Prof. Bogdan Musiał: "Antypolskie fałszerstwa. Zrobienie z żołnierzy Armii Krajowej zapiekłych antysemitów utrwala stereotyp lansowany od 20-30 lat"

Prof. Bogdan Musiał, fot. M. Żegliński
Prof. Bogdan Musiał, fot. M. Żegliński

- W Niemczech panuje przekonanie, że Polacy są antysemitami i zrobienie z żołnierzy Armii Krajowej zapiekłych antysemitów, którzy wyssali to z mlekiem matki, utrwala stereotyp lansowany od 20-30 lat - mówi o filmie „Nasze matki, nasi ojcowie” prof. Bogdan Musiał, historyk, w rozmowie z Krzysztofem Świątkiem. Zygmunta Baumana nazywa stalinowskim zbrodniarzem.

- Niemiecka telewizja ZDF i polska TVP wyemitowały propagandowy serial „Nasze matki, nasi ojcowie” ukazujący szlachetnych, młodych Niemców, którzy ruszają w ’41 roku „ratować naród” i bandy antysemitów z AK chcące „potopić Żydów jak koty”. Pan miał być historycznym konsultantem filmu.

- Kiedy się do mnie zgłoszono, pierwszy i trzeci odcinek już były gotowe. Kierownictwo ZDF oczekiwało, by równolegle do serialu przygotowano film dokumentalny i mnie poproszono o konsultację tego dokumentu. Powiedzieli, bym zobaczył przy okazji serial, aby zorientować się w tematyce. Doznałem szoku. Zobaczyłem film aroganckich dyletantów, którzy nie mają pojęcia nie tylko o wydarzeniach na wschód od Niemiec, ale nawet o geografii i ludności tych terenów. Film zawiera fałszywe, oszczercze zarzuty. Nigdy nie doszło np. do sytuacji, by AK zdobyła jakiś pociąg przewożący Żydów i zostawiła ich na pastwę Niemców.

- Jak zareagowali twórcy filmu?

- Odpowiedzieli, że nie mogą zmienić już całości, ale… poprawią błędnie użyte nazwy miejscowości. W Niemczech panuje przekonanie, że Polacy są antysemitami i zrobienie z żołnierzy Armii Krajowej zapiekłych antysemitów, którzy wyssali to z mlekiem matki, utrwala stereotyp lansowany od 20-30 lat. Mówi się pięknie o polsko-niemieckim pojednaniu, ale to powierzchnia, blichtr. W rzeczywistości Polnische Wirtschaft (stereotyp oznaczający polską niegospodarność-dop. red.) zmieniono w polski antysemityzm. Obserwowałem to już w latach 90. Ten proces wiązał się z przewartościowaniem niemieckiej polityki historycznej. Nie jest tak, że dziś w Berlinie czy Bonn znajduje się centrum decyzyjne, gdzie zastanawiają się jak by tych Polaków oczernić. Po prostu obowiązują pewne zasady w niemieckiej polityce historycznej. W latach 90. doszli do przekonania – akurat w tym wypadku słusznego – że nie można non stop karmić młodzieży niemieckiej negatywnym przekazem odwołującym się do ciemnych kart zbrodni z okresu wojny, że trudno budować naród wyłącznie w oparciu o taki przekaz.

- Tylko czy odpowiedzią może być, jak mówi dr Piotr Gontarczyk, podzielenie się odpowiedzialnością za własne winy?

- To nie jest nic nowego. Głoszą, że Holocaustu dokonali naziści i przy tym im pomagano. Rzeczywiście, Niemcy wyszukiwali ze społeczeństwa polskiego jednostki naprawdę zbrodnicze i ci ludzie mordowali potem i Polaków, i Żydów. Ale za to są odpowiedzialni Niemcy, a nie społeczeństwo polskie, bo nie miało możliwości temu zapobiec. Jest diametralna różnica między stosunkowo liberalną niemiecką okupacją w państwach zachodnich, a okupacją Polski. Proszę sobie wyobrazić, że w Danii były wolne wybory! Jak się o tym dowiedziałem, myślałem, że to żart! A Dania była krajem okupowanym. W Polsce przewidywano karę śmierci dla rodziny nie tylko za przechowywanie Żydów, ale także za brak denuncjacji, że ktoś pomaga. Czegoś takiego nie było na Zachodzie! Francuzi sobie uroili, że są wielkimi ofiarami niemieckiej okupacji, co też nie jest prawdą, wyparli z pamięci szeroką kolaborację.

- Niemcy w tym filmie są ofiarami historii, w czasie wojny musieli robić złe rzeczy, ale czynili to z obrzydzeniem. W tej wersji naziści to ufoludki, które spadły z kosmosu i nawet nie wiadomo jakiej były nacji.

- Niemcy walczyli na froncie, a mityczni naziści dokonywali zbrodni. No, ale przepraszam, ktoś na tego Hitlera głosował, ktoś za nim szedł. Wiemy, że w historii Niemiec nie było drugiego tak popularnego polityka, który przejąłby władzę, jak Adolf Hitler i sądzę, że już nigdy nie będzie.

