Bulwersujące fakty na temat Tomasza Turowskiego, byłego ambasadora RP w Rosji, a wcześniej agenta wywiadu PRL przy Watykanie – ujawnili goście Jana Pospieszalskiego w programie "Bliżej".


Kim był Tomasz Turowski?


To jest PRL-owski oficer wywiadu, który był w służbie reżimu komunistycznego w Polsce i w służbie Kremla. Działał na szkodę państwa polskiego tak jak cały system, jak SB, jak służba wywiadu. Wysługiwał się pośrednio sowieckim okupantom, bo Polska nie była niepodległa, czyli był zdrajcą narodu polskiego

– tak sylwetkę Turowskiego przestawił historyk, prof. Bogdan Musiał z UKSW.


Prowadzący przypomniał, że Turowski wytoczył dwa procesy redaktorowi Cezaremu Gmyzowi, kwestionując m.in. podany przez niego fakt, iż był przez 10 lat jezuitą. W jednym z nich Turowski usiłował się uwiarygadniać przedstawiając dokumenty wystawione mu przez kapłanów, w tym przez ojca Adama Bonieckiego, który chwali b. ambasadora za "działalność na rzecz dialogu ekumenicznego". W swoim oświadczeniu ks. Boniecki twierdzi, że poznał Turowskiego dopiero w latach 90.

.


Tym faktom zaprzeczył obecny w studio były opozycjonista emigracyjny, Piotr Jegliński, który znał Turowskiego w jego "zakonnym" wcieleniu.



Jestem zaskoczony amnezją ks. Adama. Wielokrotnie byłem świadkiem  jego odwiedzin w "Osserwatore Romano".  W czasie tych odwiedzin Turowski zwracał się do księdza Bonieckiego per Adam – więc musieli się znać

- mówił Jegliński.
Przypomniał, że Tomasz Turowski w Watykanie pracował w kongregacji ds. Kościołów Wschodnich.

Był komunistycznym szpiegiem skierowanym do zakonu jezuitów przez Departament I

– dodał Gmyz. W programie zaprezentowano też fragment rozmowy z samym Turowskim, który zaprzeczał, iż faktycznie był zakonnikiem. Zapewniał, że był tylko klerykiem, który nie złożył ślubów. A trafił do zakonu na rozkaz przełożonych, gdyż jego zadaniem było rozpracowywanie struktur Kościoła.


Z taką argumentacją nie zgodził się obecny w studiu kapelan "Solidarności", jezuita o. Aleksander Jacyniak.

 

Obiektywnie sprawy maja się inaczej. Pan Tomasz Turowski mija się z prawdą mówiąc, że nie  nie był jezuitą. Mija się z prawda  mówiąc, że nie złożył ślubów, gdy tymczasem złożył śluby wieczyste już po dwuletnim nowicjacie i te śluby odnawiał co pół roku

– powiedział zakonnik. O Jacyniak przypomniał, że jezuitami są już klerycy, zaś niezłożenie tzw. czwartego ślubu szczególnego posłuszeństwa papieżowi wcale nie wyklucza z zakonu. Śluby te składają bowiem tylko niektórzy jezuici.


W programie wyemitowano wypowiedzi b, szefa UOP i AW Zbigniewa Siemiątkowskiego i oficera wywiadu płk. Henryka Bosaka.


Istnieją dokumenty poświadczające, że na wszystkich forach międzynarodówki wywiadów krajów socjalistycznych, bo coś takiego było (...) Watykan oceniano jako polska specjalność. I istnieją dokumenty, że ten urobek operacyjny z Watykanu był dostarczany do tych stolic krajów socjalistycznych, które go w danym momencie najbardziej potrzebowały

-  mówił Siemiątkowski.


Wiem, że w Watykanie miał wysoko uplasowanego agenta. Na odprawach w których uczestniczyłem mówiono, że informacje pochodzą od źródła N, w każdym razie to musiał być ktoś wysoko, kto informował nas o rozmowach papieży z  dyplomatami, szczególnie na linii Watykan Stany Zjednoczone. Polska takie źródło miała i chyba do ostatnich lat...

 

– mówił Bosak.


Jak przypomniał prof Bogdan Musiał działania polskiego wywiadu w okresie PRL-u podlegały bezpośrednio Moskwie.

- Najlepsi agenci byli przejmowani przez KGB albo wywiad wojskowy, albo te informacje szły do Moskwy pośrednio

– tłumaczył.


Na ile działalność Tomasza Turowskiego, który, przypomnijmy w Watykanie był już  przed wyborem Karola Wojtyły na papieża, mogła oddziaływać, co ona mogła budować?

-  zastanawiał się Jan Pospieszalski.


Prof. Musiał nie wykluczał,że informacje przekazywane przez Turowskiego mogły pomóc w przygotowaniu zamachu na papieża.


Turowski wysługiwał się sowietom To była zdrada. Inaczej tego nie mogę ocenić

– mówił Musiał.

Pospieszalski przypomniał,że Turowski mimo swojej agenturalnej przeszłości został wysłany przez Władysława Bartoszewskiego na placówkę dyplomatyczną. Bartoszewski – zapewniał przed kamerą, że o przeszłości dyplomaty nie miał pojęcia i że w ogóle osobiście go nie znał.  W to z kolei powątpiewał Cezary Gmyz przypominając, że Bartoszewski osobiście rekomendował w Sejmie jego kandydaturę.na posiedzeniu Komisji Spraw Zagranicznych.


Uczestnicy programu zastanawiali się też co robił Turowski 13 maja 1981 – w dniu zamachu na papieża, a co 10 kwietnia 2010 roku na lotnisku w Smoleńsku – pełniąc funkcję ambasadora w Moskwie.


Jegliński przypomniał, że Turowski rozpracowywał nie tylko – jak sam twierdzi – kraje NATO, ale również opozycję demokratyczną za granicą. W tym celu był wysłany m.in do Paryża, skąd zachował się szereg jego szczegółowych meldunków. 

On donosił jak klasyczny kapuś

– mówił Jegliński, który sam był obiektem licznych donosów Turowskiego.

Miałem w ręku jego raport na temat rozmowy ojca św.z generałem jezuitów na temat rozpowszechniania literatury religijnej na Związek Sowiecki, w którym były wymienione  nazwiska osób żyjących w Związku Sowieckim.  Chciałbym wiedzieć co się stało z tymi ludźmi. Jaką cenę zapłacili za jego donos?

-  zastanawiał się b. opozycjonista.


Cezary Gmyz przypomniał, że teczka Turowskiego nadal znajduje się w zbiorze akt zastrzeżonych, w związku z czym nadal nie został on zdekomunizowany i wciąż pobiera  ubecką emeryturę w pełnej wysokości.

Gmyz przypomniał, że Turowski zaprzecza jakoby w dniu zamachu na papieża był w Rzymie. Stwierdził jednak, że przekazywane przez niego informacje mogły być przydatne w planowaniu tego zamachu.


Uczestnicy programu przypominali,że Turowski bywał w Rzymie jeszcze do 89 r. I do końca sporządzał meldunki, a Jan Pospieszalski zwrócił uwagę, że Tomasz Turowski to jest ten dyplomata, który na 7 tygodni przed katastrofą smoleńską wezwany jest gdzieś z emerytury, z niebytu dyplomatycznego i wysłany do Moskwy przez Radosława Sikorskiego.

ansa/TVP Info