Rolnik "zastraszany" przez policję: "Nie czuję się winny, uważam, że walczę w słusznej sprawie. Jestem dyskryminowany przez resort". NASZ WYWIAD

Fot. Marcin Bielecki/PAP
Fot. Marcin Bielecki/PAP

Odmówiłem składania zeznań. Będę zeznawał dopiero przed sądem. Nie czuję się winny, uważam, że walczę w słusznej sprawie. Jestem dyskryminowany przez ministerstwo rolnictwa, ponieważ ustalenia, jakie są zawierane z rolnikami nie wchodzą w życie

- mówi portalowi wPolityce.pl Robert Tarnowski, jeden z przesłuchiwanych dzisiaj rolników z Pyrzowic.

Rolnicy, którzy w zeszłym tygodniu zablokowali drogę krajową nr 3, złożyli dziś wyjaśnienia w komendzie policji w Pyrzycach (Zachodniopomorskie). Ich zdaniem nie są realizowane ustalenia z początku roku dotyczące obrotu ziemią rolną. Przed komendą powiatową w Pyrzycach rano pojawiło się kilkanaście ciągników, którymi przyjechali rolnicy. Wśród nich byli także rolnicy, którzy nie brali udziału w proteście, ale chcieli wesprzeć kolegów.

WIĘCEJ O SPRAWIE CZYTAJ NA PORTALU WPOLITYCE.PL

 

wPolityce.pl: Policja dopiero wczoraj wieczorem doręczyła panu wezwanie na przesłuchanie, które odbyło się dzisiaj. Dlaczego funkcjonariusze działali w ten sposób? Czy próbowali to jakoś wytłumaczyć?

Robert Tarnowski: Nie mam pojęcia. W momencie, gdy dostałem zawiadomienie przebywałem w gospodarstwie kilkanaście kilometrów od miejsca mojego zamieszkania. Było to ok. godz. 19, a wezwanie dostałem na 8.30 następnego dnia.

 

Podobno na zawiadomieniu widniał pan jako „sprawca wykroczenia”...

Tak, to prawda. W tej roli zostałem wezwany na przesłuchanie. Nie rozumiem, skąd w ogóle taka procedura! Od kiedy to policjanci robią za listonoszów? Przecież każdy ma swoje życie, coś planuje na rano...

 

Jak wyglądało przesłuchanie?

Odmówiłem składania zeznań. Będę zeznawał dopiero przed sądem. Nie czuję się winny, uważam, że walczę w słusznej sprawie. Jestem dyskryminowany przez ministerstwo rolnictwa, ponieważ ustalenia, jakie są zawierane z rolnikami nie wchodzą w życie. Co mamy robić? Wyjeżdżać za granicę? Ja nie chcę tego robić, tu się urodziłem, tu chcę pracować, tu chcę powiększać moje gospodarstwo. Nie chcę jednak, żeby przeszkadzał mi w tym resort.

 

Agencja Nieruchomości Rolnych przekonuje, że zmiany mają na celu „uspołecznienie trybu rozdysponowania gruntów rolnych na przetargach ograniczonych oraz uszczelnienie systemu sprzedaży ziemi”. Podobno przysłuży się to rolnikom indywidualnym...

Bzdura. Walczyliśmy o kryteria do przetargów ofertowych i przez 2 miesiące nie było żadnego odzewu. Po naszym wyjeździe nagle znalazły się kryteria. Tyle, że wszystko wygląda zupełnie inaczej niż było to określone w naszych ustaleniach. Podobne przypadki można mnożyć. Jako przykład podam spółkę Obojno, która w 2012 roku podpisała umowę wyłączającą 30 proc. z 846 hektorów. Co się stało?  Wyłączyli tylko na papierze, a praktyka wyglądała zupełnie inaczej. Zasłaniali się aneksem o którym nikt nie słyszał... Tym sposobem to spółka obsiewa grunty, a nie rolnicy.

 

Ile osób zostało dzisiaj przesłuchanych?

Z informacji, jakie posiadam wynika, że zawiadomienia otrzymało 11 osób. Przypuszczam jednak, że otrzymają je kolejne osoby.

 

Mogą państwo liczyć na wsparcie innych rolników. Czy to okoliczni mieszkańcy?

Nie tylko. Pojawili się rolnicy z różnych miejscowości, którzy brali udział we wcześniejszej blokadzie. Wieści szybko się rozeszły i koledzy postanowili nam pomóc. Trudno się dziwić. W tym przypadku mamy z ewidentnym poleceniem z góry, które może dotyczyć wszystkich rolników.

 

Jakie polecenie?

Takie, które ma na celu zastraszenie ludzi i zniechęcenie ich do dalszych protestów: mandatem, karą czy pozwem do sądu. To typowa nagonka narzucona z Warszawy. Przecież takiej akcji nie wymyśliła komenda w Pyrzycach.

 

Podobno już szykują się państwo do kolejnego protestu...

Tak, 14 czerwca w Szczecinie odbędzie się kolejny protest. Planujemy blokadę kolejnej drogi – 10. od strony Bydgoszczy i Poznania. Zobaczymy, co włączą się do akcji nasi koledzy z tych stron. Na pewno udział wezmą rolnicy z okolic Pyrzyc i Stargardu, liczymy również na udział rolników z okolicy Koszalina i Kołobrzegu.

 

Dlaczego zdecydowali się państwo akurat na ten środek?

Bo po prostu mamy dość tej farsy! Rządzący liczą, że sobie pojeździmy i przestaniemy. Tyle, że nikt, z premierem na czele, nie próbował porozmawiać z nami o tej sprawie. Gdy był tu minister Piechociński miał czas tylko dla „salonów”, ale dla rolników już nie. Ten przykład pokazuje arogancję  tej władzy. Platforma Obywatelska, która otrzymała w tych stronach sporo głosów nie liczy się z interesem swoich wyborców.

 

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Aleksander Majewski

 

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...