "Sieci": O jaką Polskę walczyli Powstańcy? "Gdyby nie polskie przegrane Powstania, Polski by już dziś nie było"

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych