Chciałbym napisać coś dobrego, lekkiego, ale niestety znów muszę o sprawach skomplikowanych i przykrych: dziś rano poszła zapowiedź, że rząd będzie zmierzał do likwidacji samodzielnego nadzoru nad sektorem bankowym. Co najgorsze - informacja ta przeszła, jak na razie, bez echa!!

Oczywiście oni tego tak nie nazwali, ale poranna depesza PAP właśnie to oznacza w praktyce (http://www.bankier.pl/wiadomosc/To-koniec-rekomendacji-KNF-2898100.html) - wynika z niej, że Minister Finansów chce zabrać Komisji Nadzoru Finansowego uprawnienia do wydawania rekomendacji. A jest to najważniejsze narzędzie, którego muszą słuchać obecnie wszystkie banki w Polsce.

BEZ TEGO NARZĘDZIA KNF POZOSTANIE WYDMUSZKĄ. 

Jeżeli nie KNF to kto będzie określał ramy działania banków w Polsce? 

Nowopowołane ciało o nazwie "Rada ds. Ryzyka Systemowego". Oto przyszły skład:
✓ premier
✓ minister finansów
✓ jakiś inny urzędnik z MF
✓ prezes NBP
✓ inny członek zarządu NBP
✓ prezes BFG (wybierany przez przedstawicieli NBP i MF)
✓ przewodniczący - już pozbawionej uprawnień - KNF

Widać wyraźnie, że skład jest tak dobrany, żeby Rada ta była de facto pod kontrolą rządu. Obecnie skład KNF też jest w sporym stopniu polityczny, natomiast Przewodniczący KNF to funkcja kadencyjna. Ma więc pewną niezależność.

Jak oni to uzasadniają?

Po pierwsze tym, że rekomendacje KNF mają charakter "makroekonomiczny" i po drugie rekomendacjami MFW i UE.

Pierwsze uzasadnienie może wskazywać na to, że rząd chce mieć większy wpływ na politykę kredytową banków, aby próbować sztucznie "nakręcać" koniunkturę, zamiast dbać o stabilność całego systemu (co KNF robiła dobrze). Drugie uzasadnienie jest moim zdaniem fałszywe - struktury międzynarodowe oczekują, że będziemy kłaść nacisk na tzw. makronadzór, ale po pierwsze wcale nie koniecznie w ten sposób, a po drugie dobrze oceniają jakość naszego nadzoru, szczególnie na tle pogrążonych w kryzysie państw!!

Kto na tym zyska?

Osłabiony i kompetencyjnie rozmyty nadzór nad rynkiem finansowym to prezent dla banków, które nie lubią gdy się ogranicza im pole manewru. Krótkoterminowo może też zyskać rząd, bo dostanie do ręki "nowe zabawki". W długiej perspektywy na tego typu eksperymentach mogą stracić wszyscy.

Jaki jest znaczenie tej sprawy?

Dziesięć razy ważniejsze niż likwidacja progu ostrożnościowego w ustawie o finansach publicznych, o czym od kilu dni wszyscy dyskutują! Tylko że to jest sprawa trudniejsza, więc dziennikarze nie wiedzą jak o tym mówić....