Krzysztof Szwagrzyk: Dwadzieścia trzy lata od upadku komunizmu Polska szuka swoich bohaterów

Fot. IPN
Fot. IPN

Wieczorem 1 marca 1951 r. w Więzieniu Mokotowskim w Warszawie wykonano egzekucję na siedmiu oficerach IV Zarządu Głównego WiN-u. Co kilka minut etatowy egzekutor strzelał w potylice kolejno przyprowadzanych na miejsce kaźni skazańców. W jednym przypadku dla pewności strzelił dwa razy.

Skrwawione ciała załadowano na samochód i wywieziono na odległy skraj wojskowego Cmentarza Powązkowskiego. Pod osłoną nocy zwłoki wrzucono do przygotowanego wcześniej dołu i pospiesznie wyrównano naruszony kopaniem teren. Nazwisk straconych nie odnotowano w żadnej dokumentacji cmentarnej.

Kilka lat później pole, na którym grzebano ofiary terroru komunistycznego, przykryto metrową warstwą ziemi i gruzu. W latach 1962-1984 obszar dawnej kwatery więziennej przeznaczono do pochówków osób zasłużonych dla „władzy ludowej”, a na jedynym zachowanym skrawku zlikwidowanego pola urządzono cmentarny śmietnik.

Przez kilkadziesiąt kolejnych lat rodziny zamordowanych poszukiwały informacji o miejscu spoczynku swoich bliskich, natrafiając stale na szczelny, stworzony przez totalitarne państwo mur milczenia.

Łączka

Ze strzępków zgromadzonych wiadomości i nielicznych archiwaliów wyłaniał się powoli kształt położonego pod murem cmentarnym tajemniczego pola, wydzielonego wiosną 1948 r. na wyłączne potrzeby UB i podległego mu więziennictwa. Według dokonującego na nim pochówków funkcjonariusza, więzienna nekropolia miała się składać z sześciu rzędów zamykających się wymiarami czworoboku o wymiarach 20 x 20 x 26 x 39 m.

Wykonujący swoje czynności nie sporządzał żadnych planów pozwalających na identyfikację poszczególnych grobów, natomiast doły pod mające nastąpić pochówki przygotowywane były w różnych miejscach kwatery „Ł” (Łączki), bez zachowania chronologii zgonów. Łącznie, w latach 1948-1956 pochował tam blisko trzystu zastrzelonych i powieszonych, z których ogromną większość stanowili więźniowie polityczni.

Fotografie lotnicze

Wiarygodność zeznań strażnika z mokotowskiego więzienia zweryfikowała analiza przechowywanych w Centralnym Archiwum Wojskowym w Warszawie-Rembertowie fotografii lotniczych Warszawy z lat 1951-1955. Wykonane przed laty przez wojskowych specjalistów bezcenne kadry utrwaliły obrazy miejsca będącego jedną z najlepiej strzeżonych tajemnic systemu komunistycznego w Polsce. Daleko od innych kwater, wzdłuż muru więziennego biegną słabo widoczne rzędy starego pola więziennego. Pięć, może sześć rzędów niekiedy nachodzi na siebie. Prostopadle do nich widoczny jest kolejny, tworzący z poprzednimi kształt przypominający literę „L”, z pogrubioną pionową linią. Czasem sekwencja pochówków nagle kończy się, by po kilkunastu metrach pojawić się ponownie. Nałożenie na siebie fotografii lotniczych i współczesnych zdjęć satelitarnych pozwala na precyzyjne zakreślenie dawnego pola więziennego, obejmującego obecnie kwatery „Ł”, „ŁII” oraz częściowo „M” i „MII”.

Zbieranie informacji

Przygotowania do prac ekshumacyjnych na „Łączce” trwały wiele miesięcy. Skrupulatnie gromadzono wszelkie informacje pozwalające na identyfikację poszukiwanych szczątków. Przy straconych 1 marca 1951 r. było ich niemało: Józef Batory, lat 35, wzrost 175 cm, brak czterech zębów; Franciszek Błażej, lat 44, brak danych o wzroście i stanie uzębienia; Karol Chmiel, lat 40, wzrost 162 cm, brak dwóch zębów, Łukasz Ciepliński, lat 43, wzrost 165 cm, pełne uzębienie; Mieczysław Kawalec, lat 37, wzrost 176 cm, brak czterech zębów, Adam Lazarowicz, lat 44, wzrost 172 cm, liczne braki w uzębieniu; Józef Rzepka, lat 35, wzrost 171 cm, brak jednego zęba.