- Tymczasem Polacy pokazani są w sposób jednoznaczny…

- … jako urodzeni antysemici. Ten film jest wynikiem niemieckiej polityki historycznej. Ci, którzy go tworzyli, wychowali się w tym duchu, ukształtowano ich w latach 90. na podobnych publikacjach.

- Każdy odcinek serialu obejrzało po 7 mln Niemców. Czyli oni przyjmują ten obraz jako oczywisty, ta wersja przewija się w programach publicystycznych?

- Tak. Obraz Polaków antysemitów też został stworzony w ostatnich 20 latach. Ludzie na zachodzie właściwie nie wiedzą o roli AK jako ruchu oporu. Teraz otrzymają ten obrzydliwy obraz. To jest efekt takich debat jak o Jedwabnem, publikacji Jana Grossa. Za polskie i częściowo rosyjskie pieniądze zrobiono „Pokłosie” – prymitywną propagandę, która pokrywa się jak 1:1 z niemiecką polityką historyczną. I teraz Niemcy mogą powiedzieć: przecież wy o sobie robicie takie same filmy, więc tak się znowu nie mylimy. W Polsce należy przeprowadzić rachunek sumienia – jak traktujemy naszą historię, jacy nawiedzeni pseudo-eksperci są lansowani i nas pouczają, jak fałszują!

(…)

- Elementem fałszowania historii w Polsce jest także próba obrony prof. Zygmunta Baumana, agenta Informacji Wojskowej o pseudonimie „Semjon” i oficera Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, organizacji stworzonej przez wywiad sowiecki po wojnie do zwalczania polskiego podziemia niepodległościowego. W 2007 roku Bauman w wywiadzie dla „The Guardian” przekonywał, że pisał ulotki propagandowe dla żołnierzy. Co wiemy o jego zaangażowaniu?

- Dostał Krzyż Walecznych za udział w łapankach „bandytów”, czyli żołnierzy podziemia niepodległościowego. Wiemy także, że organizował napady na członków ich rodzin. Bauman za to otrzymał nagrodę, nie za pisanie ulotek. Był stalinowcem, a nie zagubionym intelektualistą lewicującym czytającym Marksa i chcącym naprawiać rzeczywistość. On wiedział, że przyczynia się do mordowania ludzi. To stalinowski zbrodniarz. Ci młodzi ludzie na Uniwersytecie Wrocławskim popełnili błąd – nie powinni krzyczeć „Precz z komuną”, bo na zachodzie wielu polityków miało związki z komunizmem. Powinni wołać: „Precz ze stalinizmem! Precz ze stalinowcami”. Bo na zachodzie już nikt nie broni Stalina.

- Wtedy znaleźliby zrozumienie w elitach zachodu?

- Zapytano by dlaczego tak wołają i dyskusja potoczyłaby się zupełnie inaczej.

- Prezydent Wrocławia nazwał ich „nacjonalistyczną hołotą”.

- I jeszcze teraz zostaną skazani! To pokazuje, że w Polsce nie ma żadnej polityki historycznej. Kiedy w 2006 roku w Polsce opublikowano dokumenty o współpracy Baumana z KBW, zamieściłem tekst we „Frankfurter Algemeine Zeitung”. Wtedy napisały o Baumanie wszystkie ważne niemieckie gazety. W angielskim „The Gurdian” Bauman powiedział, co było niesamowite, że ścigał „polskich terrorystów”. Jak przyjechał do Niemiec, też wiedział co mówić, bo to przecież propagandysta stalinowski, więc powiedział, że ścigał antysemitów. Do dziś opluwa własne ofiary! Oceniał się jako socjalistę. A on jako stalinowiec prześladował socjalistów!

- Minister Kudrycka w uniżony sposób przeprasza Baumana, a szef konferencji rektorów polskich uczelni uznaje protest za niedopuszczalny. Wiemy, że zachodnie elity są unurzane w komunizmie. Czy w Polsce jest podobny problem? A może polskie elity odpowiadają na oczekiwania zachodu?

- Zachód na pewno jest wzorem i tym się kierują. Ja bym sobie życzył debaty: czy stalinowcy mają prawo wykładać na polskich uniwersytetach. Jeżeli Bauman mówi, że ścigał antysemitów czy terrorystów, to znaczy, że nie zrobił żadnego rachunku sumienia. Miejsce Baumana jest na ławie oskarżonych, a nie w panteonie polskich autorytetów.

rozmawiał: Krzysztof Świątek

wywiad ukazał się w najnowszym numerze "Tygodnika Solidarność"

Autor

Wspieraj uczciwe, wolne, polskie media. Subskrybuj! Wspieraj uczciwe, wolne, polskie media. Subskrybuj! Wspieraj uczciwe, wolne, polskie media. Subskrybuj!
W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...