Niedawno minęła 130. Rocznica pierwszego wydania „Trylogii” Henryka Sienkiewicza. To doskonała okazja, aby podjąć – także we współczesnym pokoleniu jego czytelników – refleksję nad twórczością powstałą „ku pokrzepieniu serc” w trudnym dla Polski okresie zaborów.

Czy była to twórczość naiwna? Henryk Sienkiewicz uprawiał „propagandę sukcesu”? A może raczej przypominał o tym, co niezmienne, co stanowi rdzeń naszej  tożsamości i na czym w każdych warunkach możemy zacząć odbudowywać Polskę? Współcześni nobliście krytycy używali argumentów merytorycznych, czy też może po prostu kierowała nimi zazdrość? Jakim człowiekiem był Sienkiewicz? Bujał w obłokach, czy raczej był twardym pragmatykiem? Próbę odpowiedzi na te i wiele innych pytań podejmujemy na łamach czerwcowego numeru miesięcznika „Sieci Historii”.

Pierwsze pokolenie czytelników Trylogii powstającej na bieżąco od 1884 r. przeżyło kolejną klęskę insurekcyjną, w której szlachetni marzyciele (powstańcy niosący sztandary z Orłem, Pogonią i Archaniołem) zostali pokonani przez rosyjskie wojska, a często (szczególnie na Kresach Południowo-Wschodnich) przez miejscowych „czabanów”, „czerń” i „hultajstwo”, jak o ich XVII-wiecznych przodkach mówił – ustami kniazia Jaremy Wiśniowieckiego – Henryk Sienkiewicz. Doświadczenie powstania styczniowego zamroziło marzenia i wprowadziło potomków polskiej szlachty (ziemiaństwo i inteligencję) w stan destrukcyjnego de facto realizmu politycznego. W ten świat, w którym zabroniono nam mieć marzenia o Niepodległej, wszedł Henryk Sienkiewicz ze swoim słowem. Stał się wychowawcą „pokolenia niepokornych”, które wywalczyło z czasem Polskę Odrodzoną – wbrew światu, który jeszcze w 1914 r. nie widział „sprawy polskiej”.

- pisze w słowie wstępnym do czerwcowego numeru redaktor naczelny „Sieci Historii”. Prof. Jan Żaryn wspomina własne początki lektury dzieł Sienkiewicz i żywe emocje, jakie w najmłodszych – ale także w tych nieco starszych – czytelnikach wzbudzało śledzenie losów bohaterów „Trylogii”:

Jeszcze moje pokolenie czytało Sienkiewicza od dziecka. W moim przypadku to mama czytała nam (gdy mieliśmy ze starszą nieco siostrą Joasią niewiele lat) najpierw „Quo Vadis”, pomijając sceny zbyt okrutne lub burzące dziecięcą wrażliwość. Mieliśmy w domu pięknie oprawiony egzemplarz „z dwudziestoma heliograwurami według obrazów Piotra Stachiewicza”. A potem przyszła kolej na Trylogię, również – za pierwszym razem – czytaną przez mamę. I pamiętam, gdy docieraliśmy do sceny śmierci Longina Podbipięty, także starsze rodzeństwo (wówczas ponad 20-letnie) po cichu zbliżało się do naszych łóżek, by rzewnie zapłakać. A potem mama opowiadała, jak jej babka, czytając Sienkiewicza w odcinkach, wysyłała listy do pana Henryka, pisząc, że jak jeszcze i Skrzetuskiego uśmierci, to pożałuje. Nie uśmiercił! Wzrastałem z Sienkiewiczem i jego Trylogią. Czego i wam, najmłodsi czytelnicy „Sieci Historii”, z całego serca życzę.

Prof. Jan Dzięgielewski w eseju „Wierni i niewierni synowie Rzeczypospolitej” podkreśla z kolei kunszt Henryka Sienkiewicza jako historyka, jego warsztat, jak również umiejętność wniknięcia w złożoność rzeczywistości siedemnastowiecznej Rzeczypospolitej:

Wydaje się jednak, iż oddziałujące na emocje przedstawienia bitew, obrony Zbaraża, pochodów wojsk czy porywające przygody głównych bohaterów literackich, przesłoniły niemal całkowicie historiozoficzne rozważania Sienkiewicza na temat źródeł rozwoju oraz kryzysu Rzeczypospolitej, a także jej stanu cywilizacyjnego u progu wojen połowy XVII w. Są zaś one niezwykłej wagi. Historiozoficzne rozważania Sienkiewicza dowodzą, że wybitny powieściopisarz odznaczał się nie tylko doskonałą znajomością staropolskich źródeł, ale też i wyjątkową intuicją, która wiele kwestii pozwoliła mu ująć chyba bardziej trafnie, niż badaczom tamtych wydarzeń z cenzusem naukowym

– wskazuje prof. Jan Dzięgielewski.

Nowy numer „Sieci Historii” dostępny w kioskach już od 20 czerwca. Cena: 4,90 zł (wersja bez filmu) lub 9,90 (wersja z filmem „Kwatera >>Ł<<” Arkadiusza Gołębiewskiego).