Moce ludzkiego umysłu są ograniczone. Gdy zwracamy uwagę na pewne fragmenty świata, inne nam umykają. Ale mamy starożytny wynalazek: siłę abstrakcji. Możemy swą uwagę ukierunkować tak, by świadomie abstrahując od pewnych kwestii, skupić się na innych. By te wybrane dokładniej oświetlić.

Dzisiaj zwracam uwagę Czytelników na pewien wymiar naszej polskiej sytuacji, który został odsłonięty dzięki materiałom tygodnika „Wprost” (3-9 czerwca 2013) poświęconym aktywności Wojciecha Fibaka polegającej na „kojarzeniu” starszych, bogatych panów z paniami młodymi i znacznie uboższymi.

Abstrahuję od oceny postępowania Fibaka i redakcji „Wprost”. Nie będę też rozważał, czy i kto (np. któraś z tajnych służb lub wpływowy wróg Fibaka) dał naprowadzenie umożliwiające skuteczne przeprowadzenie prowokacji dziennikarskiej. Abstrahuję od tego, czy ten strzał w Fibaka został podyktowany zamysłem czysto dziennikarskim (jeśli o czymś takim w dzisiejszej Polsce w ogóle można mówić), czy jest częścią pewnej szerszej gry, której kształt jest przed nami ukryty.

Interesuje mnie coś innego, ale bardzo ważnego z socjologicznego punktu widzenia, coś co materiał „Wprost”, a w szczególności rozmowa redaktora naczelnego „Wprost” Sylwestra Latkowskiego z Fibakiem, nam odsłania. Staram się chłodnym okiem socjologia uchwycić i zinterpretować coś istotnego, co ta rozmowa ukazuje.

 

Matnia: proszę, obiecuję, stanę na głowie…

Oto cytaty z nagranej rozmowy:

„Ja współpracuję z ‘Wprost’, zawsze byłem do dyspozycji. (…) Z ‘Wprost’ współpracuję od lat, czy ma sens coś takiego puszczać? (…) Pana decyzja, ale ja bym prosił, ze względów wszystkich, że ja ogólnie jednak dużo dla Polski zrobiłem, chociaż na pewno mam jakieś wady. (…) Zawsze wszystkich łączę, zawsze wszystkich przedstawiam. (…) a co ja mogę zrobić, żeby to nie poszło? Obiecuję współpracę do końca życia. Jestem po prostu na pana łasce (…) No co ja mogę zrobić, że pan…? Co zaproponować? Cokolwiek pan chce, jakikolwiek inny materiał, nie wiem, może się okaże, że mogę zaproponować świat tenisowy, świat artystyczny, współpracę, wszystko. (…) Zawsze byłem gotów, a teraz będę tym bardziej. Mogę jakieś specjalne rzeczy robić, będzie miło, mogę mieć jakąś kolumnę, nie będę pobierać… (…) Więc jeśli mogę pana prosić. Ja też, gdyby do mnie ktoś dzwonił, o coś prosił, to też starałbym się… (…) Ja naprawdę stanę na głowie. W ogóle wszystko, co pan chce, żeby tylko to nie poszło, to byłbym bardzo zobowiązany. (…) Ja ze swej strony zapewniam współpracę na wszystkich frontach. Jakieś materiały, nie wiem, wyjątkowe, jakiekolwiek pan zamówi, mogę przeprowadzać na przykład jakieś wywiady dla was, naprawdę się wysilę, żeby jakoś z tego wyjść”.

To jest nasz materiał źródłowy. Materiał ten pokazuje, iż podczas tej rozmowy Fibak czuje się jak ktoś, kto znalazł się w matni. Ale negocjuje. Oferuje daleko posuniętą uległość. Współpracę do końca życia. Latkowski oferty nie przyjął i materiał się ukazał.

 

A teraz najciekawsze

Czy nie jest racjonalnym założenie, że rozmów tego typu, z przyłapanymi na kompromitującym zdarzeniu wpływowymi postaciami odbyło się już wiele? Że takie właśnie rozmowy co pewien czas odbywają niektórzy dziennikarze, naczelni, właściciele mediów, policjanci, prokuratorzy i – zwłaszcza - funkcjonariusze tajnych służb?

I czy nie jest racjonalnym założenie, iż niekiedy (zazwyczaj?) oferty osób w matni zostają pozytywnie rozpatrzone i kompromitującym sprawom biegu się nie nadaje?

Interesuje mnie zatem nie Fibak, nie Latkowski, ale wymiar socjologiczny takiego typu sytuacji. Jak wiele ich w III RP było? Jak często się zdarzają? Jak wiele spraw(ek) zostało przed opinią publiczną ukrytych – w tym znacznie poważniejszego kalibru.

To nie jest tylko matnia pewnej ilości poszczególnych osób. To nie chodzi tylko o zakres władzy redaktorów naczelnych, właścicieli mediów i szefów tajnych służb. Zakres władzy niemałej, zwłaszcza w warunkach ułomnego, ograniczonego pluralizmu mediów III RP. To może być matnia sporej części elit III RP. Sytuacja, która ma dalekosiężne, degradujące skutki społeczne.

 

Człowiek w matni działa?

W dzień po publikacji Latkowski gości w TVN:

„Dziękuję wam za odwagę. Gdy wczoraj pojawiła się publikacja, była masa telefonów z prośbami o udział w programach. Były stacje telewizyjne, które miały już zarezerwowane okienka na rozmowy. A nagle w pewnym momencie, o pewnej godzinie - lawina odmów. Tak jakby ktoś zadziałał, że wyciszamy problem, wyciszamy sprawę Wojciecha Fibaka” (cytat za Pudelek.pl).

Oto establishment III RP – świat wzajemnych przytrzymań, haków, przemilczeń.

Ile spraw media III RP już wyciszyły? Ile jest w trakcie wyciszania? Ile jeszcze zostanie wyciszonych? Uważnie przyglądając się sposobom rozmydlania tej sprawy uchwycimy kontury hakowych powiązań.

Świat elity III RP – z elitą w matni Polska nigdy nie odzyska godności.


Tekst ukazał się w tygodniku "Sieci". Polecamy felietony profesora Zybertowicza w kolejnych numerach.