"Polityka stanie się jedynie domeną "tłustych kotów", a w PO i PSL takie koty się znajdują" . NASZ WYWIAD z posłem Szczerskim o finansowaniu partii politycznych

Fot. PAP/Radek Pietruszka
Fot. PAP/Radek Pietruszka

wPolityce.pl: Platforma Obywatelska przyspiesza w sprawie finansów partii politycznych. Wszystko zaczęło się od nagłośnienia przez zbliżony do PO "Newsweek" sprawy finansowania przez partię Tuska prywatnych zakupów z pieniędzy budżetowych. Czy w tej sprawie możemy mieć do czynienia z akcją, która ma na celu odcięcie partii od pieniędzy budżetowych?

Krzysztof Szczerski, poseł PiS, były wiceszef MSZ: Na pewno mamy do czynienia z sytuacją, w której Platforma wykorzystuje doniesienia o własnych błędach do ofensywy przeciwko finansowaniu partii politycznych w ogóle. To jest dla PO rozwiązanie korzystne. Mamy związek między wywołaniem społecznego oburzenia, a przedstawieniem projektu przez partię rządzącą. Nie mam jednak danych, by mówić o tym, że artykuły na ten temat były inspirowane. Pewne jest powiązanie tych wydarzeń. I to powiązanie jest przewrotne, ponieważ to przecież Platforma miała problemy z wydawaniem pieniędzy na rzeczy niegodne. A obecnie w zamian za to chce ukarać wszystkich innych, poza sobą.

Kogo właściwie chce ukarać? Czym może skutkować odcięcie pieniędzy dla partii politycznych?

W tym projekcie Platforma łączy populizm z brudnym interesem. Obecnie jesteśmy w bardzo szczególnym momencie. Mamy przed sobą cztery wielkie kampanie wyborcze, które mogą uderzyć w cztery monopole partyjne PO. Mówię o przewadze PO w samorządzie, na polu europejskim, w parlamencie oraz sprawę obsady urzędu Prezydenta RP. Współcześnie do prowadzenia kampanii wyborczej niezbędne są pieniądze, to oczywiste. Mamy sytuację, w której partia rządząca przygotowuje się do przygotowywanych zmian i gromadzi środki na swoim koncie. I teraz odcina konkurentów politycznych od stabilnych pieniędzy. To oznacza próbę wpłynięcia na możliwość realizacji z obozem rządzącym. To w dużej mierze ogranicza możliwość odebrania władzy Platformie. To będzie oczywisty skutek wprowadzenia zmian.

Co może się stać z jakością polskiej demokracji po wejściu w życie takich zmian?

Polityka stanie się jedynie domeną bogatych. Grupy uprzywilejowane społeczne staną się jedynymi uczestnikami i podmiotami życia politycznego. Bezrobotni nie będą w stanie założyć partii, bo nie będą mieli z czego jej utrzymać. To rozwiązanie eliminuje z góry wszystkich słabszych społecznie, dodatkowo ich degradując. Oni nie tylko są biedniejsi, więc słabsi, ale dodatkowo mają zostać wypchnięci z polityki. Polityka stanie się jedynie domeną "tłustych kotów", a w PO i PSL takie koty się znajdują. To będzie zabetonowanie życia politycznego jedynie na wąską grupę społeczną, bogatych ludzi. Reszta będzie siedzieć i patrzeć, jak się bogaci bawią w politykę.

Gdzie są pieniądze, są i zagrożenia korupcyjne. Czy to należy brać pod uwagę?

To otwiera ogromne pole do korupcji politycznej, do kupowania prawa. Nikt nie daje dotacji, nie oczekując w zamian jakichś korzyści. Komentując system w USA często wskazuje się, że tam system polityczny jest zbyt wrażliwy na pieniądz. Tam pieniądz wpływa na rezultat wyborczy. To oznacza, że wybory to nie tylko decyzja polityczna, że tam również pieniądze odgrywają ogromną rolę. W Polsce przy tak dużym rozwarstwieniu społecznym, przy braku masowości partii politycznych te zmiany będą miały dodatkowe negatywne skutki. Pomysły PO rodzą patologie i są niewykonalne.

Co Pan sobie pomyślał, gdy w czasie rozmowy w TVN24 poseł PO Paweł Olszewski tłumacząc zasadność zmian mówił, że czas, by Polacy przestali płacić na fanaberie Jarosława Kaczyńskiego?

To jest perfidny zarzut. Radziłbym panu Olszewskiemu, by nie brał na siebie odpowiedzialności za ewentualną tragedię, która mogłaby się zdarzyć, gdy prezes Kaczyński przestanie mieć ochronę. Poseł Olszewski nie powinien brać na swoje sumienie tego typu zjawisk. Jeśli ktoś w Polsce zginął z powodów politycznych to był to działacz PiS. On został zamordowany przez byłego działacza Platformy z okrzykiem na ustach, że ofiara ginie, bo do Kaczyńskiego nie udało się dotrzeć. To nie są rzeczy zabawne, to nie są tematy do żartów. To są poważne sprawy, dotyczące bezpieczeństwa konkretnych ludzi. To jest niegodny sposób zachowania. Szczególnie, że popis BOR-u w Łucku powinien nauczyć wszystkich, że dziś liczyć należy na ochronę, którą można sobie samemu zapewnić.

Rozmawiał Stanisław Żaryn

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...