Tusk rozmawiał z szefem MSW o incydencie na wykładzie Baumana. "Nie można udawać, że nie ma o czym mówić"

Fot. PAP/Maciej Kulczyński
Fot. PAP/Maciej Kulczyński

Instytucje państwowe, w tym MSW, będą się starały twardo egzekwować prawo wobec takich zorganizowanych grup, jak ta narodowców, która w sobotę zakłóciła wykład prof. Zygmunta Baumana - zapowiedział premier Donald Tusk. Szef rządu rozmawiał o tym incydencie z szefem MSW.

Premier - który rozmawiał z dziennikarzami podczas poniedziałkowej wizyty w Elblągu - podkreślił, że potrzebna jest współpraca samorządów i prokuratury, by do tego typu wydarzeń nie dochodziło.

Jest najwyższy czas na poważną refleksję, jeśli chodzi o sędziów w Polsce; nie można udawać, jak niektórzy w Polsce, że jak ktoś niesie symbol swastyki, używa wulgarnych, brutalnych słów wobec polskich uczonych, że to jest lekkie wykroczenie albo że właściwie nie ma o czym mówić

– mówił premier.

Dlatego będziemy starali się wraz z MSW, ale także z innymi instytucjami państwa niezwykle twardo egzekwować prawo szczególnie wobec tak zorganizowanych grup, bo dzisiaj one mogą się wydawać jeszcze mało groźne, chociaż ja uważam, że to jest wstęp do poważnego nieszczęścia

– podkreślił szef rządu.

Dodał, że "jeśli ludzie w Polsce nie będą mogli ze sobą rozmawiać tylko dlatego, że ktoś ma inne poglądy i przyjdzie im krzyczeć, a później bić, to wtedy jest naprawdę poważny problem".

Dla mnie nie ma żadnego znaczenia, kto ma jakie poglądy. Jeśli będą chcieli narodowcy rozmawiać na uczelni o swoich prawach, o swoich poglądach, to nikt nie ma prawa zakłócać spotkania. Jeśli homoseksualiści będą chcieli (...) rozmawiać o swoich problemach, to można nie zgadzać się z nimi, ale nie można ryczeć, zakłócać takiego spotkania czy ubliżać komukolwiek

- dodał premier.

Podkreślił, że "każdy ma prawo do wygłaszania swoich poglądów, szczególnie na terenie uczelni, bo uczelnia jest po to, by ludzie mogli spokojnie rozmawiać".

Nikomu tego prawa nie można zabierać czy to jest homoseksualista, lewicowiec, nacjonalista, centrowiec

- powiedział Tusk.

Z kolei Sienkiewicz powiedział w TVN24, że wybiera się na rozmowę z prokuratorem generalnym Andrzejem Seremetem, by "uregulować zdolność wspólnego zwalczania" nacjonalistycznych ekstremizmów. Dodał, że trudno je zwalczać, gdy np. prokurator z Białegostoku uznaje swastykę za "znak pokoju".

Minister podkreślił, że problem takich ruchów narasta, choć z drugiej strony - mówił - "nie popadajmy w histerię, że Polska jest na krawędzi faszyzmu". Jednocześnie przyznał, że "prymitywizm, ksenofobię i rasizm nazywa się patriotyzmem; to nie ma nic wspólnego z Polską". "To nie są żadni patrioci" - podkreślił.

To rodzaj bandytyzmu, który trzeba zwalczać, bo oni raz krzyczą, a drugi raz biją

- powiedział o zakłócających wykład Baumana. Zdaniem ministra oni "używają Polski, a tak naprawdę ją kompromitują".

Zdaniem szefa MSW policja jest ostatnim elementem łańcucha w zwalczaniu tych zjawisk, którym na samym początku powinny przeciwdziałać inne instytucje i społeczności lokalne. Zwrócił uwagę, że we Wrocławiu zapleczem tych środowisk są piłkarscy kibole Śląska.

Miasto ma wpływ na politykę klubu i może wymuszać pewne zachowania, np. odbieranie wejściówek

- oświadczył Sienkiewicz. Doradził prezydentowi Wrocławia "właściwą współpracę" z wojewodą w całej sprawie.

svl, PAP

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...