Z napisaniem tego tekstu nosiłem się pewien czas. Nie chciałbym atakować posła Wiplera personalnie, bo go osobiście nie znam, dziwi mnie jednak pewna łatwość z jaką część warszawskich środowisk centroprawicowych, jak i czołowi komentatorzy sceny politycznej z prawej strony próbują uzasadnić jego działanie za pomocą niezbyt logicznych argumentów.
Mam wrażenie, że Przemysław Wipler dla części centrowego elektoratu był dotychczas uosobieniem nadziei na to, że można mieć w miarę zachowawcze, propaństwowe poglądy polityczne i nie być przy tym zupełną ofermą życiową. Po drugie, popieranie Wiplera w ramach PiS dawało możliwość wsparcia partii innej niż PO, przy jednoczesnym sprzeciwie wobec niepopularnego wśród tzw. warszawki kierownictwa PiS. W wyposzczonym od 2007 r. środowisku warszawskich centrystów obie te cechy nadawały osobie Przemysława Wiplera pewnego uroku. Być może tym właśnie afektem należałoby tłumaczyć komentarze mówiące o rzekomych różnicach ideowych, które po prostu wypchnęły posła Wiplera z PiS (liberalizm ekonomiczny wobec zarzucanego PiS socjalizmu).
Doświadczenie polskiej sceny politycznej pokazuje jednakże, że do podobnych rozłamów dochodzi przede wszystkim ze względów osobistych: prestiżowych i koniunkturalnych, rzadko ideologicznych. Prawdopodobnie ostatnim z polityków, który rzeczywiście odszedł z partii ze względu na przekonania, świadomie skazując się przy tym na marginalizację był w 2007 r. Marszałek Sejmu Marek Jurek. Prawie wszystkie inne znane przypadki ostatnich lat dotyczyły przede wszystkim albo urażonej próżności, albo ambicji i parcia na szkło, ewentualnie chęci przedłużenia kariery politycznej w partii aktualnie mogącej zapewnić mandat poselski. Niestety, zdarzają się także i przypadki odwrotne, kiedy to pryncypia nakazywałyby posłom natychmiast opuścić rodzimą partię, jednakże ze względów koniunkturalnych w niej pozostali. Tu najbardziej aktualnym przykładem jest frakcja konserwatyzmu bezobjawowego w PO.
Szanując inteligencję Przemysława Wiplera nie można podejrzewać, że kandydując z list PiS do Sejmu dwukrotnie w 2005 i w 2010 r. nie znał programu ekonomicznego tej partii lub sądził, że uda mu się zarazić prezesa Kaczyńskiego własnym korwinizmem. Do Sejmu dostał się jednak z listy PiS, bez której parlament oglądałby raczej tylko w telewizji i żadne tłumaczenia tego nie zmienią. Czytelnikom utyskującym na ordynację proporcjonalną odpowiem od razu, że nawet przy zastosowaniu jednomandatowej, większościowej ordynacji wyborczej, uzyskane w ostatnich wyborach pięć tysięcy głosów raczej nie zapewniłoby Przemysławowi Wiplerowi mandatu poselskiego. Wygłaszane półtora roku po objęciu z ramienia PiS mandatu posła opowieści o nowoodkrytych różnicach ideologicznych należy raczej włożyć między bajki. Dziwi jedynie fakt powtarzania tychże przez szanowanych prawicowych publicystów i komentatorów.
W przychylnych komentarzach pojawiały się też kilkukrotnie głosy dotyczące niezrealizowanych ambicji posła, które po prostu przesądziły o jego rozwodzie z PiS. O ile zgadzałbym się z tezą, że rzeczywiście poszło o ambicje, należy postawić pytanie, czy były one uzasadnione. Co takiego jeszcze musiałoby w ciągu pierwszego roku działalności publicznej zaoferować Prawo i Sprawiedliwość świeżo upieczonemu posłowi z Warszawy (przypominam: pięć tysięcy głosów), żeby sprostać jego rosnącym oczekiwaniom? I tak mam wrażenie, że w walucie którą politycy lubią najbardziej, czyli występami telewizyjnymi władze partyjne obdarowywały posła Wiplera nadzwyczaj hojnie, o ile nie wręcz na wyrost. Można wręcz przypuszczać, że przesądziło to o jego dalszych krokach.
Równie nietrafnymi wydają się także komentarze ubolewające nad stratą posła Wiplera i ciosem zadanym Prawu i Sprawiedliwości, zawężającemu w ten sposób swoją bazę społeczną. Tu z kolei doświadczenie III RP uczy, że osób inteligentnych i działających podobnie będzie się zgłaszało do PiS z dnia na dzień coraz więcej, zwłaszcza że wraz z rozkładem PO, to w PiS widać szanse na załatwienie sobie kariery publicznej lub intratnej posady. Tego rodzaju środowiska zbudują się niestety same wokół każdego ośrodka władzy.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/159497-mity-na-temat-odejscia-wiplera-z-pis-wyglaszane-opowiesci-o-nowoodkrytych-roznicach-ideologicznych-nalezy-raczej-wlozyc-miedzy-bajki
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.