Z listu do przyjaciół. I znajomych. Jak walnęło, to się urwało!

fot.wpolityce.pl
fot.wpolityce.pl

Ponieważ każde nowe doniesienie związane z tragedią smoleńską wywołuje w niektórych ośrodkach amok, któremu i Ty czasami w jakimś stopniu ulegasz, zatem wrócimy raz jeszcze do kluczowych kwestii.

Dziękuję Ci za list ze wskazaniem na autorytet profesora (z wykształcenia astronoma) Artymowicza, który daje w końcu jakiś punkt zaczepienia w tej dziwnej - dyskusji o tragedii smoleńskiej. Dziwnej – ponieważ nadal wskazujesz i przekazujesz świadectwo emocjonalnego wzburzenia wiedzą (nie jesteś, niestety, jedyny), która nie odpowiada oglądowi rzeczywistości, lansowanemu przez uznane przez Ciebie za wyrocznie media, a nie mogę się doprosić – od przecie inżyniera - konkretnych uzasadnień owego sprzeciwu. Dowodów usprawiedliwiających te osobliwe - biorąc pod uwagę nasze lata i specjalizacje zawodowe – stany...hmm... świadomości.


Ponieważ coraz natarczywiej wskazujesz na moje bezkrytyczne zaangażowanie po stronie Jarosława Kaczyńskiego i „granie w drużynie prezesa”, tworzącej – jak piszesz – „mit smoleński”, starałem się ułatwić Ci udowodnienie zarzutu poprzez wskazywanie na kluczowe informacje i dezinformacje, których weryfikacja – nie poprzez prychania, okrzyki, kalumnie i zwykłe fałszywki – a poprzez chłodną, inżynierską, analizę, dałaby efekt do zweryfikowania racji. Nie zbliżymy się do prawdy poprzez emitowanie emocjonalnych okrzyków i przywoływanie konkluzji bez dowodu. Poprzez próby zamieniania dyskusji o konkretach, na stałe sprowadzanie jej do emitowania i przyjmowania objawień z podręcznika propagandzisty-indoktrynatora. 
A na marginesie – wiesz dobrze, że nigdy nie należałem, w przeciwieństwie do Ciebie, do żadnej partii. PZPR-u też nie… Zatem nie wierność „służbowa” a lojalność wobec prawdy, jest próbą chronienia jej przed oszołomami, mającymi różne cele.

Zatem spróbuje raz jeszcze - myślę, że ostatni. Bo ileż razy można wracać do tego samego, w jałowym, emocjonalnym międleniu fałszywek (bądź okazywaniu ignorancji).

Zastanów się i odpowiedz, proszę, dlaczego:



1. Skąd wiedza min. Sikorskiego w kilkanaście minut po tragedii o śmierci wszystkich osób?
2. Dlaczego kolportowano sms-ami, błyskawicznie po katastrofie, wersję nacisku na pilotów, aby lądowali wbrew zaleceniom wieży? (Czy dlatego, że ujawnił tą informację, musiał zginąć gen. Petelicki?...) 
3. Dlaczego wyrażone zgodę na uznanie lotu jako cywilnego i zastosowanie (niepełnej) procedury z zupełnie nieprzystającej do jednostki wojskowej Konwencji Chicagowskiej?
4. Dlaczego nie zrealizowano pierwotnej propozycji prezydenta Miedwiediewa o wspólnym śledztwie a następnie odrzucono możliwość pomocy UE czy NATO?



A w związku z wersją o naciskach na pilotów, które spowodowały tragedię dlaczego:



- Podsunięto -  logicznie wpisującą się w scenariusz „przymuszania”  - fałszywkę o kłótni śp. Generała ze śp. pilotem Protasiukiem na Okęciu.


- Serwowano kolejną – o czterokrotnym podchodzeniu do lądowania na szczelnie okryte mgłą lotnisko w Smoleńsku.


- Podawano na podstawie nieprawdziwych (fałszowanych?) odczytów (odsłuchów) o obecności śp. gen. Błasika w kokpicie, sugerujące wpływ na pilotów.


- Następnie ujawniono informację o alkoholu we odkrytym podczas sekcji krwi śp. Generała, sugerującą nietrzeźwość podczas lotu. (A przecież wiesz, że jego obecność w zwłokach wynika z naturalnego procesu.)


- Kłamano o braku wystarczającej znajomości języka rosyjskiego przez pilotujących Tupolewa.

- Dlaczego lansuje się nadal teorie „pancernej brzozy”, mimo obliczeń wytrzymałościowych, iż takie drzewo nie mogłoby spowodować urwania skrzydła? (Przy czym skrzydło w sugerowanym miejscu uderzenia, nie nosi śladów takiego zniszczenia a złamany fragment brzozy ułożył się prostopadle a nie równolegle do toru lotu.) I - dodajmy – z porównania wyników z zapisu lotu, wynika, że samolot był wyżej niż drzewo.

- Dlaczego to się czyni, mimo zdjęć z miejsca tragedii wskazujących na istnienie szczątków samolotu również PRZED ową brzozą?

- Dlaczego „zmodyfikowano” raporty, pomijając np. sygnał TAWS 38?
- Dlaczego w oficjalnym zapisie odczytu nagrań z „czarnych skrzynek” dodano różne słowa a odjęto inne?

