Żakowski: "Czy znajdziemy coś jeszcze w sprawie trotylu, co mogłoby podważyć nadzieję premiera Tuska, że sprawa jest zamknięta?” Seremet: "Nie spodziewam się tego"

Fot. wPolityce.pl, TVP Info
Fot. wPolityce.pl, TVP Info

Czy Andrzej Seremet tylko ryzykuje nadszarpnięcie własnego wizerunku prokuratora generalnego czy może wywiera jakiś wpływ na prowadzących smoleńskie śledztwo?

Zapytany przez Jacka Żakowskiego w TOK FM:

czy znajdziemy coś jeszcze w sprawie trotylu, co mogłoby podważyć nadzieję premiera Tuska, że sprawa jest zamknięta,

stwierdził:

Nie spodziewam się tego.

Premier może spać spokojnie. Szef polskich prokuratorów nie spodziewa się, by coś jeszcze znaleziono.

CZYTAJ WIĘCEJ: Tusk o komunikacie NPW: "Dzisiaj kończy się awantura trotylowa". I jeszcze: mam nadzieję, że przeproszą

To bardzo ciekawe, zwłaszcza w kontekście jego innej wypowiedzi z tej samej rozmowy. Jak od wczoraj wiadomo, na przełomie lipca i sierpnia śledczy pojadą na teren katastrofy. Okazuje się, że pobiorą tam kolejne próbki do badań pod kątem obecności materiałów wybuchowych. Seremet wyjaśnił:

W momencie, gdy pobierali wcześniej te próbki, z niektórych elementów, a konkretnie foteli, nie dało się w sposób właściwy ich zabezpieczyć, ponieważ była zbyt niska temperatura. Teraz temperatura jest odpowiednia, biegli zbiorą te próbki, przebadają je i wtedy wątek badań dotyczący samego wraku zostanie zakończony.

Po pierwsze – po co to jeszcze badać? Przecież z wypowiedzi wszystkich przedstawicieli władz i instytucji im podległych wynika jedno – jesteśmy pewni, że żadnego wybuchu nie było. Można odnieść wrażenie, że gdyby nie zainteresowanie i dociekliwość części rodzin ofiar i dziennikarzy, wielu czynności w tym śledztwie by nie wykonano.

Po drugie – skoro nie było na jesieni warunków atmosferycznych do pobierania próbek z foteli, to może pogoda mogła również wpłynąć na jakość 258 próbek, na których w polskim laboratorium materiałów wybuchowych nie wykryto (a przynajmniej na 24 z nich, bo jedynie o tylu zechciał opowiedzieć na konferencji prasowej płk Ireneusz Szeląg)? Może tu jest wytłumaczenie tej rozbieżności między wskazaniami spektrometrów a komunikatem śledczych po otrzymaniu sprawozdania CLK?

Po trzecie – czy słowa Seremeta „nie spodziewam się” o czymś nowym w sprawie trotylu mogą być jakąś wskazówką, jak mają się zakończyć kolejne badania? Pułkownikowie Szeląg i Artymiak uzasadniali na wczorajszej konferencji nieobecność (tradycyjną) prowadzących postępowanie prokuratorów m.in. tym, że mogliby oni być poddani presji ze strony dziennikarzy, a to mogłoby zaszkodzić śledztwu. Tłumaczenie to absurdalne. Ale czyż powyższa wypowiedź ich wszystkich przełożonego nie są właśnie takim naciskiem?

Pytanie zasadnicze brzmi – na ile poważnie traktować słowa Andrzeja Seremeta o katastrofie smoleńskiej? Po jego występie w „Wyborczej” w kwietniu 2012 r. można albo uznać go za kompletnego ignoranta nie mającego pojęcia o prowadzeniu badania katastrofy albo człowieka wiernie wypełniającego scenariusz najmilej widziany w Moskwie. We wspomnianym wywiadzie prokurator generalny zapytany, skąd ma pewność, że na pokładzie TU-154M nie miał miejsca wybuch, wypalił:

Rosjanie badali wrak i wybuch wykluczyli.

Z tej perspektywy cała jesienna i nadchodząca letnia wyprawa prokuratorów do Smoleńska rzeczywiście nie ma sensu.

CZYTAJ TAKŻE:

Logika prokuratury w sprawie trotylu opiera się na prostej sztuczce: na zasłonięciu kuchni całej operacji badania próbek

Uniki, pretensje do dziennikarzy i szczątkowe informacje. Wojskowa prokuratura nie chce, byśmy wiedzieli za dużo?

Panika prokuratorów rośnie. Gwałtowne zakończenie konferencji w ucieczce przed dociekliwymi pytaniami dziennikarzy. NASZA RELACJA z konferencji prokuratury wojskowej

mtp, PAP, TOK FM

 

 

 

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------

----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Polecamy wSklepiku.pl:"Maria i Lech Kaczyńscy In memoriam"

Album poświęcony parze prezydenckiej.
Na ponad 100 zdjęciach z krótkimi opisami, wzbogaconymi osobistymi wypowiedziami Marii i Lecha Kaczyńskich oraz bliskich im osób, oglądamy parę prezydencką w różnych sytuacjach: od czasów młodości w Sopocie, przez działalność opozycyjną, prezydenturę Warszawy, a potem Polski i odprowadzamy na miejsce wiecznego spoczynku.

 

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych