Działacze Prawicy Rzeczypospolitej złożyli wniosek o odwołanie ze stanowiska Barbary Tekieli, dyrektor Stołecznego Biura Turystyki. Argumentują go wspieraniem przez panią urzędnik działalności wątpliwej moralnie, jaką jest poszukiwanie źródeł wpływów do budżetu Ratusza z seksturystyki.

O poszukiwaniu takiego sposobu na podreperowanie stołecznego budżetu mówi bez ogródek sama Tekieli. Konieczność „otwarcia” stolicy na środowiska gejowskie argumentuje względami ekonomicznymi:

Śledzę rynek turystyczny i wiem, że geje i lesbijki w odwiedzanym mieście zostawiają naprawdę duże pieniądze. Często nie mają dzieci, dużo podróżują. To turyści, którzy oczekują interesujących propozycji. Są otwarci na poznawanie nowych miast, lojalni w stosunku do tych miejsc, które są dla nich przyjazne: wracają do nich, polecają przyjaciołom. Tacy turyści są gotowi wydać niemałe pieniądze na romantyczne podróże z partnerem

– mówiła w czerwcowym wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”.

Dyrektor Biura Turystyki sięga rzecz jasna po wyświechtany argument „konieczności dorównania Europie”:

W krajach europejskich, np. Niemczech, Hiszpanii, ta grupa jest traktowana jako jedna z ważniejszych dla rozwoju turystyki. Na największych targach turystycznych ITB w Berlinie jednym z najbardziej rozpoznawalnych jest "różowy pawilon" z ofertą dla turystów gejów i lesbijek. Na targach FITUR w Madrycie są organizowane pokazy promocyjne dla turystów z mniejszości seksualnych. Poszłam na nie, zostawiłam nasze foldery. Następnego dnia na stoisku Warszawy pojawiło się kilka osób z tego środowiska zainteresowanych przyjazdem do naszego miasta. Pytały, czy jesteśmy gay friendly, czy są kluby, czy miasto jest otwarte

- opowiada Tekieli, zaznaczając, że choć Warszawie w tej dziedzinie wciąż wiele jeszcze brakuje, to jednak jest już coraz „lepiej”:

Ale nie ma co ukrywać - wiele mamy do zrobienia. Chodzi przede wszystkim o mentalność. Musimy do tej grupy przekonać hotelarzy, restauratorów i wszystkich tych, którzy będą mieli do czynienia z takimi turystami

- konkluduje Tekieli.

Wypowiedź przedstawicielki Ratusza wzbudziła oburzenie działaczy Prawicy Rzeczypospolitej. Skierowali oni do prezydent Warszawy, Hanny Gronkiewicz – Waltz wniosek o natychmiastowe odwołanie Dyrektor Stołecznego Biura Turystyki ze stanowiska:

Władze samorządowe oraz urzędnicy miejscy mają za zadanie przede wszystkim wypełnianie statutowych obowiązków wynikających z przepisów. Urzędnicy miejscy,  jako przedstawiciele samorządu, są zobowiązani w najwyższym stopniu do przestrzegania prawa i norm obyczajowych. Samowolne poszukiwanie dodatkowych dochodów do budżetu miasta  w oparciu o działalność przestępczą lub wątpliwą moralnie, jaką jest czerpanie korzyści majątkowych z turystyki seksualnej, jest niedopuszczalne. Władze samorządowe Warszawy i tak są wystarczająco skompromitowane bezczynnością  w sprawie milionów ulotek pornograficznych zalewających każdego dni ulice miasta

- czytamy w apelu.

Hannie Gronkiewicz Waltz także grozi jednak odwołanie. Liczba podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w tej sprawie, wciąż rośnie. Najwygodniej będzie zatem, jeśli prezydent stolicy ustępując ze stanowiska, będzie po prostu pamiętała, żeby zabrać szefową Biura Turystyki ze sobą.

gazeta.pl/aż