W moim przekonaniu, katolicki charakter lubelskiej uczelni jest czymś niezwykle cennym i ważnym. Wszystko, co ten katolicki rys może w jakikolwiek sposób zaciemniać czy przysłaniać, jest nie do zaakceptowania

- mówi bp Wiesław Mering w rozmowie z Naszym Dziennikiem, odnosząc się do wyjaśnień rektora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego dotyczących wprowadzenia na uczelnię wykładu o gender.

Dyskusja uaktywniona w pewnym sensie po moim liście, w którym zwróciłem się do księdza rektora z szeregiem pytań, pozwoli, jak sądzę, stopniowo wiele rzeczy wyjaśnić. Pragnę jednocześnie zaznaczyć, że nigdy nie podejrzewałem KUL o to, że będzie propagował ideologię gender

- dodaje.

Jak podkreśla ks. biskup, jego obawy budzi środowisko, które ma się zajmować tym zagadnieniem, przy okazji powstawania nowego kierunku w Instytucie Filologii Polskiej. Ośrodek Brama Grodzka - Teatr NN znany jest ze współpracy m.in. z Krytyką Polityczną.

Żadna z prób tłumaczenia czy usprawiedliwiania tego faktu podjęta przez władze uczelni nie uspokaja niestety moich wątpliwości. Nie jestem pewien, czy zostaną wybrani właściwi ludzie. Mamy znakomitych specjalistów, którzy o zagrożeniach ideologii gender potrafią mówić w sposób kompetentny i właściwy. Gdybym wiedział, że właśnie taki naukowiec miałby prowadzić pod krytycznym kątem wykład z ideologii gender, nie miałbym żadnych wątpliwości ani obaw. Takiej pewności niestety nie mam. Kolejną sprawą, o której warto powiedzieć, jest kwestia przyznania się do błędu. Odnoszę wrażenie, że ten przedmiot był przygotowywany poza społeczeństwem katolickim

- wskazuje bp Mering. Zastrzega, że oczywiście uniwersytet nie ma obowiązku pytać każdorazowo o zgodę biskupów czy środowisk katolickich na wprowadzanie zajęć, ale uważa, że ta sprawa od początku prowadzona była niezręcznie.

Brakuje jednoznacznego stwierdzenia, że będzie to omówienie krytyczne, a nie indoktrynacja. Nie ma zgody na tezy głoszone przez gender, ponieważ jest to nurt jadowicie i skrajnie antychrześcijański. Tak groźnej, wytoczonej przeciwko naszej cywilizacji ideologii jeszcze nie było. Stanowi ona kompensację wszystkich najbardziej niebezpiecznych nurtów, z którymi mamy do czynienia od wielu dekad, a w sposób szczególny i zintensyfikowany od 1968 roku. Liczę na to, że środowisko KUL, które nie jest wcale jednolite, jeśli chodzi o ocenę wprowadzenia tego przedmiotu, wymoże na władzach, aby sprawa została wyjaśniona. Ufam, że uda się znaleźć ścieżkę, dzięki której zyskamy pewność, iż wykład będzie miał charakter krytycznej oceny zjawiska gender

- podkreśla przewodniczący Rady ds. Kultury i Ochrony Dziedzictwa Kulturowego Konferencji Episkopatu Polski.

Domyślam się, że trudno przyznać się do błędu i wycofać z zamiarów. Jednak w tej sytuacji jest to konieczne, aby oczyścić całą sprawę i nadać jej właściwy ton.

- dodaje, wskazując na niebezpieczeństwo wejścia w jakikolwiek układ ze szkodliwą ideologią.

Jest to niebezpieczny „flirt” ze złym duchem. Katolik nie może równocześnie popierać bieli i czerni, prawdy i fałszu. Nie da się połączyć w jedną sensowną całość takiego „tańca upiorów”. W swoich celach ideologia gender jest mroczna, zła i nieczysta i nie możemy wchodzić z nią w jakąkolwiek formę współpracy. Wyjście z tej niewygodnej być może dla władz uczelni sytuacji jest proste: przyznać się, że nie to było celem, że doszło do niezrozumienia intencji, i naprawić całą sprawę, formułując na nowo kształt wykładu.

Zapytany o skutki niekontrolowanego wprowadzenia na katolicką uczelnię takiego wykładu, stwierdza, że "skutki byłyby rozległe i bardzo niebezpieczne dla umysłów młodych ludzi pragnących poznać prawdę".

Uniwersytet, który rozmywa już samą decyzją o wykładzie tworzonym we współpracy z antykatolickimi ośrodkami swoją katolicką tożsamość, wprowadza w błąd swoich studentów i pracowników, jak również katolicką opinię publiczną. Powoduje niepokój i zamęt. Natomiast dążenie do prawdy, dobra i piękna zakłada wewnętrzny spokój, skupienie i pewność, że praca naukowa przebiega tak, jak powinna. Ponadto podjęcie takiej decyzji może prowadzić do głębokich podziałów w środowisku katolickim związanym z uczelnią. To, co jest katolickie, musi pozostać katolickie, nie możemy iść pod żadnym pozorem na układy ze złem. Mówili o tym bł. Jan Paweł II, Benedykt XVI i mówi obecnie Franciszek. Już święty Paweł poucza nas, abyśmy unikali nawet pozorów zła. W sytuacji, o której dyskutujemy już od kilku tygodni na łamach „Naszego Dziennika”, najwidoczniej musiał być jakiś pozór zła, skoro tak wielu ludzi wyraża głośno swoje wątpliwości i rozterki z nią związane. Dlatego teraz do władz KUL należy całą sprawę w sposób przejrzysty wyjaśnić i naprawić, aby obawy i zamęt ustąpiły miejsca prawdzie.

 

O wprowadzeniu gender na KUL także w najnowszym numerze tygodnika SIECI

 

mall, Nasz Dziennik