Głowy za jajka. Nie da się niczym usprawiedliwiać gigantycznej fuszerki BOR podczas wizyty Komorowskiego na Ukrainie

fot. YouTube
fot. YouTube

Nie da się niczym usprawiedliwić gigantycznej fuszerki, jaką było dopuszczenie przez oficerów Biura Ochrony Rządu ukraińskiego młodzieńca z jajkiem w dłoni do prezydenta Bronisława Komorowskiego podczas jego niedzielnej wizyty w Łucku.

Próba obciążenia odpowiedzialnością za ten incydent ukraińskich ochroniarzy jest formą niepoważnego traktowania swoich obowiązków, a także dowodem braku odwagi cywilnej szefostwa tej elitarnej służby państwowej. Powinno ono najpierw spalić się ze wstydu, a zaraz potem przyznać do elementarnego błędu, czyli niesprawdzenia rąk osoby mającej bezpośredni kontakt z głową państwa przez jej osobistą ochronę. I nic tu nie zmienia fakt, że w tych rękach było tylko jajko, bo mogło być coś znacznie groźniejszego.

Każdy, kto chociaż raz widział w telewizji, jak zachowują się w takich sytuacjach osoby zapewniające bezpieczeństwo prezydentowi USA, Izraela lub Niemiec wie, że potencjalnemu zamachowcowi łatwiej jest oddać strzał z bardzo dużej odległości niż zbliżyć się bez kontroli na odległość kroku do „obiektu”.

Pewnie, że nie da się przewidzieć wszystkiego i mimo coraz doskonalszych metod ochrony prominentów nadal zdarzają się udane zamachy na nich. To, co miało miejsce w Łucku teoretycznie nie miało jednak prawa się zdarzyć i wszelkie starania, aby zminimalizować karygodne błędy BOR-owców skazane są na niepowodzenie, a przez specjalistów wręcz wyśmiewane.

Nie wiem, jakie powinny być konsekwencje służbowe wobec tych, którzy zawinili w niedzielę, ale nawet osobiste wstawiennictwo prezydenta nie może spowodować zaniechania ich wyciągnięcia. Może pracę winien stracić szef osobistej ochrony głowy państwa, może tylko najbardziej odpowiedzialni za tę kompromitację oficerowie, a może trzeba by dokonać dymisji w kierownictwie BOR, podobnie jak zrobił to ówczesny minister spraw wewnętrznych i administracji Leszek Miller, kiedy prezydent Aleksander Kwaśniewski został trafiony w Paryżu jajkami przez członków Ligi Republikańskiej.

Jeżeli opinia publiczna nie dowie się w najbliższym czasie (mierzonym w godzinach i w dniach, a nie w tygodniach) o surowym potraktowaniu ewidentnych winowajców, będziemy mieli kolejny dowód słabości naszego państwa.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych