Zarówno pasażerowie wszystkich lotów do Smoleńska 7 i 10 kwietnia 2010 r., jak i rodziny ofiar z tupolewa zostały uznane za pokrzywdzonych w śledztwie prowadzonym przez warszawską prokuraturę - czytamy w serwisie tvn24.pl.

To efekt decyzji sądu, który w marcu bieżącego roku nakazał wznowić śledztwo w sprawie organizacji lotów do Smoleńska. Zasugerował też, że ponowna ocena sprawy będzie możliwa dopiero po dopuszczeniu do śledztwa osób pokrzywdzonych.

CZYTAJ WIĘCEJ: Sąd nakazał wznowić umorzone śledztwo w sprawie organizacji lotów do Smoleńska

Z argumentami sądu w tym przypadku nie mogliśmy dyskutować. Dlatego też uznaliśmy, że powiadomienia o prawach i obowiązkach pokrzywdzonego powinny zostać wysłane do pasażerów wszystkich sześciu lotów 7 i 10 kwietnia 2010 r. Zaczniemy to robić już od najbliższego poniedziałku

- powiedział zastępca Prokuratora Okręgowego na warszawskiej Pradze prok. Paweł Nowak, cytowany przez TVN24. W przypadku lotu TU-154M z 10 kwietnia, śledczemu i stacji chodziło zapewne o rodziny pasażerów...

Liczba pokrzywdzonych w śledztwie może sięgnąć nawet trzystu osób.

Osoby te będą mogły przeglądać akta, składać nowe wnioski dowodowe, uczestniczyć w czynnościach procesowych, m.in. w przesłuchaniach, a także zaskarżać postanowienia i zarządzenia wydane w postępowaniu przygotowawczym.

Prokuratorzy są zdania, że może to wydłużyć śledztwo w tej sprawie.

Szkoda, że niewiele robili, by wcześniejsze śledztwo było prowadzone szybko, sprawnie i z poszanowaniem praw rodzin ofiar. Dezynwolturę śledczych musiał utemperować sąd. Dopiero teraz, po trzech latach, bliscy tych, którzy w Smoleńsku zginęli otrzymują należny im w tym postępowaniu status.

lw, tvn24.pl