W procesie organizacyjnym największej w Polsce ekshumacji ofiar komunizmu szczególnego charakteru nabrała relacja jednego z więźniów mówiąca o płk. Cieplińskim, który świadom postępowania władz ze zwłokami więźniów, miał przed egzekucją wziąć medalik do ust. Przy założeniu, że akurat zimą z 1950 na 1951 r. zachowano chwilowo sekwencję pochówków, kilka metrów od siedmiu członków kierownictwa IV Zarządu Głównego WiN-u pogrzebano czterech oficerów Okręgu Wileńskiego AK: ppłk. Antoniego Olechnowicza, ps. Pohorecki, rtm. Zygmunta Szendzielarza, ps. Łupaszko, kpt. Lucjana Minkiewicza, ps. Wiktor i por. Henryka Borowskiego, ps. Trzmiel, straconych 8 lutego 1951 r. Z drugiej strony, dwa groby za nimi powinien być pochowany kpt. Gracjan Fróg, ps. Szczerbiec – dowódca III Wileńskiej Brygady AK, zastrzelony 11 maja tego roku. Ten ostatni miał mieć przy sobie w chwili śmierci srebrny medalik na łańcuszku ukryty w połach marynarki.

Ekshumacja

31 lipca 2012 r. – rozpoczęcie ekshumacji. 6 sierpnia (poniedziałek) – założenie sondażu „D”. W jamie grobowej nr 35 odkrycie szczątków trzech mężczyzn. Następnego dnia liczba znalezionych wzrasta do sześciu. Oczekiwanie w napięciu na szczątki nr 7, w tym jedne z medalikiem w okolicach czaszki. 8 sierpnia – koniec eksploracji jamy grobowej usytuowanej tuż pod pomnikiem „Niewinnie straconym w Warszawie 1944-1956”. Ostateczne podsumowanie: ośmiu mężczyzn uśmierconych „metodą katyńską” strzałem w potylice.

13 sierpnia (poniedziałek) – odkrycie drugiego grobu zbiorowego oznaczonego w dokumentacji archeologicznej numerem 19. Wzrastają szanse na odnalezienie ludzi, których data śmierci legła u podstaw ustanowienia Święta Narodowego „Dnia Pamięci o Żołnierzach Wyklętych”. W położonej kilka metrów dalej jamie grobowej nr 19 leżą silnie zerodowane szczątki dziewięciu mężczyzn. Stan zachowania kości, pokrytych na dużej przestrzeni białym nalotem uzasadnia tezę o możliwości posypywania ich wapnem.

Odkrywane w następnych dniach groby czterech, pięciu lub sześciu więźniów nie zawierają w sobie szczątków, których wiek, wzrost i stan uzębienia mógłby odpowiadać siedmiu poszukiwanym oficerom. Kilka miesięcy po zakończonym 24 sierpnia I etapie prac ekshumacyjnych na Powązkach wiadomo także, że nie ma ich w grobach nr 35 i 19. Wyniki wykonanych w międzyczasie badań genetycznych opartych na porównaniu kodu DNA pobranego ze znalezionych szczątków i najbliższych krewnych ofiar nie dają podstaw do stwierdzenia, że wśród 117 odnalezionych na „Łączce” ofiar komunizmu znajdują się dowódcy IV Zarządu Głównego WiN.

II etap prac

Rozpoczął się II etap prac ekshumacyjnych na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie. Wśród około dwustu poszukiwanych ofiar znajdują się straceni 1 marca 1951 r.

Być może ich szczątki leżą pod asfaltową drogą biegnącą środkiem dawnej kwatery więziennej? – być może pod stojącym na skraju pola przenośnym szaletem lub pod okazałym pomnikiem jednego ze stalinowskich sędziów, którego pochowano na grobach swoich ofiar?

Dwadzieścia trzy lata od upadku komunizmu Polska szuka swoich bohaterów.

 

Krzysztof Szwagrzyk

Autor jest naczelnikiem Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej we Wrocławiu. Kieruje pracami ekshumacyjnymi bohaterów pomordowanych przez komunistyczny aparat represji.

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...