Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła w środę wszczęcia śledztwa z zawiadomienia posłów Solidarnej Polski, którzy uznali, że wizyty ministra transportu Sławomira Nowaka w ekskluzywnym klubie to jego "korzyść osobista".

Prokurator wydał dziś decyzję o odmowie wszczęcia śledztwa w tym wątku. Uznał, że w tej sprawie brak jest znamion czynu zabronionego, czyli nie doszło do osiągnięcia korzyści przez ministra

- poinformowała PAP prok. Katarzyna Calów-Jaszewska, potwierdzając informację innych mediów.

Prokuratura uznała, że nie można twierdzić, by wizyty Nowaka w warszawskim klubie miały charakter inny niż towarzyski i ich celem była korupcja - nie uznano za korzyść osobistą ani majątkową możliwości darmowego wejścia do klubu i wypicia kilku drinków.

Decyzja jest nieprawomocna. Doniesienie w tej sprawie do prokuratury skierowali posłowie SP po lekturze publikacji tygodnika "Wprost" na temat kontaktów Nowaka z biznesmenami. Sam Nowak uznał artykuł tygodnika za "insynuacyjny" i wszczął przeciw pismu kroki prawne.

Lider SP Zbigniew Ziobro, informując o zawiadomieniu prokuratury, mówił miesiąc temu, że nie przesądza, czy doniesienia tygodnika są prawdziwe.

Możliwe, że minister Nowak wyjdzie z tej sprawy z tarczą

- zastrzegał, apelując zarazem o "gruntowne i rzetelne śledztwo".

"Wprost" napisał, że Nowak ma koleżeńskie układy z biznesmenami zarabiającymi na kontraktach z państwowymi firmami i doradzającymi PO. W publikacji opisano m.in. wizyty ministra w ekskluzywnym klubie w Warszawie, gdzie był zapraszany przez osoby związane ze spółką CAM Media. Według autorów artykułu firma dzięki kontraktom z państwowymi spółkami i instytucjami rządowymi zarobiła miliony złotych; z jej usług korzystało m.in. MSZ, Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, PGE, PKP, Poczta Polska, Ruch i Totalizator Sportowy.

Nowak w oświadczeniu zaznaczył, że nigdy nie ułatwiał ani nie pomagał w prowadzeniu biznesu, zdobywaniu zleceń lub kontraktów firmie CAM Media ani żadnej innej firmie.

Co do zegarków, które w artykule tak ekscytują autorów i mają być ilustracją moich niejasnych powiązań, chcę oświadczyć, że oddam je tygodnikowi +Wprost+, po cenach, które zadeklarował w artykule (...), a całkowity dochód z tej transakcji przeznaczę na wsparcie fundacji opiekujących się ofiarami wypadków drogowych

- napisał Nowak.

Prok. Calów-Jaszewska przypomniała w środę, że od miesiąca trwa śledztwo warszawskiej prokuratury okręgowej w sprawie podania nieprawdy w oświadczeniu majątkowym ministra Nowaka.

Chodzi o nieujawnienie w oświadczeniu majątkowym posiadania zegarka o wartości powyżej 10 tys. zł i leasingowania samochodu volvo. Śledztwo powierzono do prowadzenia Centralnemu Biuru Antykorupcyjnemu - na razie prokuratura nie ujawnia wyników postępowania.

Nowak oświadczył przed miesiącem, że z zadowoleniem przyjął decyzję o wszczęciu śledztwa, bo pozwoli ono "w sposób bezstronny i definitywny wyjaśnić sprawę".

Liczę, że prokuratura ostatecznie oczyści mnie z kłamliwych i insynuujących zarzutów (...). Moją intencją nigdy nie było ukrywanie stanu majątkowego

- podkreślił.

Premier Donald Tusk pytany o sprawę przed miesiącem zapewniał, że CBA pilnie zbada kwestię ewentualnych relacji Nowaka z firmami zarabiającymi na państwowych kontraktach.

Nigdy nie ukrywałem faktu posiadania zegarka, w przeciwnym razie bym go nie nosił. Celem oświadczeń majątkowych jest weryfikacja majątku osób publicznych pod kątem ukrywania majątku, a nie jego publicznej prezentacji

- wskazał Nowak w oświadczeniu. Dodał, że w zeszłym roku jego żona, która prowadzi praktykę lekarską, wzięła nowy samochód w leasing na własny gabinet.

Zatem samochód jest przedmiotem leasingu i nie jest naszą własnością, ponieważ formalnie jego właścicielem jest bank

- zaznaczył minister.

Pełnomocnik Nowaka mec. Roman Giertych w ramach wniosku do sądu o zabezpieczenie powództwa chciał 30 mln zł na spodziewane przez niego przeprosiny, które wydawca "Wprost" musiałby wykupić w różnych mediach. Kilka dni po ujawnieniu w maju, że Nowak chce zabezpieczenia powództwa, minister oświadczył, że wycofuje się z tego wniosku.

źródło: PAP/Wuj