Piotr Zaremba. Imię i nazwisko publicysty tygodnika ” Sieci” oraz portalu wPolityce.pl było odmieniane w piątkowy wieczór przez wszystkie możliwe przypadki. Do szczelnie wypełnionej warszawskiej Galerii Freta przybyli przedstawiciele wielu środowisk, by pogratulować i podziękować Zarembie za jego pracę. Okazja ku temu była nie byle jaka, bowiem dziennikarz skończył 50 lat.

Na szacownego jubilata czekał specjalnie przygotowana scena, a na niej tron, z którego Zaremba obserwował wydarzenia wieczoru.

Zanim jednak ruszył benefis, gospodarz wieczoru przywitał każdego z przybyłych tuż przy wejściu. Były prezenty, kwiaty, a także mnóstwo dobrych słów i życzeń. Poniżej jubilat wita prof. Ryszarda Bugaja.

Gdy po kilkunastominutowym opóźnieniu (jak widać na poniższym zdjęciu - opóźnieniu skrzętnie odnotowanym przez prowadzącego i jednego z głównych organizatorów - Roberta Mazurka) goście zajęli swoje miejsca, można było zaczynać.

Benefis rozpoczął konkurs wiedzy pt. „Co Ty wiesz o Piotrze Zarembie?”. Na pytania przygotowane przez Mazurka odpowiadali, wymieniając w szeregu alfabetycznym: Ryszard Bugaj, Ludwik Dorn, Józef Oleksy oraz Paweł Piskorski. Mini konkurs poprowadził Adam Lipiński.

Pytania nie były proste. Uczestnicy musieli wykazać się wiedzą zarówno z działalności publicznej Zaremby, jak i jego życia prywatnego. Z odpowiedziami najlepiej poradził sobie marszałek Dorn.

Kolejnym punktem w misternie przygotowanym scenariuszu były wspomnienia z poszczególnych okresów życia jubilata.

Rozpoczął Piotr Skwieciński - wieloletni współpracownik Zaremby - a prywatnie kompan z czasów studiów na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego. Opowieść Skwiecińskiego aż roiła się od anegdot i przywoływanych wydarzeń, między innymi podróży do Turcji, w trakcie której Zarembie przypadła rola… przemytnika. Szczegóły pozostaną jawne jedynie dla gości benefisu. :)

Następną osobą, która wystąpiła na scenie Galerii Freta był Igor Janke; jak sam wspominał - jeden z niewielu działających do dziś dziennikarzy, którzy pamiętali początki pracy medialnej Zaremby. Z krótkiego wspomnienia goście benefisu mogli dowiedzieć się, jakiej jakości był pierwszy artykuł jubilata w „Życiu” oraz jak Zaremba radził sobie ze spisywaniem rozmowy… której nie zarejestrował dyktafon.

Studia, dziennikarstwo, jak i poprzedzający je okres szkoły średniej - każdy z etapów życia Zaremby był mocno zakorzeniony w Warszawie, głównie tej po prawej stronie rzeki. O pięknie Saskiej Kępy, specyfice licealnych warunków lat 80. oraz realiach stanu wojennego opowiadał dr Dariusz Gawin z „Teologii Politycznej” - prywatnie przyjaciel Zaremby ze szkoły średniej.

Gawin przywołał anegdotę właśnie z czasów stanu wojennego, gdy liceum odwiedził jeden z wojskowych, by przeprowadzić specjalne spotkanie wyjaśniające uczniom decyzje komunistycznych władz.

Piotr Zaremba wówczas wstał, wyjął konstytucję PRL i punkt po punkcie, wymieniając ich kilkanaście, tłumaczył w jaki sposób rządzący złamali prawo, decydując się na wprowadzenie stanu wojennego. Wojskowy, patrząc na Zarembę, po prostu zdębiał

- wspominał z uśmiechem Gawin.

Zaremba to jednak nie tylko Warszawa. Specjalnego wysłannika na benefis miał również Kraków, w którym - jak zapewniał Wojciech Kolarski - wielbicieli talentu publicysty ” Sieci” jest naprawdę sporo. Jubilat otrzymał również niezwykły podarunek - tzw. czapkę krakuskę.

Z kolei bracia Karnowscy przepytując jubilata z jego ulubionych zwyczajów, ukazali nieco mniej oficjalną stronę Piotra Zaremby. Zgromadzeni w Galerii Freta mieli okazję dowiedzieć się, dlaczego dyspozytorzy taksówek boją się jesienią dzwonić do jubilata, a także jaki los spotkał portiera w Programie Trzecim Polskiego Radia, który nie chciał wpuścić Zaremby na audycję.

Wszystkim wspomnieniom, anegdotom i przywoływanym wydarzeniom towarzyszył świetny nastrój licznie zgromadzonych gości, którzy raz po raz wybuchali śmiechem i nagradzali obecnych na scenie oklaskami.

Prawdziwą burzę braw zebrał jednak przygotowany specjalnie na 50-lecie film poświęcony jubilatowi. Wystąpili w nim przedstawiciele kabaretów (w tym sam pan premier z Kabaretu Moralnego Niepokoju), a także… Władimir Putin i Madonna.

Zamiast opisywać ten swoisty miszmasz, najlepiej będzie po prostu go obejrzeć:

Oficjalną część benefisu zakończył redaktor Semka, który z kolei uraczył zebranych tajnikami kulinarnych spotkań między obydwoma Piotrami, a także opowiedział kilka anegdot z pewnego wyjazdu do Bratysławy.

W trakcie całego wieczoru, gdzieś w tle głównych wydarzeń na scenie, pracował Rafał Zawistowski. Dzieło artysty okazało się naprawdę świetne!

Benefis uświetnił kapitalny repertuar muzyczny:

Po wszystkim przyszła pora na tort i… przeniesienie się imprezy do kuluarów. Rozmowom, dyskusjom i wspomnieniom nie było końca.

Za puentę niech posłużą często padające na scenie słowa:

Piotrze, jesteś zarembisty!

Jak podkreślali niemal wszyscy zebrani - słowa nie oddadzą atmosfery i klimatu, jakie panowały na samym benefisie. A szanownemu jubilatowi - życzymy kolejnych tak owocnych 50 lat!

Artykuły Piotra Zaremby na portalu wPolityce.pl - do przeczytania w tym miejscu. Polecamy!

svl

Organizatorem benefisu było Stowarzyszenie Edukacji Medialnej i Społecznej im. Jana Liszewskiego, a organizację przedsięwzięcia wspomogła także Fundacja Stefczyka.

Poniżej obszerna galeria z uroczystości. Autorem zdjęć jest Krzysztof Skłodowski.