W sprawie uchwały o zbrodni na Wołyniu Tusk, Miller i Palikot odegrali rozpisane na role przedstawienie, a wszystko było ustawką

fot. PAP/ Jakub Kamiński
fot. PAP/ Jakub Kamiński

W sprawie uchwały o zbrodni na Wołyniu Tusk, Miller i Palikot odegrali rozpisane na role przedstawienie, a wszystko było ustawką

 

 

Kiedy trwała sejmowa debata o wołyńskim ludobójstwie, zwolennicy SLD musieli przeżyć szok. Oto posłowie sojuszu, z Leszkiem Millerem na czele, wypowiadali się niczym zdecydowana prawica. Byli jednoznacznie przeciw eufemizmom, za nazwaniem wołyńskiej rzezi ludobójstwem. A kiedy przyszło do głosowania całej uchwały, SLD poparł wersję z „czystką etniczną o znamionach ludobójstwa”. Z kolei Ruch Palikota ostatecznie głosował przeciw uchwale w złagodzonej wersji, tyle że wcześniej poparł wszystkie poprawki, jakich chciała PO. Pojawiły się komentarze, że polski Sejm jest nieprzewidywalny, a poszczególne kluby głosują inaczej niż można się było spodziewać. Co oznacza, że wiele osób „kupiło” bajeczkę dla naiwnych.

Debata i głosowanie w sprawie uchwały o uczczeniu Polaków zamordowanych na Wołyniu dowiodła, że w Sejmie i poza nim odbywa się wielki teatr. W tym teatrze jest koalicja PO-PSL, zaś SLD i Ruch Palikota są w opozycji. Tyle że to jest właśnie bajeczka. W istotnych dla PO sprawach ani SLD Millera, ani Ruch Palikota krzywdy rządzącej partii nie robią. Miller i jego SLD dlatego, że bardzo chcą wymienić PSL w koalicji, Palikot i jego ugrupowanie z tego powodu, że się boją. Obawiają się zainteresowania takich instytucji jak ABW czy prokuratura. Jakoś tak się w przeszłości składało, że ilekroć Palikot zaczynał „podskakiwać”, zaraz ABW i prokuratura zaczynały badać niektóre jego sprawy albo oświadczenia majątkowe. A ostatnio nic takiego się nie dzieje, mimo że Palikot dużo i głośno Donalda Tuska i jego rząd atakuje. Ale to tylko słowa, natomiast czyny partii Palikota krzywdy rządowi nie robią.

W Sejmie mieliśmy przedstawienie, którego celem było przyjęcie złagodzonej uchwały dotyczącej zbrodni wołyńskiej. Donald Tusk uznał, że nie ma sensu walczyć o sprawę uboju rytualnego, więc zniesiono w PO dyscyplinę podczas głosowania i pozwolono, by projekt przepadł. I rzeczywiście przepadł. Natomiast ważniejsza dla premiera Tuska, ministra Sikorskiego i PO uchwała w sprawie Wołynia przeszła w pożądanej wersji. Wydawałoby się, że przepisy dotyczące uboju rytualnego są ważniejsze od uchwały dotyczącej przeszłości, ale dla PO było akurat odwrotnie.

Minister Sikorski od kilku lat konsekwentnie zaciera wizerunek jastrzębia, jaki miał funkcjonując w rządzie PiS i rzucając wtedy różne ostre wypowiedzi, np. o tym, co łączy projekt Gazociągu Północnego z Paktem Ribbentrop-Mołotow. Teraz są tylko opowieści o europejskiej federacyjności, podlizywanie się Berlinowi i bardzo miękka polityka wobec Moskwy. Powód jest prosty: Sikorski szykuje się do posady w strukturach międzynarodowych i do tego potrzebny jest mu wizerunek polityka umiarkowanego, który nie zadrażnia relacji z sąsiadami czy potrafi przeforsowywać dokumenty dowodzące jego umiarkowania, wstrzemięźliwości i roztropności.

Sikorski zdyskontuje ten zmieniony wizerunek ubiegając się o jakieś stanowisko w strukturach UE czy NATO. Stąd jego płomienna mowa w Sejmie, żeby przyjąć złagodzoną wersję uchwały. I zapewne to Sikorski przekonał Donalda Tuska, że i jemu taktyka umiarkowania się opłaci, mimo że premier zapowiedział rezygnację z ubiegania się o stanowiska w UE. Bo to oczywiście nic nie znaczy, gdyby pojawiła się jakakolwiek koniunktura. Na razie jej po prostu nie było, więc rezygnacja byłą tylko propagandową i marketingową zagrywką, bez związku z rzeczywistością.

Skoro Tuskowi i Sikorskiemu zależało na przyjęciu uchwały w sprawie zbrodni wołyńskiej w pożądanym dla nich kształcie, musieli mieć pewność, że nie spotka ich niespodzianka, a na PSL nie mogli specjalnie liczyć. Zainteresowani będą oczywiście zaprzeczać, ale w tej sprawie doszło do porozumienia zarówno z Millerem, jak i z Palikotem. A potem w Sejmie mieliśmy ustawkę i przedstawienie, w którym SLD odgrywał rolę przypisaną patriotycznej prawicy, by w końcu głosować tak jak trzeba, czyli po myśli PO.

Ustawka w sprawie uchwały dotyczącej ludobójstwa na Wołyniu pokazuje taktykę rządu Tuska i PO na przyszłość. Będą robić konkretne deale z Millerem i Palikotem, niespecjalnie się przejmując koalicyjnym PSL. Będą tak robić, jak długo się da, bo formalna koalicja z SLD ma jednak sporo wad, choć jeśli będzie konieczna, Tusk bez problemu do niej doprowadzi, a Miller wręcz się do niej wyrywa. Ale na razie będziemy mieli kolejne przedstawienia dla naiwnych i kolejne zdziwienia prostolinijnych dziennikarzy i obserwatorów.

 

 

 

Autor

Wiadomości Google

Kliknij Obserwuj i bądź na bieżąco!

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...