Jerzy Gorzelik jednak podjął męską decyzję i zrezygnował z funkcji członka Zarządu Województwa Śląskiego. Zerwanie koalicji z PO może oznaczać izolację RAŚ na lokalnej scenie politycznej. Skończy się nowy kulturkampf za pieniądze śląskich podatników. Pytanie jak RAŚ przetrwa pierwszą porażkę i odcięcie od synekur. Lewicowa i populistyczna alternatywa dla ślązakowców Gorzelika już się czai. „Region nie jest suwerenny” wyrwało się liderowi RAŚ niczym Korwin-Mikkemu o podatkach w Generalnej Guberni. Strategią Gorzelika będzie naśladowanie Jarosława Kaczyńskiego czyli czekanie na swój Budapeszt na Wilhelminie.

Mirosław Sekuła został wybrany na marszałka głosami radnych RAŚ po czym nabił koalicjanta na widelec i testuje odporność na grillowanie

napisałem o sytuacji w Sejmiku Śląskim w felietonie lutowym. Gorzelik jako częściowy hanys odporny jest na grillowanie (przy ciężkim przemyśle lub w kopalni zwykle jest gorąco) ale w końcu pękł. Oficjalnym pretekstem są porażki wielkich inicjatyw jak Muzeum Śląskie, Koleje Śląskie i Stadion Śląski. Jednak o Kolejach i Stadionie wiadomo od dawna, a w kwestii Muzeum sprawa jest otwarta. Chyba, że cały problem Muzeum Śląskiego według RAŚ to kulturkampfowa polityka historyczna, którą gwarantowała dyspozycyjność dyrektora Leszka Jodlińskiego. Ciekawy zabieg to obrona dyrektora Stadionu Śląskiego Marka Szczerbowskiego, radnego SLD w Katowicach – od niedawna przeciwnika PO wspierającego w radzie Katowic koalicję radnych PiS oraz Forum Samorządowego i Piotr Uszok.

Podstawowy problem dla Gorzelika to zablokowanie jakichkolwiek inicjatyw służących budowie ślązakowskiej tożsamości poprzez rewizję historii Górnego Śląska. Prowokacyjne zachowania, listy otwarte do Prezydenta RP w końcu spowodowały reakcję PO. Marszałek Sekuła pozwolił Gorzelikowi błyszczeć jako członkowi władz Województwa Śląskiego zarazem odbierając wszystkie interesujące zadania. Protesty RAŚ zostały zignorowane lub zbyte opowieściami o trwających rozmowach. Do ataku na Gorzelika za trwanie w koalicji szykowali się radykalni lewicowcy skupieni wokół lidera Koła RAŚ w Bieruniu Dariusza Dyrdy i gazety „Slunski Cajtung”. Po zakończeniu pracy przez wykonującego politykę RAS  dyrektora Muzeum Śląskiego Leszka.Jodlińskiego oraz ocięcia funduszy na wydawnictwa RAŚ utracił nadzieję na promocję rewizjonistycznej wizji historii Śląska. RAŚ liczył także na analogiczną do Katalonii budowę instytucji stanowiących infrastrukturę przyszłego państwa – Koleje Śląskie czy śląska kasa chorych. Po kompromitacji z Kolejami Śląskimi władze województwa będą ostrożniejsze.

Charakterystyczne, że marszałek Sekuła czeka na innego kandydata RAŚ do zarządu województwa. Perspektywa wyciągnięcia któregoś z radnych jest kusząca – w końcu koalicja ma tylko głos przewagi nad opozycją. Pytanie czy w RAŚ ujawni się jakaś grupa rozłamowa.

A może jest Pan po prostu przeciwnikiem tej koalicji, bo bodaj jako jedyny z całego zarządu RAŚ nie ma pan publicznych funkcji, nie jest na samorządowym etacie, nie otrzymuje społecznych pieniędzy

– pyta dziennikarka „Slunskiego Cajtunga” członka zarządu RAŚ Leona Swaczynę. Życie zweryfikuje plotki o jednym radnym zamierzającym wytrwać w koalicji.

Zerwanie współpracy z PO to początek marginalizacji RAŚ na lokalnej scenie politycznej. Od początku RAŚ traktował koalicję jak lwią spółkę ignorując przewagę PO i możliwości w instytucjach państwowych. Kreując konflikt i swoiście traktując „suwerenność regionu” RAŚ okazał się niezdolny do zawierania jakichkolwiek koalicji ze znaczącymi partiami politycznymi. W tej sytuacji Gorzelik musi czekać na samodzielne zwycięstwo wyborcze i przejęcie pełni władzy w Sejmiku Śląskim.

Rozwód z PO oznacza brak nadziei dla RAŚ na realizację postulatów ogólnopolskich – uznanie skodyfikowanego języka śląskiego czy narodowości śląskiej. Gorzelik może liczyć na bezkrytyczne wsparcie mediów (zwłaszcza katowickiej „Gazety Wyborczej” w coraz mniejszym stopniu „Dziennika Zachodniego”). Tylko, że tracąc wszelkie wpływy i stanowiska swoich ludzi RAŚ przestanie być postrzegany jako trampolina do kariery. Iluś naukowców łasych na rady programowe, nadzorcze czy ekspertyzy pójdzie do innych promotorów. RAŚ w opozycji będzie się stopniowo radykalizował i powielał coraz bardziej ekstremalne i odjazdowe pomysły (jak np. rzekomy chrzest Śląska w 863 r. czy zwalczanie chodzenia ze święconką w Wielkanoc) wywołując zdziwienie i rozbawienie. Gorzelik niczym w swoim czasie Janusz Korwin-Mikke dosiadł słonia i już będzie tylko bawił lud tubylczy.