Hipokryzja z jaką dziennikarze "Gazety Wyborczej" liczą cudze pieniądze, przekracza wszelkie granice. Z wściekłością i złością rzucili się we wtorkowym wydaniu na prywatne zarobki byłego prezesa Krajowej SKOK Grzegorza Biereckiego. Tematem zajął się Maciej Samcik. Szkoda, że nie dołączyła do niego Bianka Mikołajewska, dziś pisząca o SKOK-ach w "Wyborczej", a przez lata w "Polityce". Dziennikarka ta korzysta w swojej pracy z bardzo ciekawych i niebanalnych źródeł.

CZYTAJ: TAK TO ROBIĄ. Dziennikarka, która dziś atakuje SKOK-i w "Wyborczej", w 2004 roku - w tygodniku "Polityka" - napisała tekst, w którym aż 12 fragmentów pochodziło wprost... z raportu ABW

No, ale tym razem pani Bianka odpoczywa, pracuje za to Maciej Samcik, który grzmi w tytule:

SKOK-om się nie przelewa, ale ich były szef nie narzeka

I dalej:

Były szef Kasy Krajowej SKOK, dziś senator PiS zarobił w zeszłym roku dwa razy tyle, co najlepiej opłacany bankowiec w Polsce.

Następnie Samcik dodaje dochody Grzegorza Biereckiego z różnych miejsc. Jak wynika z wyjaśnień SKOK, miesza dochody z pracy z dochodami z działalności gospodarczej, w tym z przeszacowania majątku spółki, z dochodami z zagranicy i porównuje to z pensją prezesa Banku Pekao SA. Przy czym w tym drugim przypadku nie dodaje innych dochodów (np. z działalności czy z zagranicy).

Rzecznik Kasy Krajowej SKOK Andrzej Dunajski wyjaśnia też:

Niebywałą insynuacją, dokonaną w dzisiejszym artykule jest także porównywanie zarobków Grzegorza Biereckiego do działalności patrona SKOK, ŚP. dr. Franciszka Stefczyka. Macieja Samcika nie interesuje Grzegorz Bierecki, który wydaje (a wydaje dużo), by działać na rzecz innych, bo to pewnie nie pasowałoby do „koncepcji”, na której opiera prawie każdy artykuł traktujący o SKOK.

Dodajmy jeszcze na koniec, że to nie pierwszy przypadek, w którym dokonana została manipulacja. Warto przypomnieć, że w jednym ze swoich artykułów, również opublikowanych w „Gazecie Wyborczej” Maciej Samcik sugerował, że największy SKOK zaniżał rezerwy na niespłacane w terminach kredyty. Wówczas pomylił nie tylko liczby (o trzy zera), lecz także rubryki z bilansu opisywanej spółdzielczej kasy, które miały ową tezę bronić.

Warto zastanowić się, skąd to wielkie zainteresowanie "Wyborczej" SKOK-ami. Możliwe, że jest to działanie w interesie władzy, której polska, wspierająca polskość i patriotyzm niezależna firma od dawna przeszkadza. Ale może chodzi też o odwrócenie uwagi od źródeł finansowania samej "Wyborczej"?

Przejrzyjmy wtorkowy numer. W grzbiecie głównym znajdziemy dziesięć ogłoszeń pochodzących ze źródeł publicznych, opłaconych z naszych, podatników pieniędzy i jedną ze spółki skarbu państwa. Ale po kolei:

1. Na pierwszej stronie, tuż przy logo, Lotto:

 

2. Gigantyczne ogłoszenie Ministra Skarbu Państwa:

 

3. Cała kolumna ogłoszenia Wojskowej Agencji Mieszkaniowej (jak rozumiemy, by poinformować o sprzedaży czterech nieruchomości, trzeba zająć całą kolumnę...):

 

4. Ogłoszenie Agencji Mienia Wojskowego. Ciekawostka - w "Wyborczej" ogłasza się sprzedaż środków bojowych i amunicji!

 

5. Ogłoszenie z funduszu europejskiego Kapitał Ludzki (pieniądze przechodzą przez polski rząd):

 

6. Znowu Agencja Mienia Wojskowego:

 

7. Prezydent Miasta Gdańska miał gest i dał ogłoszenia drobne na całą stronę i jeszcze pół:

 

8 i 9. Brakujące pół strony dopełniła dwoma ogłoszeniami znana nam już Agencja Mienia Wojskowego:

 

10. I jeszcze, symbolicznie obok ataku na Grzegorza Biereckiego, ogłoszenie od Prezydenta Miasta Ruda Śląska:

 

Jak widać, choć w budżecie państwa się nie przelewa, "Gazeta Wyborcza" nie ma powodów do narzekań. Do tego dodajmy jeszcze 20 stronicowy dodatek KOMUNIKATY, gdzie zdecydowaną większość stanowią ogłoszenia publiczne:

I taki kwiatek z dodatku "Stołecznego", który jak lew broni pani Hanny Gronkiewicz-Waltz. W ogłoszeniu tym wzywa się do konsultacji społecznych w sprawie ciszy w mieście:

 

Co ciekawe, sama "Wyborcza" od miesięcy prowadzi absurdalną kampanię by w mieście było... głośniej!

CZYTAJ: Bojówki hałasu wciąż atakują. "Wyborcza" nie odpuszcza i kontynuuje walkę o to by mieszkańcy nie mogli spać w nocy

 

Jak to szło? Najciemniej pod latarnią. Panie redaktorze Samcik, czy to co opisaliśmy, nie jest tematem dla odważnego dziennikarza? Zwłaszcza, że w tejże samej "Wyborczej" ogłoszeń komercyjnych nie ma żadnych. Słownie: ZERO!

wu-ka