Ulicami Katowic przeszedł w sobotę VII Marsz Autonomii zorganizowany przez Ruch Autonomii Śląska. Uczestnicy marszu dotarli pod gmach Sejmu Śląskiego, niosąc żółto-niebieskie flagi górnośląskie i transparenty, m.in. z napisami: "Autonomia 2020", "Śląsk jak Bawaria". Były też hasła: "My som my", "Zakamuflowany Niemiec", skandowano: "autonomia", "Górny Śląsk".

Najciekawsza była jednak reakcja mediów. "Dziennik Zachodni" nie ukrywał entuzjazmu, robiąc na swoich stronach obszerną relację z marszu, poświęcając mu zresztą przez długi czas głównego newsa na witrynie (choć nazajutrz - co trzeba oddać - pisał o wątpliwościach wokół liczby uczestników). Polskie Radio (!) Katowice w ciągu całej soboty nie znalazło ważniejszego wydarzenia - każdy serwis informacyjny rozpoczynał się od relacji z marszu - rano, że się odbędzie, w południe, że się odbywa, po południu, że się odbył. Obszernie cytowany był Gorzelik, sympatycznie opisany marsz.

Radia Katowice żałuję najbardziej, bo to chyba jedyne medium, gdzie (w niedzielne poranki) można posłuchać Lwowskiej Fali - audycji poświęconej Kresom i Kresowiakom, prowadzonej przez panią Danutę Skalską. Tym razem postanowiono jednak spojrzeć z uznaniem na RAŚ. Szkoda.

Po południu do lokalnych mediów dołączyły ogólnopolskie. "Gazeta Wyborcza" przedstawiła manifestację sympatyków Gorzelika jako neutralny protest skierowany w całą klasę polityczną:

Marsz Autonomii przeciwko 'politykom z Warszawy'

Jeszcze dalej poszedł Onet:

Chcą autonomii Śląska, tysiące ludzi na ulicach

I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że wspomniane "tysiące ludzi na ulicach" i rozdmuchaną skalę marszu opisał wicewojewoda śląski Piotr Spyra, który w następujący sposób ocenił liczbę uczestników marszu pod wodzą Gorzelika:

Według świadectwa osób, które to widziały, maszerujących było kilkuset („najwyżej siedmiuset” – jak mi mówiono). Polska Agencja Prasowa nieco zawyżyła ich liczbę, pisząc o „tysiącu uczestników”. (...) Najważniejszym faktem związanym z tegorocznym Marszem jest właśnie kilkukrotny spadek liczby jego uczestników. Oznacza to rozczarowanie znacznej części zwolenników Ruchu Autonomii Śląska programem tego ugrupowania i autonomiczną ideologią

- napisał na swoim blogu polityk Platformy.

Cztery tysiące uczestników było więc wersją Gorzelika; nie przeszkodziło to jednak Polskiej Agencji Prasowej, lokalnym mediom, a następnie ogólnopolskim serwisom powtarzać tych danych. Jakże mocno kontrastuje to z relacjami z marszów w obronie Telewizji Trwam czy choćby Marszu Niepodległości. Nie rozumiem jednak, jak obecni na marszu lokalni dziennikarze mogli pomylić się o 200 czy 300%, szacując liczbę uczestników.

A co do samej manifestacji... Ruchu Autonomii Śląska: Gorzelik wydaje się podbijać stawkę, dramatycznie szukając zwolenników. Szef RAŚ powiedział w rozmowie z PAP, że obecnie celem jest stworzenie "ogólnopolskiego ruchu społecznego na rzecz regionalizacji, na rzecz autonomii regionalnej". A więc już nie tylko Śląsk, gdzie formuła się wyczerpuje, a zwolennicy wykruszają, ale próba przerzucenia tematu na cały kraj:

To nie jest zadanie na rok czy dwa lata; szukamy zainteresowanych współpracą. Mamy świadomość, że bez upowszechnienia idei autonomii regionalnej w innych regionach trudno będzie myśleć także o autonomii Górnego Śląska

- podkreślił.

Dla tych, którzy postulaty Gorzelika uważają za mniej lub bardziej sensowny, ale nieszkodliwy z definicji pomysł na decentralizację struktur państwa, przytoczę jeszcze jeden cytat z lidera RAŚ. W przemówieniu Gorzelika nie mogło bowiem zabraknąć stawiania się w opozycji do historii Polski i polskości:

Na Górnym Śląsku młodzież nie uczy się o dorobku naszego regionu, poznaje za to panteon wielkich Polaków! To właśnie przez ten strach z taką determinacją dąży się do tego, by w murach Muzeum Śląskiego pokazywać jedynie słuszny pogląd na historię Górnego Śląska

- powiedział do zgromadzonych na placu Sejmu Śląskiego.

No tak, młodzież na Śląsku poznaje panteon wielkich Polaków. Toż to zbrodnia niesłychana!

Nie łudźmy się, że żółto-niebieskim sympatykom Gorzelika, jak i jemu samemu chodzi o większą swobodę dla rządzących regionem. RAŚ od początku był - i nadal jest - projektem wymierzonym w polskość. I choć wydaje się, że szerszego poparcia w skali Śląska i kraju pomysł ten nie znajduje, to RAŚ do spółki z większą częścią mediów wciąż będzie próbować. Wczorajszy marsz i to, w jaki sposób został zrelacjonowany, celnie to pokazuje.