- Dlaczego jakoś tak cichutko wycofywano się (a i to nie zawsze i nie do końca) z tych fałszywek? Tak niepostrzeżenie, że nawet Ty jeszcze wiele z nich powtarzasz jako fakty, mimo analiz w krakowskim Instytucie Ekspertyz Sądowych im. prof. dra Jana Sehna, mimo przedstawianych publicznie obliczeń uznanych naukowców ze Stanów Zjednoczonych, Australii, a i profesorów z krajowych uczelni. Mimo braku ich podważenia przez kontrekspertyzy; falsyfikacji argumentami naukowymi a nie mocą decybeli w słowotoku nawiedzonych socjologów, postępowych dziennikarzy czy innych zdyscyplinowanych funkcjonariuszy jedynie słusznych racji. Jak ongiś. Wszak my to jeszcze pamiętamy, prawda?

Dlaczego „oficjalni” fachowcy uciekają przed publicznym starciem w debacie na konkrety? W świetle dnia, w aulach, przed kamerami tv, bez udziału polityków, ale za to z innymi specjalistami - naukowcami.

Czego się boją?

Dlaczego wybierają jednostronne rajdy do „zaprzyjaźnionych” stacji?...


Idźmy dalej.

- Dlaczego wieża na smoleńskim lotnisku (w której znajdowała się również nieuprawniona osoba – płk. Krasnokucki) wyraziła zgodę na lądowanie i sprowadzała samolot, zapewniając niemal do końca: „Na kursie i na ścieżce”?   
- Dlaczego zabroniono otwierania trumien w Polsce?  Czy dlatego p. poseł Kopacz zapewniała o udziale polskich patomorfologów w sekcjach w Moskwie?  Czy dlatego, aby uniemożliwić wykonanie od razu starannych identyfikacji zwłok, tudzież badań na ściśle medyczne sprecyzowanie o przyczynie śmierci i np. obecność elementów materiałów wybuchowych? (Co zresztą wykazały na fragmentach materii inne badania, przeprowadzone USA i w kraju.)

- Jak się ma lansowana teza o brawurze/zastrachaniu/ niedoskonałość fachu pilotów, jako głównej przyczynie nieszczęścia, w kontekście nagrania decyzji kapitana o odejściu z wysokości 100 metrów?  
- Dlaczego w pierwszych ROSYJSKICH symulacjach pojawił się WYBUCH w powietrzu a brzoza „weszła do akcji” znacznie później?
- Dlaczego część samolotu była odwrócona „do góry brzuchem” a część nie?
- Dlaczego fragmenty kadłuba były odkszałcone tak, jakby działała na nie siła WEWNĘTRZNA?
- Dlaczego odnaleziono ciężkie elementy odwrócone od kierunku lotu? Jaka siła spowodowała taka zmianę kierunku i odrzucenie do TYŁU?
- I wreszcie dlaczego samolot uderzający w miękkie podłoże i ze stosunkowo niewielką prędkością, został rozerwany na tysiące część?

Tych – nazwijmy łagodnie – niejasności jest wiele. Dlatego zamiast je pomijać, przełam, proszę, emocjonalne bloki, zakazy czy nakazy i poczytaj, posłuchaj, zastanów się, zweryfikuj intelektem a nie emocyjkami małego Jasia, dane i wnioski, które przedstawiają naukowcy, inżynierowie nie byle jakiej konduity.

I porównaj z argumentacją p. Laska i laskopodobnymi fachowcami (Np. p. Edmund Klich: „Jak walnęło to się urwało”. Proste!) 
Być może Twoje argumenty będą bardziej przekonywujące.

Postaraj się.

Przyjmę je, jeśli nie potrafię odrzucić.


Widziałeś jak wyglądało starcie w TVP z udziałem dwu profesorów i pięciu dziennikarzy? Jeden naukowiec z PAN, jak to człowiek postępowy, próbował balansu, drugi - socjolog z UW z potencjałem godnym propagandysty uprawiał emocjonalne posłannictwo, dziennikarz z giewu podobnie i na okrągło, i tylko trzech innych redaktorów starało się nadać możliwie spokojnie jakiś poziom merytoryczny, z trudem przebijając się przez emocjonalny słowotok obrońców jedynie słusznej linii.
To jest dyskurs?!? To jest standard?!?

Kolego, nie kompromitujmy się podobnym poziomem rozmów na ważne tematy. Mamy  swoje lata, nie musimy służyć fałszywym przewodnikom stada. 
Przed nami decyzja: Czy chcemy stanąć przed bramami Nieba przyzwyczajeni do noszenia bagażu koniunkturalnych kłamstw, utrudzeni poszukiwaniem prawdy?

I– żeby nie było wątpliwości - nie tylko w tej sprawie.
Wybór należy do nas.
I to wszystko w temacie, bo ileż można o tym samym i niemal to samo.

Jeżeli nadal będziesz lekceważył starania – przecie z dobrej woli i przyjaźni czynione, bo nie mam żadnego innego interesu poza troską o nasz poziom wiedzy, argumentacji, analiz, wniosków i wyborów drogi ku Nieuchronnemu – więc jeżeli nadal będziesz miał to – za przeproszeniem - gdzieś, to pozostanie tylko to w zasmuceniu skonstatować: Nie udało się pomóc Bliźniemu. Widać jestem za słaby. Ale próbowałem. Długo. Nie zaprzeczysz. 
I to będzie klęska. 
Moja. 
Ale i Twoja.

PS. Dorzucam jeszcze trzy odsyłacze. Gratis.  :-)

http://www.radiomaryja.pl/informacje/tu-154m-eksplodowal-w-powietrzu/
http://www.radiomaryja.pl/multimedia/czy-mozemy-mowic-o-tragedii-smolenskiej/

http://www.katolickie.media.pl -katyn-1940-2010 - druga-tragedia-katynska-2010 -sensacyjna-relacja-ria-novosti-z-10-kwietnia-2010

Tylko kliknąć.

 

 

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...