Od poniedziałku Zakład Ubezpieczeń Społecznych rozpoczyna wysyłanie do 16 mln pracujących Polaków list z informacją, ile wyniesie ich emerytura. Niestety nie będzie to satysfakcjonująca informacja.

Osoby, które liczą, że za 5, 10 czy 30 lat spędzą wakacje pod palamami na emeryckim wikcie, będą musiały się srogo rozczarować. Listy z ZUS o enigmatycznym tytule: "Informacja o stanie konta ubezpieczonego w ZUS według stanu na 31 grudnia 2012 r." nie pozostawiają złudzeń.

Z pierwszych wyliczeń wynika, że np. osoba obejmująca kierownicze stanowisko w dużym banku, która zarabia ok. 10 tys. zł może liczyć jedynie na 2,1 tys. zł na rękę. Natomiast 48-letnia lekarka, która może pochwalić się zarobkami w wysokości 7,1 tys zł może liczyć wyłącznie na 1,9 tys. zł brutto od ZUS.

Na wiele osób list z informacją o niskiej emeryturze może zadziałać jak kubeł zimnej wody. Zorientują się, że emerytura z ZUS to za mało, żeby przeżyć. Dlatego zdecydują się dłużej pracować

- mówi Bohdan Wyżnikiewicz z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.

Najwięcej powodów do zmartwień mają jednak przedsiębiorcy, przede wszystkim właściciele warsztatów samochodowych, salonów fryzjerskich i sklepów internetowych, którzy postawili na samozatrudnienie. Już dziś mają najniższe emerytury ze wszystkich grup zawodowych, którym ZUS wypłaca średnio 1500 zł brutto (dane na I kwartał 2012 r. - przyp. red.).

Wszystko przez niskie składki emerytalne, jakie płacą przedsiębiorcy. Przepisy przewidują bowiem, że samozatrudnieni mogą płacić składkę od 60 proc. średniego wynagrodzenia, nawet jeżeli zarabiają 50-60 tys zł. Co miesiąc płacą więc ok. 800 zł. Oczywiście przedsiębiorcy mogą płacić więcej, ale większość z nich tego nie robi.

Większe składki płaci tylko 2 proc. przedsiębiorców

- mówi Jeremi Mordasewicz, ekspert Lewiatana.

W listach z ZUS nie będzie jednak żadnej wzmianki o emeryturze minimalnej. Owszem, państwo przewidziało emerytury minimalne (dziś to ok. 830 zł brutto), ale wyłącznie dla osób, które miały minimalny staż pracy, który docelowo wynosi 25 lat dla kobiety i mężczyzny. Takim osobom będzie wypłacana emerytura minimalna,do której dopłaci państwo.

Co ciekawe, w listach nie ma wzmianki o naszym stażu pracy i o tym, czy już nabyliśmy prawo do emerytury minimalnej, czy jeszcze nie. Czyżby był to wyłącznie suchy komunikat, w którym ZUS daje do zrozumienia, że brakuje mu pieniędzy?

AM/Gazeta.pl