Mamusia nie mogła uciekać. Postanowiłem z nią zostać. Jeden z Ukraińców trzymał mnie za rękę, a trzej położyło matkę na ziemi i zaczęło ją przeżynać! Jak bluznęła krew, mama krzyknęła - Wacek uciekaj! - Wyrwałem się tym bandziorom i zacząłem uciekać. Strzelali za mną, ale nie trafili. Twarze ukraińskich morderców, którzy przeżynali mamę piłą, zapamiętałem na całe życie! – taką wstrząsającą relację Wacława Gąsiorowskiego, który przeżył rzeź na Ukraini,  przytacza portal  kresy.pl


Rodzice Wacława Gąsiorowskiego mieszkali w Zasmykach w gminie Kowel. Jego ojciec otrzymał gospodarstwo  za udział w walkach, zwłaszcza za uczestnictwo w wojnie 1920 r. z bolszewikami.


Ukraińcy mu tego nigdy nie zapomnieli. We wrześniu 1939 r. , gdy wracał furmanką z Kowla, napadli go w lesie i ciężko pobili. Zatłukli go praktycznie na śmierć. Koń z jego ciałem jakoś doczłapał się do domu. Pochowaliśmy ojca na cmentarzu w Zasmykach

- wspomina rozmówca portalu.
Ale prawdziwy horror Wacław Gąsiorowski przeżył cztery lata później w 1943 r. Kiedy Ukraińcy na jego oczach zamordowali mu matkę.


Ukraińcy otoczyli wieś i zaczynają łapać i zbierać Polaków. (...) Mamusia nie mogła uciekać. Postanowiłem z nią zostać. Jeden z Ukraińców trzymał mnie za rękę, a trzech położyło matkę na ziemi i zaczęło ją przeżynać! Jak bluznęła krew, mama krzyknęła - Wacek uciekaj! - Wyrwałem się tym bandziorom i zacząłem uciekać. Strzelali za mną, ale nie trafili. Twarze ukraińskich morderców , którzy przeżynali mamę piłą, zapamiętałem na całe życie! - opowiada. I zapewnia, ze jednego z mordercó w rzeczywiście rozpoznał po wojnie. Jeden z nich Iwan Rybczuk żyje jeszcze i mieszka w Gruszówce. To on przeżynał matkę piłą. Po wojnie wpadł w łapy NKWD i odsiedział w łagrze 15 lat. Teraz jest kombatantem i chodzi w aurze bohatera walczącego o wolność Ukrainy. Ma pewnie wiele odznaczeń i dodatek kombatancki

 

– opowiada Wacław Gąsiorowski.


asa/Kresy.pl

Cały artykuł przeczytasz: tutaj