Mordercy na wolności, czyli niech Kładoczny ugości Trynkiewicza. Czy interesuje go, kogo zabije wypuszczony z więzienia bandyta?

Fot. sxc.hu
Fot. sxc.hu

Już niedługo na wolność zaczną wychodzić najgroźniejsi mordercy, zboczeńcy, seksualni dewianci, którzy załapali się nieszczęśliwym dla nas trafem na fatalny okres w dziejach polskiego wymiaru sprawiedliwości. Znaczna część to ci, którym wybrany w częściowo wolnych wyborach Sejm zamienił w grudniu 1989 r. na mocy amnestii kary śmierci na kary 25 lat po-zbawienia wolności. Nie mógł ich zamienić na dożywocie, ponieważ takiej kary w ówczesnym kodeksie karnym jeszcze nie było. Znalazła się dopiero w kodeksie karnym z 1997, a ponieważ moratorium na wykonywanie kary śmierci obowiązywało od 1995 r. (ostatni taki wyrok wy-konano jeszcze w roku 1988), więc najbrutalniejsi bandyci, także ci nierokujący jakiejkolwiek nadziei na resocjalizację (a jest ich sporo), byli w tym czasie skazywani jedynie na kary 25 lat pozbawienia wolności. 25 lat od 1988 r. mija w tym roku. W ciągu kolejnych pięciu lat z więzień wyjść może nawet 100 takich osób. Wśród nich jest Leszek Pękalski (oskarżony o 17 zabójstw) czy Mariusz Trynkiewicz, pedofil, morderca czterech chłopców. Trynkiewicz w czasie procesu oznajmił przed sądem, że po wyjściu na wolność będzie nadal zabijał. Zapewne nie może się już doczekać, wyrok kończy mu się w przyszłym roku.

Nie wiadomo, jak potoczyłaby się ta sprawa, gdyby nie media, które zaczęły alarmować, że za moment wśród ludzi zaczną chodzić wielokrotni mordercy i pedofile. Przez jakiś czas w rządzie trwały przepychanki, co z tym gorącym kartoflem począć. Była koncepcja, aby ciężar stworzenia odpowiednich przepisów wziął na siebie minister zdrowia, ale Bartosz Arłukowicz stawił opór i sprawę przejął Jarosław Gowin, minister sprawiedliwości. Może i lepiej, bo obserwując wydolność Arłukowicza w sprawach mu powierzonych, mogłoby się okazać, że mordercy wychodzą na wolność, ponieważ NFZ nie chce zapłacić za trzymanie ich w zakładach zamkniętych.

Chciałoby się dzisiaj dotrzeć do tych geniuszy posłów zachłyśniętych pozornym w dużej mierze przełomem 1989 r., którzy postanowili w perspektywie 25 lat podarować wolność ludziom, którzy powinni być na zawsze wyeliminowani ze społeczeństwa. Ale wiedza o procesach myślowych ówczesnych posłów nic nam nie da. Na razie trzeba trzymać kciuki za specjalną ustawę, przygotowaną przez Jarosława Gowina. Trzymać trzeba mocno, bo dobrało się do niej już grono czułych mędrków, specjalistów od praw bandytów.

Minister sprawiedliwości przygotował przepisy, które pozwolą zatrzymać wychodzących na wolność groźnych bandziorów w specjalnie powołanym Krajowym Ośrodku Terapii Zaburzeń Psychicznych. Bądźmy szczerzy – o żadną terapię tutaj nie chodzi i wszyscy doskonale to wiedzą, choć nikt tego głośno powiedzieć nie może. Jest to bowiem jedyny sposób, aby osoby po odbytych wyrokach trzymać z dala od ludzi i nie pozwolić im dalej mordować. Nie można przecież nikogo skazać dwukrotnie za to samo przestępstwo.

Ta ustawa powinna być absolutnym priorytetem. Trudno sobie wyobrazić, aby ktokolwiek mógł mieć wątpliwości, że odizolowanie od społeczeństwa groźnych morderców to nie tylko konieczność, ale też obowiązek państwa, które ma dbać o bezpieczeństwo obywateli. A jednak. Głos w tej sprawie zabrała między innymi niezawodna Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Jej przedstawiciel, dr Kładoczny, stwierdził, że zaburzeń, na jakie cierpią mordercy w rodzaju Pękalskiego, leczyć się raczej nie da, a zatem – wywodził – chodzi o wybieg. Gdyby się do niego nie uciec, byłoby to podwójne skazanie za to samo przestępstwo.

Dr Kładoczny ma rację – to wybieg. Tylko co proponuje w zamian? Czy interesuje go, kogo zabije wypuszczony z więzienia bandyta? Pewnie nie. Jego i jemu podobnych interesują tylko wyidealizowane „prawa człowieka”. Które rzadko są prawami ofiar. Zresztą martwa ofiara nie ma już żadnych praw.

Powiem wprost: jest mi dokładnie wszystko jedno, co zrobi Jarosław Gowin, żeby izolować zbrodniarzy. Jak dla mnie – może dowolnie nagiąć prawo. A panu Kładocznemu proponuję, aby zwolnionego Tryniewicza w ramach miłosierdzia przyjął na początek pod swój dach. Były więzień na pewno się odwdzięczy.

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...