Borusewicz czeka na ruch Ukraińców i zapewnia: „Sprawa wołyńska” nie będzie miała wpływu na stosunki polsko-ukraińskie

Fot. Wikipedia
Fot. Wikipedia

Tragedia wołyńska sprzed 70 laty, niezależnie od wyników ustaleń, do jakich dojdą historycy polscy i ukraińscy, nie wpłynie na stosunki między naszymi krajami, i Polska nadal będzie popierać europejskie dążenia swego wschodniego sąsiada. Zapewnił o tym marszałek Senatu RP Bogdan Borusewicz na międzynarodowej konferencji „Pamięć o XX wieku a współczesność. Ukraińskie spory o przeszłość”, zorganizowanej 21 czerwca w Warszawie przez Fundację im. Stefana Batorego.

Podjęcie sprawy tragedii wołyńskiej jest w pewnym stopniu polską reakcją na budowanie na Ukrainie, głównie zachodniej, pomników ku czci Stepana Bandery, UPA oraz innych osób i organizacji, budzących złe skojarzenia w naszym kraju

– powiedział Borusewicz.

Przypomniał, że po kilku spotkaniach prezydentów i „okrągłych stołach” z udziałem przedstawicieli różnych środowisk z obu krajów w ostatnich latach wydawało się, że sytuacja będzie normalizować i będzie można stopniowo wyjaśnić sporne kwestie we wzajemnych stosunkach. Tymczasem, zdaniem polityka, tak się nie stało, co więcej – kontakty i wymiana myśli jakby zamarły.

O ile w Polce dyskusje historyków nadal się toczą, co sprzyja poszerzeniu wiedzy na ten temat, a nawet nabraniu do niej dystansu, o tyle po stronie ukraińskiej tych działań nie ma i jest to wielka szkoda

– ubolewał marszałek Senatu. Przypomniał też, że ogłaszane w Polsce co 10 lat oświadczenia z okazji kolejnych rocznic zbrodni wołyńskiej są coraz ostrzejsze w tonie, toteż byłoby najlepiej, gdyby sprawą tą zechcieli się zająć przede wszystkim sami uczeni ukraińscy. Jednocześnie zaznaczył, że zagadnieniem tym grają politycy różnych nurtów w obu krajach, kierujący się najczęściej własnym interesem partyjnym.

Borusewicz zaznaczył, że niezależnie od tego, jakie będą dalsze losy dyskusji na temat zbrodni na Polakach na Wołyniu, polityka naszego kraju wobec jej wschodniego sąsiada nie zmieni się.

Będziemy nadal wspierać dążenia Ukrainy do włączenia się do struktur europejskich, widząc w niej ważnego sąsiada na Wschodzie

– zapewnił polski polityk. Nawiązując do Wspólnej Deklaracji na temat tragedii wołyńskiej, jaką w przyszłym tygodniu mają podpisać biskupi rzymsko- i greckokatoliccy z Polski i Ukrainy, zwrócił uwagę, że nie będzie tam zarzutów pod adresem państwa ukraińskiego, bo go wtedy jeszcze nie było, ale będą to oskarżenia wobec sprawców i współwinnych tych zbrodni.

Na zakończenie swej wypowiedzi B. Borusewicz wyraził nadzieję, że dyskusja polsko-ukraińska, która w ostatnich latach wyraźnie przygasła, obecnie znów się ożywi, do czego z pewności przyczyni się dzisiejsza konferencja.

W spotkaniu wzięli udział naukowcy polscy i ukraińscy. Witając wszystkich jego uczestników prezes zarządu Fundacji im. Batorego Aleksander Smolar przypomniał, że jest to kolejna tego rodzaju konferencja – ta w ub.r. była poświęcona związkom Ukrainy z Europą. Obecna zaś podejmuje refleksję nad ukraińską pamięcią narodową XX wieku.

Tematyka ta przewijała się przez wszystkie wystąpienia panelistów w pierwszej części spotkania. Wszyscy oni pochodzili z Ukrainy i mówili o sprawach swego kraju, w niewielkim tylko stopniu odnosząc się do sytuacji za granicą. Podkreślano, że jednym z głównych problemów tego państwa są ciągle jeszcze utrzymujące się tam różnice między regionami, zwłaszcza między jego częścią wschodnią, na ogół rosyjskojęzyczną, a zachodnią, ukraińskojęzyczną. Toteż niezwykle ważne jest wytworzenie się ukraińskiej tożsamości i samoświadomości narodowej.

Mówiąc o ciągle dużych wpływach rosyjskich, szczególnie na wschodzie, uczestnicy spotkania zwracali uwagę, że istnieje – niewielkie wprawdzie, ale jednak – niebezpieczeństwo rusyfikacji tego kraju. W tym kontekście przypomniano, że gdy na początku lat dziewięćdziesiątych Ukrainy uzyskała niepodległość, jego prezydenci reprezentowali różne wzorce państwowości. Leonid Kuczma dążył do połączenia i rzeczywistej integracji różnych regionów i zespolenia pamięci narodowej, Wiktor Juszczenko natomiast oparł swą wizję na trzech elementach: przeszłości i Kozaczyzny, Wielkiego Głodu w latach trzydziestych XX wieku oraz próbach godzenia weteranów II wojny światowej (czasy sowieckie) i walk o niepodległość kraju (banderowcy i inni). I o ile dwa pierwsze składniki dały pewne pomyślne wyniki, to ta ostatnia sprawa zakończyła się całkowitym niepowodzeniem.

Paneliści zwracali też uwagę, że tematyka historyczna, żywa w okresie prezydentury Juszczenki, choć nie był on historykiem, obecnie jest prawie nieobecna w dyskursie politycznym tego kraju. A jeśli nawet ktoś ją porusza, to niemal wyłącznie w celach doraźnych i w formie prowokacyjnej, w efekcie zamiast pamięci historycznej jest mitologia historyczna.

Uczestniczący w dyskusji w tej części spotkania B. Borusewicz wypowiedział się przeciw tworzeniu pamięci historycznej przez polityków, jest to bowiem zajęcie przede wszystkim dla historyków.

Druga część obrad skupiła się wokół tematu „Pamięć a relacje z sąsiadami”. Paneliści zwracali uwagę, że chociaż Ukraina graniczy z kilkoma państwami, to w praktyce w jej polityce zagranicznej i wewnętrznej istotną rolę odgrywają stosunki z Rosją i Polską, i w mniejszym stopniu z Węgrami, podczas gdy z pozostałymi sąsiadami: Białorusią, Słowacją oraz Rumunią i Mołdawią „nic się nie dzieje”.

Najważniejsze są oczywiście relacje z Rosją, która nie wyzbyła się dążeń do włączenia Ukrainy do strefy swych wpływów, choć – jak się wydaje – nie uważa jej już za państwo „tymczasowe”. O ile na Zachodzie kraju propaguje się bohaterów walki o niezależność kraju, często kontrowersyjnych, z Banderą na czele, o tyle na Wschodzie największą popularnością cieszą się Rosjanie: caryca Katarzyna, przedrewolucyjny premier Stołypin, Lenin i inni.

Stosunki z Polską nie są najważniejsze dla Ukrainy, szczególnie na wschodzie, ale co jakiś czas nabierają znaczenia jako przeciwwaga dla wpływów rosyjskich. Jeden z uczestników dyskusji podkreślił, że „sprawa wołyńska” w ogóle nie pojawiłaby się w tym kraju, gdyby nie Polska z jej stanowczymi żądaniami na ten temat.

svl, KAI

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...