NASZ WYWIAD z red. Gadowskim. "Premier Tusk zaczyna się bać wszelkich zgromadzeń, spotkań z tłumami obywateli. I wcale się nie dziwię"

Fot. Msw.gov.pl
Fot. Msw.gov.pl

wPolityce.pl: Wystosował Pan ostatnio list do wojewody małopolskiego ws. Marszu, który ma się odbyć w Krakowie 3 maja. Pisze Pan o obstrukcji Jerzego Millera. O co chodzi w tej sprawie?

Witold Gadowski: 3 maja 1946 roku odbył się pierwszy antykomunistyczny marsz w Krakowie. Od lat 80. co roku 3 maja odbywały się w Krakowie antykomunistyczne pochody. W III RP ten zwyczaj był kontynuowany. Marsz był organizowany przez władze - wojewodę, prezydenta miasta. Ten marsz zawsze miał formę pochodu i rozpoczynał się po skończonej Mszy Świętej na Wawelu. Przechodziliśmy na Plac Matejki, z przystankiem przy Krzyżu Katyńskim. To nikomu nie przeszkadzało, zmieniały się rządy, zmieniali się prezydenci miasta, ale tradycja trwała. Mieszkańcy Krakowa uczestniczyli bardzo chętnie w tych uroczystościach, zwłaszcza, że w maju na ogół była już dobra pogoda.

 

W końcu to zaczęło przeszkadzać?

W zeszłym roku wojewoda Jerzy Miller w czasie pochodu usłyszał pod swoim adresem nieprzyjemne okrzyki na Placu Matejki. Hasła krytyczne wobec niego podnosiła grupa ludzi niezadowolonych z ustaleń kierowanej przez Jerzego Millera komisji, zajmującej się katastrofą smoleńską. Obecnie ten sam wojewoda podjął decyzję, że nie będzie organizował obchodów, tradycyjnego pochodu. Zamiast tego zorganizuje majówkę na Błoniach. Tam będzie piwko, grill itd. w gronie ludzi z establishmentu władzy. Co więcej, zakazał służbom państwowym udziału w marszu organizowanym 3 maja. To wywołało sprzeciw, ponieważ w Krakowie tradycja jest święta. Marsz z Wawelu gromadził ludzi o różnych poglądach, szanujących się wzajemnie, ludzi, którzy wspólnie chcieli brać udział w świętowaniu rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Jednak wojewoda zabronił służbom państwowym udziału w tym pochodzie.

 

Czym to skutkuje?

W tym roku nie będzie kompanii honorowej czy kompanii policji, które zwykle brały udział w pochodzie. To wywołuje sprzeciw, również mój. Ja wystosowałem więc do wojewody Jerzego Millera list. Ponieważ się znamy osobiście zaapelowałem do niego, by wycofał się z takich niemądrych decyzji. Eksperymentowanie ze świętem 3 Maja nie jest najlepszym pomysłem.

 

Marsz jednak się odbędzie?

Oczywiście. Organizacje niepodległościowe złożyły wniosek o legalizację marszu. Skoro władze tego marszu nie organizują, ktoś musi to robić. I wydano już zgodę w tej sprawie, ale pochód odbędzie się bez udziału służb państwowych. Działanie wojewody oznacza, że w Krakowie znów będą różne uroczystości. Jedne oficjalne oraz drugie - nieoficjalne patriotyczne. To powrót do czasów PRL, kiedy władza swoje - Naród swoje.

 

Skąd niechęć Jerzego Millera do tego pochodu? Wojewoda boi się, że znów coś nieprzyjemnego usłyszy?

W mojej ocenie odradza się w Polsce PRLowski sposób myślenia. To skutkuje tym, że zabrania się i utrudnia organizowanie uroczystości, na których pojawiają się nieprawomyślni obywatele. Wrócimy zatem do akademii ku czci, do sztafażu PZPRowskiego, który wraca w odmienionej formie. Wraca jako chichot historii. W to właśnie wpisują się działania Jerzego Millera, który w mojej ocenie nie podejmuje sam decyzji. One zapewne przyszły z góry. Miller to nie jest człowiek, który podejmie kroki skutkujące awanturą na całą Polskę. To raczej typ urzędnika, który wykonuje odgórne zalecenia. Być może nawet samego Tuska, który nie chce, by w Krakowie dochodziło do awantur. On mógł uznać, że będzie chciał zlikwidować taki marsz. Tym bardziej, że widać, iż premier Tusk zaczyna się bać wszelkich zgromadzeń, wszelkich spotkań z tłumami obywateli. I wcale się nie dziwię.

 

Dlaczego?

Władza, która działa wbrew społeczeństwu - a tak oceniam działania rządu Tuska, musi liczyć się z konsekwencjami tych działań, czyli z coraz większym rozżaleniem i dezaprobatą obywateli.

 

Możliwe są dalsze działania eskalujące konflikt w Krakowie?

Nie sądzę, by pan wojewoda był na tyle nierozsądny, by wysyłać policję, by blokować marsz, czy utrudniać przejście. Nie sądzę, żeby tak się stało. Jednak gdybym się mylił, to znów powrócą obrazki z PRL. Pochodu nikt nie zatrzyma - wojewoda swoją decyzją zapewnił mu odpowiedni rozgłos. Gdyby zatem doszło do prób zablokowania marszu dojdzie do awantury. Jej konsekwencje i skutki spadną na wojewodę, który okaże się być prowokatorem. Nie sądzę, żeby on zdobył się na takie prowokacje. Ja wszystkich zachęcam do udziału w tym pochodzie. O 10 zaczynamy Mszą Świętą, a po niej idziemy z Wawelu w pochodzie na Plac Matejki.

Rozmawiał Stanisław Żaryn

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych