Tak jak po Marszu Niepodległości w roku 2011 rzuciłem hasło, że ten marsz idzie dalej, tak dziś po Kongresie Ruchu Narodowego mogę tylko powtórzyć w podobnym tonie, że ten kongres to jest prawdziwy początek długiego marszu jaki czeka Ruch Narodowy.

Praca którą wykonaliśmy przez ostatnie 2 lata przynosi efekty. Tworzy się naprawdę szeroki ruch, który przyciąga do siebie coraz więcej różnych środowisk. Takich które już podpisały się na kongresie pod Deklaracją Ideową Ruchu Narodowego i kolejne, które wyraziły chęć podpisania się pod tą Deklaracją. Tworzy się więc siła, która za jakiś czas będzie wywierała realny wpływ na kierunki polityki prowadzonej  w naszym kraju.

Dla jednych Ruch Narodowy jest „rodzącym się faszyzmem”, dla innych siłą, która „rozbija prawicę”, a tymczasem Ruch Narodowy idzie swoją własną drogą, która nie ma nic wspólnego ani z faszyzmem, ani z rozbijaniem prawicy. Setki młodych ludzi, którzy pojawili się na I Kongresie Ruchu Narodowego to jest właśnie odpowiedź jakim ruchem jest Ruch Narodowy. To jest ruch młodych ludzi, również środowisk patriotycznych, które nie odnajdują swoich reprezentantów wśród obecnej elity politycznej III RP, a raczej nie odnajdują tej siły społeczno-politycznej, która reprezentowałaby ich wizję Polski. Wizję Polski niepodległej i suwerennej, Polski szanującej wolność i Polski nie wysyłającej swoich obywateli na emigrację.

Dlatego też na kongresie w przemówieniach liderów Ruchu wybrzmiało m.in. takie hasło jak wypowiedzenie Traktatu Lizbońskiego. Hasło ważne właśnie ze względu nie tyle na zachowanie niepodległości, bo tę już - w sposób niedostrzegalny, ewolucyjny - utraciliśmy, ale ze względu na odzyskanie tej niepodległości. Jeżeli Polska chce podejmować suwerenne decyzje, jeżeli Polacy chcą być gospodarzami w swoim kraju to ten traktat wypowiedzieć trzeba, a nie udawać, że postępująca unia polityczna Europy - którą podpisanie Traktatu Lizbońskiego przyspieszyło - i ostateczne osadzenie stolicy tej Europy w Berlinie, leży w naszym interesie.

Obecne „elity” III RP nie są zainteresowane zmianą tego stanu rzeczy. Mniejsza o to dlaczego nie chcą Polski niepodległej i suwerennej. Ważniejsze jest to, że Ruch Narodowy staje się alternatywą, poważną siłą, która chce dokonać rewizji w prowadzeniu dotychczasowej prounijnej polityki przez obecny polityczny establishment.

Innym ważnym akcentem, który mocno wybrzmiał na Kongresie jest postulat zawarty w Deklaracji Ideowej Ruchu Narodowego, postulat „Wolności gospodarowania”. Od „lewa” do „prawa” wmawia się nam, że mamy w Polsce wolny rynek, że mamy tzw. gospodarkę wolnorynkową. Tymczasem z punktu widzenia drobnego przedsiębiorcy mogę stwierdzić, że jest to jedna wielka ściema. Opisałem to zresztą na tym portalu w kontekście własnych doświadczeń prowadzenia niewielkiego interesu w tekście „Odzyskać wolnorynkowców. Mówienie o tym, że w Polsce mamy gospodarkę wolnorynkową, jest zwyczajnym kłamstwem". Nadmiar prawa, nadmiar koncesji, urzędów kontrolnych, roszczeń finansowych ze strony państwa wobec przedsiębiorców sprawia, że nie możemy mówić o tym, że mamy dziś w Polsce wolność gospodarowania. Mamy raczej obraz gospodarki oddanej do dyspozycji obcego kapitału, który bynajmniej nie jest zainteresowany, jak nam to wmawiano przez lata, inwestowaniem i tworzeniem nowych miejsc pracy, tylko jest zainteresowany drenażem naszych kieszeni. Dlatego nie przybywa w Polsce pracowników, tylko przybywa kredytobiorców. Państwo zaś działa nie w interesie swoich obywateli tylko w interesie wielkich międzynarodowych korporacji i instytucji finansowych. I dlatego to, że na kongresie tak duży akcent został postawiony na wolność gospodarowania i na to, aby wreszcie we własnym kraju bogacili się Polacy, a nie tylko wielkie międzynarodowe korporacje i instytucje finansowe, jest bardzo ważnym i mocnym głosem, który stoi w kontrze wobec tego co dziś mają do zaproponowania Polakom partie parlamentarne.

Michał Karnowski w mocno krytycznym tekście pod adresem Ruchu Narodowego napisał jedną ważną rzecz:

Ruch Narodowy wszedł na scenę polityczną. To fakt. I to jest powód do pewnej dumy dla autorów tego przedsięwzięcia, barierę niebytu przekroczyć bowiem najtrudniej. Narodowcom to się udało, ba, dostali nawet kilkudniowy festiwal w mediach. Nawet stacje głównego nurtu poświęciły im dużo czasu, w tonie w miarę neutralnym.

Nie znaczy to jednak, że teraz będzie im łatwiej. Teraz będzie jeszcze trudniej. Bo choć determinacja, drapieżność, wiara w siebie to czynniki w polityce ważne, to jednak nie wystarczające. Potrzebne jest także zaplecze, mądre przywództwo, wytrwałość i sporo szczęścia.

Praca której efektem był Kongres Ruchu Narodowego to jest kilka ładnych lat przepracowanych przez młodych liderów Ruchu Narodowego w strukturach ONR i Młodzieży Wszechpolskiej. To są również ich doświadczenia wyniesione z tej działalności. To są również doświadczenia starszych liderów Ruchu, którzy włączyli się w jego budowę. I wszyscy zdajemy sobie sprawę, że „Teraz będzie jeszcze trudniej.” I to nie ze względu na to, że będzie nas czekało więcej pracy, ale ze względu na odpowiedzialność jaka na nas spada. Na pokładane nadzieje jakie już wielu w Ruchu Narodowym pokłada.

Na jesieni przed Ruchem Narodowym kolejne duże wyzwanie. Organizacja konwencji wojewódzkich podczas których poprzez wewnętrzne referendum zapadnie decyzja czy Ruch Narodowy ma wyłonić  z siebie komitet wyborczy i wystawić kandydatów do Parlamentu Europejskiego. Tak więc praca wre, Ruch Narodowy idzie dalej.