Występują:
Janusz Palikot, Aleksander Kwaśniewski, Ryszard Kalisz, Leszek Miller – politycy lewicy
Scena przedstawia biurowy pokój. Pod ścianą w fotelu pochrapuje Kwaśniewski, Kalisz siedzi na krześle przy stole.
Palikot (wchodzi z gumowym penisem w ręku): Panowie, jest dobrze. Nasz projekt zyskuje w sondażach, media o nas mówią. Tylko musimy podtrzymać zainteresowanie w jakiś sposób. Ja mam niestety problem, bo w zasadzie większość rzeczy, które można było zrobić, już zrobiłem. Może macie jakiś pomysł?
Kalisz (po chwili namysłu): Janusz, może dupę pokaż?
Palikot (zniechęcony): Już pokazywałem.
Kalisz (ożywiony): Ale nie, na mównicy w Sejmie pokaż.
Palikot (zaciekawiony): A wiesz, to jest myśl. I może kupę zrobię od razu.
Kalisz: Tak, to mocne jest. Masz potem gwarantowane zaproszenie do Olejnik.
Palikot: Tak. Tylko ona mnie będzie męczyć, co ja chciałem przez to powiedzieć. A co ja bym chciał przez to powiedzieć?
Kalisz: Nieważne, potem się pomyśli.
Palikot: No dobra, Rysiu, a ty co masz do zaproponowania?
Kalisz: Ja mam program artystyczny, będę go na wszystkich spotkaniach wykonywał. Taki mam układ choreograficzny i piosenkę, sam ułożyłem. (tańczy i śpiewa)
Jestem gruby Rysiu, tańcuję wesoło,
Hołubce wycinam, bawię wszystkich wkoło.
Uwielbiam wprost gejów, kocham feministki,
Jeżdżę jaguarem, zrobię dobrze wszystkim!
Palikot (z uznaniem): No, nieźle, nieźle. Teraz Olek. (szarpie Kwaśniewskiego, próbując go obudzić) Olek! Wstawaj! (do Kalisza) Olek to nasz mocny punkt, musimy przećwiczyć jego wystąpienie programowe.
Kwaśniewski (budzi się, wstaje, lekko chwiejnie wchodzi na mównicę): Na początek… heeep… chciałbym zaznaczyć… heeep… że jestem całkiem trzeźwy. Moja pewna, by tak rzec… heeep… chwiejność wynika z tego… no… nadwerężenia goleni prawej… nie, lewej… wszystko jedno. Poza tym biorę leki na chorobę filipińską, których nie można mieszać z… Znaczy, nie można mieszać po prostu. Z sobą. A teraz… heeep… kilka słów o programie Europy Plusk… Plus, znaczy… (zasypia, oparłszy głowę na pulpicie mównicy)
Palikot (pocieszająco): Nie jest najgorzej, i tak nikt by go dłużej nie słuchał. No, to program naszego ugrupowania w zasadzie mamy omówiony.
Scena zaczyna drżeć, wchodzi Leszek Miller.
Miller (arogancko): Mężczyznę się poznaje nie po tym, jak zaczyna, ale jak kończy. Ja was, drogie misie, zmiatam połą marynarki. Ot, tak.
Zmiata ich, po czym wychodzi.
Kurtyna z braku aktorów na scenie zapada.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/155918-teatrzyk-przegnily-batonik-przedstawia-sztuke-europa-plusk
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.