Środowe morderstwo żołnierza w Londynie nie było zwykłym przejawem bandytyzmu. To kolejny dowód na to, że w Wielkiej Brytanii trwa podskórna islamska rewolucja, której ostatecznym celem ma być ustanowienie kalifatu w oparciu o prawo szariatu.

Tragiczną sytuację w jakiej znajduje się Wielka Brytania przedstawiła Melanie Philips w wydanej przed siedmioma laty (choć nadal aktualnej) książce „Londonistan. Jak Wielka Brytania stworzyła państwo terroru.” Dziennikarka w znakomity sposób pokazała jak polityka multikulturalizmu doprowadziła ten kraj nad przepaść. Przez ponad 40 lat muzułmańscy imigranci wtopili się w brytyjskie społeczeństwo. Stworzyli własne enklawy pełne sklepów, księgarń i zakładów usługowych, w których dojrzewały i radykalizowały się antyzachodnie i antybrytyjskie nastroje, dodatkowo podsycane przez mułłów w meczetach.

Nieświadomi zagrożenia jakie niesie islamska ekspansja, Brytyjczycy zgadzali się na kolejne ustępstwa, czego efektem są baseny tylko dla kobiet w arabskich “strojach kąpielowych” i szkoły, gdzie na trzydzieścioro dzieci w klasie tylko jedno jest rodowitym Brytyjczykiem. Z czasem muzułmanie poczuli się na tyle pewnie, że zaczęli tworzyć na terenie Wielkiej Brytanii obozy szkoleniowe dla terrorystów, skąd “eksportowano” ich do Iraku czy Afganistanu. Władze kompletnie zignorowały problem radykałów islamskich i choć policja, rząd i służby specjalne o wszystkim wiedziały nie było żadnej reakcji.

Dzięki znakomitym warunkom socjalnym muzułmańscy imigranci zyskali w Wielkiej Brytanii, (również w Niemczech czy Belgii) doskonałe miejsce do życia. O tak intensywnym rozwoju tej społeczności zdecydował jeszcze jeden bardzo ważny element. Rozszerzanie katalogu praw człowieka i przesadna dbałość o ich przestrzeganie doprowadziły do tego, że dzisiaj radykalni muzułmanie wykorzystują te same prawa człowieka (które w założeniu miały chronić Europejczyków) w walce przeciwko legalnym władzom Wielkiej Brytanii. Muzułmanie wykrzykujący w centrum angielskich miast “Śmierć Wielkiej Brytanii” i jawnie nawołujący do dżihadu pytani, dlaczego używają tak nieprzyjaznych haseł, bez wahania odpowiadają: jest wolność słowa, mamy do tego prawo. Trudno było oczekiwać innego rezultatu takiej polityki, gdy zachodnia Europa z praw człowieka uczyniła świętość, a z ich obrony religię.

Media, poza drobnymi wzmiankami w internecie, nie zainteresowały się tym, że zabójca z Woolwich zaatakował żołnierza ze słowami “Allah jest wielki” na ustach.  W sieci na próżno też szukać oryginalnego nagrania w którym człowiek z tasakiem chwilę po tym jak zamordował człowieka mówił nagrywającemu to zdarzenie przechodniowi, że “przysięga na wszechmogącego Allaha, że nie przestanie walczyć [z Brytyjczykami], oko za oko, ząb za ząb, gdyż tak mówi Koran”.

A zaczęło się od kazań w meczetach, później pojawiły “Muslim patrols”, które nocami “pilnowały porządku” prześladując rodowitych Brytyjczyków nie stroniąc przy tym od przemocy, w końcu na ulice wyszli mordercy z tasakami, którzy domagają się, by ich filmować, gdyż jest to znakomity sposób na promocję wyznawanych idei. Potencjalni zamachowcy, to mieszkający od lat imigranci, którzy przyjęli brytyjskie obywatelstwo, ukończyli dobre szkoły, mają niezłą pracę i zarobki, przez ludzi, którzy ich znają opisywani jako dobrzy koledzy, sąsiedzi czy pracownicy, tak jak miało to miejsce w przypadku zamachu w Londynie w lipcu 2005 roku.

Aby tłumaczyć wydarzenia jakie miały miejsce w minioną środę w Londynie naprędce tworzone są takie dziwolągi jak soloterroryzm. Nikt nie zadaje pytania czym jest on podszyty. Nikt nie kwapi się też do tego, by poruszyć niewygodny skądinąd temat islamskiej ekspansji w Europie, choć sprawa jest naprawdę bardzo poważna i dotyczy przyszłości Starego Kontynentu. Zamiast tego są kolejne medialne, całkowicie nieweryfikowalne dla przeciętnego odbiorcy, wrzutki o rzekomej próbie werbunku zabójcy z Woolwich przez MI5. Na pytanie, czy takie zbrodnie jak w ubiegłą środę będą miały miejsce, niestety trzeba odpowiedzieć twierdząco. Po tym jak rząd Davida Camerona zalegalizuje “związki homoseksualne” radykalni islamiści dostaną do ręki kolejny oręż w walce z rządem i porządkiem publicznym.