To był wykład na temat aborcji. Na uniwersytecie w Brukseli prymas Belgii Andre-Joseph Leonard mówił o konieczności ochrony każdego ludzkiego życia. Wtedy został zaatakowany przez półnagie aktywistki Femenu z wypisanymi na piersiach napisami.

Spokojnej mowie przeciwstawiły one krzyk, racjonalnym argumentom agresję. Przerwały wykład arcybiskupowi, polewając go wodą i wykrzykując hasła krytykujące Kościół i gloryfikujące jednopłciowe akty seksualne. Nie były to okrzyki przypadkowe. Prymas Belgii dał się bowiem wcześniej poznać jako hierarcha wierny nauce Kościoła w kwestii homoseksualizmu. Z tego powodu był już zresztą dwukrotnie fizycznie atakowany – podczas spotkania na uniwersytecie w Louvain i w trakcie odprawiania Mszy w katedrze w Brukseli. Wielce wymowna była jego postawa podczas ostatniej napaści Femenistek. Arcybiskup nie bronił się i dawał się znieważać. Splótłszy ręce, sprawiał wrażenie zatopionego w modlitwie. Po wyprowadzeniu aktywistek dokończył wykład i ucałował plastikową butelkę w kształcie Maryi, z której był oblewany wodą.


Prymas Andre-Joseph Leonard to jeden z najbardziej odważnych hierarchów Kościoła katolickiego w Europie Zachodniej. Nie boi się mówić głośno i otwarcie na temat najbardziej drażliwych kwestii moralnych i obyczajowych współczesności. Przypomina publicznie, jakie jest nauczanie Kościoła w sprawie aborcji, eutanazji czy homoseksualizmu. Zarazem jest gorliwym duszpasterzem. Od 1991 do 2010 roku był biskupem Namur. Spowodował, że dziś ponad połowa belgijskich seminarzystów pochodzi z tej właśnie diecezji. Zafascynowany pontyfikatem Jana Pawła II, nauczył się języka polskiego. Często bywał też w naszym kraju.

Akcja Femenu to klasyczna operacja, polegająca na zastraszeniu i zmuszeniu do zamknięcia ust, zarówno samego arcybiskupa, jak i wszystkich, którzy podzielają jego poglądy. Chodzi o wyeliminowanie katolickiej opinii z przestrzeni publicznej. Można spodziewać się, że tego typu ataki nie tylko będą się powtarzać, lecz także nasilać. Być może nadchodzi czas, w którym już wkrótce za świadectwo wierności Kościołowi trzeba będzie płacić bardzo  wysoką cenę. W Europie w XXI wieku.

 

Grzegorz Górny